Beata Pawlikowska gotuje szybko i zdrowo

Beata Pawlikowska lubi egzotyczne wyprawy i naturalną żywność. W "Pytaniu na śniadanie" pisarka, podróżniczka i dziennikarka prowadzi cykl, w którym prezentuje swoje przepisy kulinarne.

Co jest głównym atutem "W dżungli zdrowia"? Czym różni się od innych kulinarnych magazynów?

Reklama

Beata Pawlikowska: - Przez przypadek odkryłam, że produkty, jakie można kupić w sklepach, nie mają nic wspólnego z żywnością, czyli z czymś, co nas odżywia i daje siłę. A ja bardzo chciałam być zdrowa i silna. Nie miałam innego wyjścia, jak zacząć gotować. Przyrządzam proste, zdrowe potrawy. Takie, które są gotowe w pół godziny i robią się same. Właśnie o takim jedzeniu opowiadam w moim cyklu.

Ile czasu trwają przygotowania do programu? Czy promuje pani szczególnie jakąś kuchnię?

- Gotuję codziennie dla siebie, więc nie muszę się specjalnie przygotowywać do programu. Moja kuchnia to proste dania z prostych składników i z prostymi przyprawami. Myślę, że każdy może je zrobić.

Co to znaczy jeść zdrowo? Jakie produkty należy wybierać, a jakich unikać, aby mieć dużo energii i nie chorować?

- Jedzenie sprzedawane w sklepach, barach i restauracjach jest robione przemysłowo, na masową skalę. Zawiera bardzo dużo chemicznych dodatków, które mają obniżyć jego cenę, sztucznie podbić smak i przedłużyć trwałość. To takie substancje jak syrop glukozowo-fruktozowy, aspartam, glutaminian sodu, rozmaite regulatory, emulgatory i podobne. Tego wszystkiego bezwzględnie unikam, bo takie dodatki są obce ludzkiemu organizmowi, Naruszają jego wewnętrzną równowagę i niszczą naturalną odporność. Wtedy ciało nie umie się bronić przed chorobami. Kupuję proste składniki: kasze, brązowy ryż, grube płatki owsiane, warzywa, owoce, zioła i z nich komponuję posiłki.

Przygotowanie takiego zdrowego dania zabiera pani dużo czasu?

- Absolutnie nie. Wymyślam takie potrawy, które robią się same i są gotowe w maksimum pół godziny. Ja tylko dobieram odpowiednie składniki, wkładam je do garnka i nastawiam (śmiech). Wracam pół godziny później i mój obiad jest gotowy. A przede wszystkim jest pyszny!

Powiedziała pani: - Organizm jest genialnie zaprogramowany. Sam się leczy, naprawia i regeneruje, pod warunkiem, że nie będziesz mu w tym przeszkadzał. Wszystko, co jesz i pijesz, ma wpływ na to, jak funkcjonuje twój organizm. Znam to z własnego życia i na własnym organizmie przetestowałam. Proszę o rozwinięcie tej myśli.

- To prawda. Człowiek jest zaprojektowany do zdrowia. Organizm sam potrafi się naprawić - jeśli tylko ma szansę. Czyli kiedy nie przeszkadza mu w tym chemiczna żywność, która stopniowo coraz bardziej uszkadza jego naturalny system odpornościowy. Pewnie nawet nie zdaje pan sobie sprawy, ile chemii jest dookoła. Mogę długo wymieniać: margaryna, oleje utwardzane, soki w kartonach, wszystkie produkty dietetyczne i light, słodycze, wędliny, jogurty oraz desery, gotowe dania w proszku. Te wszystkie produkty to rzeczy pełne syntetycznych dodatków albo robione w chemicznej fabryce. Jeśli chcesz być zdrowy - jedz zdrowe jedzenie, które wspiera twój organizm oraz daje mu prawdziwą siłę.

Podróżuje pani po najodleglejszych, dzikich zakątkach świata. Proszę zdradzić, jaka była najbardziej egzotyczna potrawa, którą pani jadła?

- Kiedy jestem w dżungli, nie mam wyboru. Jem dosłownie wszystko - żywe larwy, pieczone mrówki, zupę z małpy, kotlet z tapira, pieczone piranie. I tak jak na co dzień jestem weganką, czyli nie jem ani mięsa, ani jajek czy sera, to w dżungli żyję tak jak Indianie i przechodzę na ich dietę. Nie tylko dlatego, że tam nie ma nic innego do jedzenia. Indianie jedzą zdrowe mięso, bo polują na dzikie, wolne zwierzęta, które żyją szczęśliwie w dżungli obok nich. I nigdy nie wiadomo, kto kogo upoluje na obiad (śmiech).

Rozmawiał Artur Krasicki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje