Reklama

BAFTA 2024: Polska koprodukcja doceniona. "Stefa interesów" z trzema statuetkami

Polsko-brytyjska koprodukcja "Strefa interesów" to wstrząsająca opowieść o idyllicznym życiu rodzinnym pierwszego komendanta Auschwitz, Rudolfa Hössa.

"Strefa interesów": "Zatrważające spojrzenie na banalność zła"

"Strefa interesów" luźno nawiązuje do głośnej powieści wojennej "Strefa interesów" Martina Amisa z 2014 roku, która opisuje miłość między Rudolfem Hösse a jego żoną Hedwig, z którą miał pięcioro dzieci. Film pokazuje ich codzienne życie, które toczy się w cieniu krematoriów. Produkcję krytycy nazwali "zatrważającym spojrzeniem na banalność zła" (Indiewire) oraz "przerażającym i niezwykle potrzebnym" we współczesnych czasach (Vanity Fair).

"Glazerowi udało się zrobić film, który wyrywa z odrętwienia i przypomina, że zło nigdy nie jest banalne. Że zło ma twarz, że może wyrosnąć na każdym gruncie. To wysublimowany artystycznie, świadomy w każdym calu i świetnie skonstruowany, ale przede wszystkim przeszywający film, który stopniowo coraz mocniej wciska widza w fotel. I choć ten uścisk obrazu jest niewygodny, choć boli, chce się go wytrzymać - do końca" - pisała z kolei Anna Tatarska w recenzji dla Interii.

Reklama

Produkcja, którą nakręcono w Oświęcimiu, była współfinansowana przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Zdjęcia są dziełem dwukrotnie nominowanego do Oscara, Łukasza Żala. Za produkcję filmu po polskiej stronie odpowiada Ewa Puszczyńska (Extreme Emotions), która przyłożyła wcześniej rękę do sukcesów "Idy" i "Zimnej wojny".

"Strefa interesów" z trzema nagrodami BAFTA

"Strefa interesów" zdobywa coraz większe uznanie wśród krytyków oraz widzów. Film w reżyserii Jonathan Glazer na zakończonej właśnie ceremonii przyznawania nagród BAFTA, zdobył trzy statuetki. James Wilson odbierając nagrodę zażartował z wygranej w kategoriach wybitny film brytyjski oraz nieanglojęzyczny. "Może tak właśnie jest, ponieważ był to film stworzony przez ludzi z Wielkiej Brytanii. Został nakręcony w całości w Polsce, codziennie z ekipą składającą się w dużej mierze z Polaków i w dużej mierze z niemieckiej obsady" - mówił. 

Wilson nawiązał również do budowanych ciągle murów oraz obecnych wydarzeń. "Te mury nie są niczym nowym ani przed, ani w trakcie, ani po Holokauście, a teraz wydaje się oczywiste, że powinniśmy dbać o niewinnych ludzi zabijanych w Gazie lub Jemenie w taki sam sposób, jak myślimy o niewinnych ludziach zabijanych w Mariupolu lub w Izraelu. Dziękuję za uznanie filmu, który prosi o myślenie w tych przestrzeniach" - dodał producent. "Strefa interesów" otrzymała również statuetkę za dźwięk. 

Polsko-brytyjska produkcja ma jeszcze szanse na zdobycie Oscara. "Strefa interesów" otrzymała aż pięć nominacji - za najlepszy film, najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz adaptowany, najlepszy dźwięk, najlepszy film międzynarodowy. "Mamy wspaniały i wyjątkowy film, który bez wahania nazywam dziełem sztuki. Mam już pięć nominacji i myślę, że któraś z nich przekuje się w Oscara" - powiedziała producenta Ewa Puszczyńska. "A jeżeli nie, to trudno, nie zmieni to faktu, że mamy wspaniały film" - dodała.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Strefa interesów | BAFTA | Jonathan Glazer
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy