"Angry Birds Film": Wkurzone ptaki

"Angry Birds Film" - pełnometrażowa animacja opowiadająca o bohaterach znanych z popularnej gry dostępnej na komputery, konsole i smartfony - zadebiutuje na ekranach polskich kin w piątek, 27 maja.

Kadr z animacji "Angry Birds Film"

Film zabierze nas na egzotyczną wyspę szczęśliwości zamieszkaną przez kolorowe, radosne ptaki-nieloty, którym każdą chwilę wypełnia celebrowanie szczęścia. Pośród ptaków jest jednak kilku ptasich outsiderów - czerwonopióry Red, który ma "malutkie" problemy z kontrolowaniem swego temperamentu, szybki jak wiatr Chuck oraz nieco wybuchowy Bomba. Kiedy jednak wyspę odwiedzą tajemnicze przebiegłe zielone świnki, to właśnie ci pierzaści buntownicy odegrają najważniejszą rolę i szybko rozgryzą ich prawdziwe zamiary...

Reklama

W wersji anglojęzycznej głosów głównym bohaterom użyczyły supergwiazdy Hollywood, m.in. Sean Penn, Kate McKinnon, Bill Hader, Maya Rudolph, Jason Sudeikis i Josh Gad. W filmie usłyszymy nowe piosenki latynoskiego króla muzyki Romea Santosa, Blake’a Sheltona, Demi Lovato, Charlie XCX i Matomy. Muzykę napisał Heitor Pereira.

Skąd ta wściekłość?

W grudniu 2009 roku ludzie na całym świecie zaczęli masowo ściągać na swoje telefony nową grę... Tak zaczął się światowy fenomen Angry Birds. Małe zielone świnki najechały na wyspę zamieszkaną przez ptaki-nieloty, próbując wykraść im wszystkie jaja. I tak szczęśliwe, wiecznie zadowolone ptaszki stały się, cóż, naprawdę wściekłe. Co zresztą całkowicie uzasadnione, bo jak poczulibyśmy się my, gdyby ktoś zechciał zabrać nasze dzieci?

Wkrótce "Angry Birds" stały się najczęściej ściąganą grą w historii. Różne jej wersje ściągnięto do tej pory ponad trzy miliardy (!) razy! Fenomen zainteresował, naturalnie, producentów filmowych, w tym słynnego Jona Cohena ("Jak ukraść księżyc?"), który od razu zobaczył w grze materiał na filmowy przebój. - Przystąpiliśmy do pogłębiania charakterów postaci, które znamy z gry - wspomina - uwypukliliśmy ich cechy osobowościowe, ich indywidualność. Ale jest tu też coś więcej - w sercu gry jest przecież historia Angry Birds, którym zielone świnki chcą porwać jaja, a więc ich dzieci. Dlatego Angry Birds muszą zrobić wszystko, by odzyskać jaja.

Rovio, firmie, która wymyśliła Angry Birds i wypuściła grę na rynek, najbardziej zależało na próbie podkreślenia w filmie przyczyn, dla których Angry Birds są "angry". - Ten film to właśnie opowieść o narodzinach konfliktu między zielonymi świnkami a bezbronnymi ptaszkami - opowiada Cohen. - To dało nam nieprawdopodobnie zabawną i jedyną możliwość stworzenia mitycznego świata Angry Birds, opowiedzenia tej historii od początku. Miliardy ludzi mają swoje historie związane z Angry Birds, ale same ptaszki tak naprawdę nie mają przeszłości, nie mają swojej historii, nie wiemy, kim były, zanim powstała gra. Mieliśmy więc otartą przestrzeń przed sobą. Naturalnie, uwzględniliśmy szczegóły, za które fani pokochali Angry Birds - opowiada John Cohen.

Uratować ptasią cywilizację

- Ludzie na pewno spodziewają się pewnych historii w filmie, ponieważ znają grę - przypuszcza Clay Kaytis, który wyreżyserował film wspólnie z Fergalem Reillym. - Ale prawda jest taka, że stworzyliśmy fabułę, która z pewnością ich zaskoczy. Staraliśmy się zrobić film, na który - jako filmowcy - sami chcielibyśmy pójść do kina.

Tak powstała animowana komedia bazująca na postaciach, które już znamy. - Red zdecydowanie jest "angry" - opowiada Fergal Reilly. - Chuck i Bomba także mają swoje problemy, ale tak naprawdę są trochę taką bandą nieudaczników, odszczepieńców. Ale nie da się ich nie kochać. A poza własnymi problemami, stają przed wielkim wyzwaniem - muszą uratować ptasią cywilizację. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka pomyślelibyśmy - "O, Boże, wszyscy, tylko nie oni!" - śmieje się Reilly.

- Myślę, że wszyscy znamy z własnego doświadczenia te chwile, w których złą energię, wściekłość kierujemy tak, by zamieniła się w coś pozytywnego - dodaje Cohen. - To dlatego tak łatwo będzie się utożsamić z Redem.

Wydaje się, że rzeczywiście wszyscy, bez względu na wiek, będziemy chcieli to zrobić. Opowiada David Maisel, producent filmu, który odpowiedzialny jest za takie hity, jak choćby "Thor" czy "Iron Man": - Szukałem nowych wyzwań. Podarowałem mojej osiemdziesięcioletniej matce iPada. Po jakimś czasie usłyszałem dochodzące z jej pokoju kwiczenie świnek, co bardzo mnie zaintrygowało, bo wydawało mi się, że w tę grę grają głównie dzieciaki. Okazało się, że kochają ją wszyscy - dzieciaki, ich rodzice, dziadkowie, wszyscy.

Telefon z Hollywood

To właśnie Maisel zatelefonował do Mikaela Heda, założyciela Rovio, dziś także producenta wykonawczego filmu. - Otrzymałem telefon z Hollywood - opowiada Hed. - Zapytano, czy mogą przystąpić do prac nad filmem. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że ten film naprawdę powstanie. Tak zaczęła się ta niewiarygodna przygoda.

Od razu zdecydowano, że do prac nad filmem zostaną zatrudnieni najlepsi specjaliści animacji i twórcy filmowi. Do stworzenia scenariusza zaproszono samego Jona Vittiego, który odpowiedzialny jest za sukces "Simpsonów", "Alvina i wiewiórek", "Epoki Lodowcowej".

Catherine Winder, producentka: - Angry Birds znają wszyscy. Według badań, są rozpoznawalne przez 91 proc. ludzi na świecie. Wszyscy wiedzą, kim są Angry Birds, więc oczekiwania wobec filmu są olbrzymie. Dlatego też tak wiele pracy włożyliśmy w to, by film spełnił te oczekiwania.

- Chcieliśmy przedstawić w filmie dwie rzeczy - komediowe zderzenie dwóch światów oraz dowiedzieć się, dlaczego Angry Birds są "angry" - opowiada Reilly. - Jon Vitti napisał naprawdę zabawny scenariusz, zostało nam więc skupienie się na głównych bohaterach. Punktem wyjścia była relacja łącząca Reda, Chucka i Bombę.

Dowiedz się więcej na temat: Angry Birds Film

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje