Gwiazdy Charytatywnego Balu Dziennikarzy 2015

7 lutego w Auli Głównej Politechniki Warszawskiej odbył się coroczny Charytatywny Bal Dziennikarzy. Jedna z najważniejszych imprez w polskim show biznesie zgromadziła zarówno przedstawicieli świata mediów, biznesu jak i polityki. Dochód z tegorocznego balu zasili konto Fundacji Anny Dymnej "Mimo wszystko".

Gospodarzami Charytatywnego Balu Dziennikarzy byli Agata Młynarska, Kinga Rusin i Maciej Dowbor. Na scenie pojawili się tacy artyści jak Ewa Bem, Mrozu, grupa Poparzeni Kawą Trzy i saksofonistka Areta Chmiel.

Reklama

Zgromadzeni na Balu Dziennikarzy przedstawiciele mediów zgodnie podkreślali, że dziennikarstwo to dla nich nie tylko zawód, ale i życiowa pasja. Każdy dzień spędzony w pracy różni się od poprzedniego, jego przebieg podyktowany jest bowiem bieżącymi wydarzeniami. Dziennikarze doceniają możliwość przeprowadzania ciekawych rozmów z ludźmi, od których mogą się uczyć czegoś nowego.

Beata Tadla przyznaje, że uwielbia ludzi, a do jej ulubionych rozmówców zaliczają się zwłaszcza osoby pozbawione agresji i koniunkturalizmu.

- Zanim przyjechałam na stałe do Warszawy, musiałam odbyć szkolenie, dzięki któremu mogłam potem pracować w sejmie. Krótko po rozpoczęciu pracy, spotkałam Bronisława Geremka i Jacka Kuronia, czyli ludzi, których do tej pory znałam tylko z telewizji. Kiedy pomyślałam sobie, że moja praca może polegać na tym, że będę spotykać mądrych ludzi, od których będę mogła czerpać, to chcę być w tym zawodzie, chcę być w Warszawie i chcę być w sejmie. Minęły chyba trzy miesiące od tego wydarzenia, pojawiłam się w Warszawie i zaczęłam swoją pracę z ważnymi, nie zawsze do końca mądrymi, ale zawsze ciekawymi ludźmi - mówi Beata Tadla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Monika Olejnik twierdzi, że w swojej pracy najbardziej lubiła okres, gdy była reporterką sejmową. Wówczas czasem do późnej nocy, a nawet do rana siedziała w sejmie, montując programy dla radia. Dzisiaj jej praca polega na wywiadach, dziennikarka twierdzi jednak, że pomimo setek przeprowadzonych rozmów, każda kolejna jest dla niej nowym odkryciem.

- Trudno powiedzieć, kto mnie zmienił. Ja zmieniam, a nie mnie zmieniają. Bardzo lubię moje programy w radiu, w 'Siódmym dniu tygodnia', wielu polityków przychodzi do tych programów. Przez wiele lat przychodził Lech Kaczyński, który był najpierw prezydentem Warszawy i był niezwykłym człowiekiem, także jego zapamiętam - mówi Monika Olejnik.

Jarosław Kret przyznaje, że w codziennej pracy spotyka się zarówno z wielkimi autorytetami, jak i ludźmi miałkimi. W swojej karierze zawodowej szczególnie zapamiętał jedno spotkanie, które sprawiło, że inaczej spojrzał na świat. Do spotkania doszło na Mauritiusie, podczas kręcenia filmu dokumentalnego. Filmowcami zainteresował się pewien starszy człowiek, miliarder, który jak twierdzi dziennikarz, osiągnął w życiu wszystko, co chciał.

- Podszedł do mnie, był w czapce kapitańskiej, gdzieś obok stał jego jacht i mówi: ale ja wam zazdroszczę tej waszej roboty. A ja mówię: no wie pan, przytargaliśmy się pół świata, żeby zrobić film. On: ale macie w sobie tyle młodości, wolności i tyle pasji. A ja mówię: ale wydaje mi się, że pan osiągnął dużo w swoim życiu. On mówi: wie pan co, ja byłem przez całe życie groszorobem, mam tego tyle teraz, że się w głowie nie mieści, ale zamieniłbym to wszystko za to, żeby mieć te pasję, którą pan ma i ten błysk w oczach - opowiada Kret.

Dla Piotra Kraśki w zawodzie dziennikarza najważniejsza jest ciekawość ludzi i świata. Jego zdaniem za słaby wywiad winę ponosi dziennikarz, a nie rozmówca. To dziennikarz powinien bowiem posiadać umiejętność zadawania właściwych pytań i dotarcia do nawet bardzo zamkniętego w sobie rozmówcy. On sam najlepiej wspomina swój wywiad z prof. Marią Siemionow, chirurgiem plastycznym, która przeprowadziła pierwszą w Stanach Zjednoczonych udaną operację przeszczepu twarzy.

- Dla mnie to niezwykła osoba. Sposób, w jaki ona o tym opowiadała, jak przygotowywała się do tej operacji. Ona planowała tę jedną operację przez 12 lat. Pytałem ją, czy układała sobie w głowie różne scenariusze, ale nie, ona jedną konkretną operację przygotowywała przez 12 lat. Rozpisaną chyba na 30 chirurgów, w sumie 50-osobowy zespół, który prowadził tę operację przez niemal całą dobę. Niezwykła osoba, wspaniały profesjonalista, cudowny lekarz. Osoba, z której absolutnie możemy być dumni, która w Stanach jest bogiem w tym, co robi - mówi Piotr Kraśko.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje