Reklama

Reklama

Reklama

Życie przynosi niespodzianki

Marzenia się spełniają, trzeba tylko bardzo w nie wierzyć - mówi z entuzjazmem Paulina Drażba. Dziennikarka, która przez ostatni miesiąc prowadziła z Tomaszem Kammelem "Pytanie na śniadanie", w styczniu obchodziła jubileusz 7-lecia swojej pracy w programie. Na jakie zawodowe wyzwania teraz czeka?

Jak się pani czuła w roli gospodyni "Pytania na śniadanie" u boku Tomasza Kammela?

Reklama

Reklama

Paulina Drażba: - Bezpiecznie. Po pierwsze to było dla mnie ogromne wyzwanie, po drugie - niesamowita przygoda i zaszczyt. Poza tym sprawdzian. Nie miałam wyjścia, musiałam sobie poradzić, zastępowałam jedną z bliskich koleżanek, Urszulę Chincz, więc miałam wysoko postawioną poprzeczkę. Tomek to zawodowiec, profesjonalista i przede wszystkim dobry człowiek - bardzo mi pomógł, radził i wspierał na duchu. Mówił: "Dasz radę, Drażbo!". Miałam jakieś wyjście? (uśmiech).

- Dla Tomka prowadzenie "Pytania..." to jak spacerek po parku, ja zaś wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, by widz nie zorientował się, co dzieje się we mnie, w środku. A działo się, oj, działo. Bardzo miłe były opinie po programie - zarówno ze strony redakcji, jak i widzów. Wspierali mnie na Facebooku i przed telewizorem, o czym świadczą wyniki oglądalności. To było dla mnie bardzo ważne. Zwłaszcza że wyzwanie dostałam nagle i nie byłam na to przygotowana... Jak widać, życie lubi przynosić niespodzianki.

Czy to doświadczenie może coś nowego wnieść do pani dalszej pracy?

Pyta pani, czy od teraz "nic już nie będzie, jak dawniej"? Raczej nie (śmiech). Jak zapewne czytelnicy i widzowie wiedzą, na co dzień prowadzę z Kasią Burzyńską "Czerwony Dywan", czyli cykl o gwiazdach, modzie i show-biznesie. To ważna i oglądana część "Pytania na śniadanie". Wymaga ogromu codziennej, żmudnej pracy. Właśnie jestem po krótkim urlopie w Rzymie, więc roznosi mnie energia. Mam nadzieję, że to widać na antenie. Po ostatnich doświadczeniach na pewno czuję się dużo pewniej w studiu i przed kamerą.

- Ważne jest merytoryczne przygotowanie do programu, niezbędna wiedza na omawiane tematy, ale najważniejsze to swoboda, naturalność. Widz wyczuwa każde kłamstwo, stres, nieprzygotowanie. Jak w liceum czy na studiach, trzeba być obkutym i z lekkością, a także naturalną swobodą z tej wiedzy korzystać.

Co najbardziej lubi pani w programie na żywo?

- To, że jest na żywo! Adrenalina, stres - to wszystko napędza. Zapala się czerwona lampka w kamerze i wszystko może się zdarzyć. To ty jesteś panią sytuacji, ale są jeszcze goście - mogą być chorzy, niewyspani, smutni, źli, a ty na każdego musisz znaleźć sposób, do każdego dotrzeć. Po kolejnym "Czerwonym Dywanie" mam w sobie tyle tego hormonu na "A", że nawet gdy wracam do domu po całej nieprzespanej nocy w montażowni, a później antenie, jest kłopot, by zasnąć.

A co dziś byłoby dla pani wyzwaniem?

- Ubiegły rok był wyjątkowy. W lutym debiutowałyśmy z Kasią Burzyńską jako duet na "Czerwonym Dywanie", w grudniu po raz pierwszy prowadziłyśmy "Pytanie na śniadanie". Zawsze marzyłam o tym, aby być gospodynią dużych wydarzeń związanych z modą: w ubiegłym roku współprowadziłam finał konkursu The Look Of The Year na antenie TVP2, dostałam propozycję wzięcia udziału w projekcie T-Mobile Fashion. Prowadzę na żywo relacje z pokazów mody największych polskich projektantów. Marzenia się spełniają. Trzeba tylko bardzo w nie wierzyć! Kiedy spotkamy się za 12 miesięcy, opowiem pani o swoich marzeniach na 2014 rok i zdradzę, czy się spełniły.

Myśli pani o własnym programie modowym?

- Marzę o tym. Moda to moja największa pasja. Czytam, oglądam, chcę wiedzieć wszystko. Wracam do historii, szukam nawiązań, podobieństw. Podejrzewam, że czułabym się jak ryba w wodzie, ale... nikt nie wie, co wydarzy się w moim życiu zawodowym. Tego nauczyła mnie końcówka ubiegłego roku. Przyznaję, lubię być tak zaskakiwana (śmiech).

Teraz satysfakcję daje pani "Czerwony Dywan".

- Zajmujemy się nim z Kasią "od podszewki" - mamy wpływ na dobór tematów, gości, przygotowujemy materiały do emisji, piszemy scenariusze, zapraszamy gości. Tworzymy dwuosobowy zespół Burzyńska&Drażba. I to jest niesamowite! Plotki rodzą się na naszych oczach i bardzo często to my jako pierwsze wiemy, co słychać u gwiazd. Warto było o to walczyć 7 lat, bo właśnie w styczniu obchodziłam taki skromny jubileusz w "Pytaniu na śniadanie".

Rozmawiała Aleksandra Lipiec.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: życia | zycie | żyja

Reklama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje