"Pod wspólnym niebem": Lemingi i mohery w jednym domu

- Komedia wtedy jest naprawdę śmieszna, kiedy jest blisko życia - przyznaje Marcin Wolski. Serial "Pod wspólnym niebem" - na podstawie jego pomysłu - wzbogaca jesienną ramówkę TVP2.

Piotr Szwedes w serialu "Pod wspólnym niebem"

Historia opowiadana w serialu toczy się wokół losów dwóch rodzin (rodów). Loft, który do tej pory zajmowała rodzina z miasta: zamożna, dobrze zarabiająca, jest wynajmowany przez "moherową" rodzinę z prowincji. W międzyczasie jednak sytuacja się zmienia i "lemingom" powija się noga: adwokat idzie do aresztu, ojcu rodziny (rola Monteckiego, którą kreuje Marek Bukowski) zabierają paszport i w efekcie ta wspaniała, dumna rodzina ląduje w graciarni, która jest "doczepką" do ich pięknego loftu.

Zaistniała sytuacja generuje konflikt, który ma jednak swoje drugie dno. Pomiędzy parą młodych Julią Kapulecką i Romanem Monteckim zaczyna rodzić się uczucie. Uczucie to pociąga za sobą szereg utrudnień, które wynikają z konfliktu rodzin, ale również z działalności osób trzecich. Pojawia się ten trzeci - przyjaciel Romana, który też czuje miętę do Julii i robi wiele, aby ich związek pozostał niezrealizowany.

Reklama

Serial rodem z Szekspira bądź Fredry, a - jak powiedział Wolski - "żywi się" życiem współczesnym.

Niebanalne kreacje postaci, intrygi, brawurowa gra aktorów. Piotr Szwedes w roli wiceministra Kapuleckiego, Anna Samusionek jako matka-Polka, Ewa Szykulska jako ciotka Wiktoria chora na agorafobię, która mieszka w kufrze. W roli gospodarzy domu, czyli stróżów, w podwójnej roli, jako bracia bliźniacy występuje Tadeusz Chudecki. Mecenasa Wronę wykreował zaś Sebastian Konrad - ogromny talent komediowy, przypominający trochę - zdaniem Wolskiego - młodego Kryszaka. Łasy na wszystkie patologie naszego wymiaru sprawiedliwości i palestry mecenas przyjaźni się z Bartkiem, który to z kolei jest synem (żeby było śmieszniej) dyrektora awangardowego warszawskiego teatru, który specjalizuje się w bluźnierczych sztukach.

- Jeżeli spotkałem się z atakami za szopkę noworoczną, która w istocie, z racji tego, że była retrospektywna, mocniej uderzała w opozycję niż we władzę, to tutaj mamy sytuację bardzo wyważoną, ale na mój gust niezwykle śmieszną - powiedział Wolski.

Dodaje, że błędem seriali jest to, że mogą one się rozgrywać wszędzie na świecie i nawet jeśli są robione perfekcyjnie, to nie mają wiele wspólnego z życiem Polaków. - Komedia jest naprawdę śmieszna, kiedy jest blisko życia i właśnie taki jest ten serial - uważa.

"Pod wspólnym niebem" będzie emitowane w piątki, w telewizyjnej Dwójce o godz. 22.10.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje