Blaski i cienie sławy: Zatrzymać czas

Jak dobrze zachować twarz wiedzą ci, którzy ją stracili. Niestety, coraz więcej gwiazd kina pada ofiarą przesadnej wiary w możliwości chirurgii plastycznej. Pragnąc nowych ról i młodzieńczego wyglądu, stają się karykaturami samych siebie.

Czy dzisiaj ktoś by rozpoznał gwiazdę kina lat 90.? To Meg Ryan - zdjęcie z 2012 roku

Mieszkanki Fabryki Snów rzadko mają odwagę przeciwstawić się naciskom producentów. Pozwoliły sobie wmówić, że dla kobiet po 40. nie ma ról - i nie chcą dzielić ich losu.

Reklama

Wiele z nich umawia się na wizytę u słynnego chirurga gwiazd, dr. Gartha Fishera, który wie, jak przyciągnąć klientki. Twierdzi: "Prawdziwe piękno pojawia się, gdy jesteś zadowolona z siebie". Chwytliwe hasło. Nic dziwnego, że dolary płyną strumieniami. Niestety, ceną korekty nosa, policzków, czy ust bywają kpiny, a nawet... zawodowa śmierć.

Gotowi na wszystko

Co ciekawe, obsesja na punkcie bycia pięknym i młodym znana była już starożytnym. Podobno faraon Ramzes II w 1200 roku p.n.e. poddał się operacji wydłużenia nosa poprzez wetknięcie pod skórę kawałka kości i pestek dyni. Potrzebie ulepszania uległy też Kleopatra i Maria Antonina, a w nie tak odległej przeszłości cesarzowa Sisi. Nieszczęsna Elżbieta głodziła się i uprawiała forsowne ćwiczenia, nie osiągając satysfakcjonujących rezultatów.

Nigdy jednak presja, by wyglądać idealnie, nie była tak silna, jak w Hollywood XX i XXI wieku.

Skalpel czy zmarszczki

Pierwszą gwiazdą, która wzbudziła sensację z powodu operacji, była Jennifer Grey ("Dirty Dancing"). Śliczna blondynka w 1993 roku poprawiła sobie nos. Natychmiast pojawiły się naśladowczynie, a wyprostowane noski stały się plagą. Gorzej, jeśli pod skalpel szły policzki, czoła, oczy i usta.

Melanie Griffith była na szczycie, gdy zapragnęła skorzystać z usług chirurga. - Zauważyłam, że coś poszło nie tak, bo ludzie zaczęli mnie wytykać palcami. Przerażona, pobiegłam na poprawkę. I wpadłam w błędne koło - przyznaje.

Ofiarą lęku przed utratą urody stała się Daryl Hannah, która w 2013 roku przestała przypominać siebie. Podobnie Meg Ryan: w 2016 roku na gali wręczenia Tony Awards była tematem numer jeden plotek. Spuchnięta, z nabrzmiałymi powiekami, wzbudzała powszechne politowanie.

O "lepszą" twarz postarała się też Renee Zellweger, która jeszcze niedawno potrafiła zbrzydnąć i utyć dla roli ("Bridget Jones"). W tym gronie szokuje perfekcyjna Nicole Kidman - botoks upodobnił ją do mumii. Mówi się, że kontakt do jej chirurga wziął były mąż aktorki, Tom Cruise.

Kto stawia na naturalność?

Na szczęście w Hollywood wciąż są śmiałkowie, którzy mówią "nie" manii zatrzymywania czasu. O to, by być sobą bez względu na metrykę, walczą Kate Winslet, Helen Mirren i Julia Roberts. Uważają, że nie ma nic lepszego niż zmarszczki mimiczne wokół oczu.

Julia Roberts
49-letnia gwiazda komedii "Pretty Woman" zasiliła grupę aktorek, otwarcie mówiących "nie" chirurgii estetycznej.

Kate Winslet
Złośliwi twierdzą, że miała zabieg. Angielka śmieje się z nich i... nadal wspiera działalność ligi antyoperacyjnej.

Helen Mirren
Brytyjska dama w wieku 71 lat wygląda rewelacyjnie. Jej receptą jest dystans do siebie, radość z pracy i... z wnuków!

Andie MacDowell
Lubi siebie, reklamuje kremy i farby do włosów. W zachowaniu młodości pomagają jej wyłącznie naturalne kosmetyki.

Polki bez skalpela

Także wśród Polek wygrywa naturalność, a najpiękniejsze wydają się nam aktorki bez nowych nosów i twarzy, których urok kryje się w dumnie noszonej niedoskonałości.

Kinga Preis
Mając 45 lat, wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Sporo schudła, ale o poprawianie natury nigdy by się nie pokusiła.

Agata Kulesza
Ma radość w duszy i to coś w oczach. Nie musi niczego naprawiać - zawsze będzie na nią miło patrzeć!

Dorota Kolak
Nagrodzona w Gdyni 59-letnia aktorka jest coraz bardziej doceniana. Ma talent i wie, że lifting w karierze jej nie pomoże.

Maciej Misiorny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje