Dochodzenie ws. eksperymentu telewizyjnego z udziałem bezrobotnych

Dochodzenie ws. telewizyjnego eksperymentu Rafała Betlejewskiego, który na potrzeby programu telewizyjnego przeprowadził w Radomiu fałszywą rekrutację bezrobotnych, wszczęła prokuratura w Radomiu. Śledczy zbadają, czy realizatorzy programu znieważyli osoby szukające pracy.

Rafał Betlejewski

Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka prokuratury okręgowej Małgorzata Chrabąszcz, śledczy wszczęli dochodzenie w związku z podejrzeniem znieważenia kilku mieszkańców Radomia przez realizatora programu pt. "Betlejewski. Prowokacje". - Przestępstwo znieważenia jest ścigane z oskarżenia prywatnego, ale prokurator uznał, że interes społeczny wymaga objęcia tego czynu ściganiem publicznym - wyjaśniła rzeczniczka. Przestępstwo to jest zagrożone karą grzywny lub ograniczenia wolności.

Reklama

Chrabąszcz dodała, że prokurator zażądał od telewizji emitującej program wydania nagrania, danych osobowo-adresowych osób uczestniczących w nagraniu i wszelkiej dokumentacji związanej z jego realizacją.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyło do prokuratury jedenastu radnych Rady Miejskiej w Radomiu. 

W piśmie do prokuratury napisali oni, że Betlejewski na portalu internetowym Medium Publiczne, opublikował artykuł, a następnie w telewizji TTV wyemitował program, w którym przeprowadził - jak to określił - eksperyment, mający pokazać, jak daleko mogą posunąć się ludzie desperacko szukający pracy. Dziennikarz zorganizował w Radomiu fałszywą rekrutację, podczas której aktorzy zatrudnieni przez redaktora upokarzali bezrobotnych i składali im propozycje nielegalnej pracy.

"Prowokacje 'dziennikarza' Rafała Betlejewskiego ośmieszające i upokarzające mieszkańców Radomia oraz polegające na nakłanianiu ich do popełnienia przestępstw winny zostać objęte ściganiem i ukaraniem" - podkreślili wnioskodawcy pisma do prokuratury.

Betlejewski w swoim komentarzu napisał: "Byłem w Radomiu. Polskim zagłębiu smutku. W opustoszałej hurtowni po nie-wiadomo-czym zorganizowałem społeczny eksperyment, który filmowały kamery". Według radnych takie stwierdzenie stawia w złym świetle Radom.

Zdaniem radnych zachowanie autora wyczerpuje znamiona przestępstw określonych w Kodeksie karnym. Chodzi m.in. o przeprowadzanie eksperymentu bez zgody uczestników, podżeganie do popełniania czynu zabronionego czy znęcanie się psychiczne. 

Kontrowersyjny program Betlejewskiego został wyemitowany we wrześniu. Spotkał się z krytyką środowiska dziennikarskiego. Pojawiły się głosy, że autor przekroczył zasady etyki dziennikarskiej. Na znak protestu, z serwisu i radia Medium Publiczne, którego szefem jest Betlejewski, odeszło kilkoro dziennikarzy. Betlejewski bronił się, że w przypadku "eksperymentu radomskiego" był performerem, a nie dziennikarzem.

"W Radomiu posunęliśmy się daleko, ale odstąpiliśmy od publikacji tych scen, które mogłyby być uznane za nieetyczne. Ze wszystkimi osobami rozmawiałem osobiście. Ja, psycholog i reżyserka. Na moją wyraźną prośbę producent był przygotowany na wypłatę honorariów. Nie jest to eksperyment naukowy, jest to eksperyment telewizyjny, społeczny" - tłumaczył Betlejewski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje