Tadeusz Huk: Zapracowany emeryt

Znakomity krakowski aktor, o którym Anna Dymna powiedziała kiedyś, że jest „wzorcem prawdziwego mężczyzny”, miał być... adwokatem.

Tadeusz Huk

Ma poczucie humoru, szczególnie na swój temat. Jeśli chciałby komuś dokuczyć lub się z kogoś pośmiać, zaczyna od siebie. - Takie mam bycze usposobienie - żartuje Tadeusz Huk, nawiązując do swojego znaku zodiaku. Apeluje: "Bądźmy bardziej uśmiechnięci, a życie stanie się radośniejsze".
 
Niewiele brakowało, żeby został adwokatem. To było marzenie jego ojca, który prowadził w Krakowie cenioną kancelarię. Ale przyszłego aktora już wtedy ciągnęło do kolorowego świata artystów. Lubił rysować, pisać wierszyki. To był jego azyl. Za namową kolegi z liceum, Leszka Piskorza (dziś też aktora), i ku rozczarowaniu ojca, zdał do krakowskiej PWST. Studia ukończył z wyróżnieniem.

Jako urodzony krakus marzył o pracy w ukochanym mieście. Udało się bez problemu. Najpierw trafił do Teatru im. Słowackiego, skąd, dzięki rekomendacji Konrada Swinarskiego, po czterech latach dołączył do zespołu Starego Teatru. W 2014 roku zdecydował się przejść na emeryturę.  

Reklama

Od początku wiedział, że w przypadku aktora emerytura może oznaczać... dużo pracy. I tak rzeczywiście się stało. Pojawiły się bowiem propozycje z telewizji. Zagrał m.in. w serialach "Majka" oraz "Julka", a teraz możemy go oglądać w "Na Wspólnej".

Nigdy się ze sobą nie nudzi, bo zawsze ma coś do narysowania. Zapisuje też myśli, wierszyki czy fraszki, takie jak ta o starości: "Wylatują zęby z gęby, no a włosy wniebowłosy". Chociaż wychował się w kamienicy w centrum Krakowa, mieszka z żoną Anną w ukochanym domu w Bronowicach, niedaleko "Rydlówki", czyli dworku, który uwiecznił Stanisław Wyspiański w swoim dramacie "Wesele".

Tam aktor chce się zestarzeć. Mówi, że są to jego najpiękniejsze lata "jesieni życia".

MJ

Dowiedz się więcej na temat: Tadeusz Huk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje