Zaczyna się od kontaktu wzrokowego. Potem następuje atak. Co się dzieje?!

Kadr z filmu "Vincent musi umrzeć" /© materiały dystrybutora /materiały prasowe

Pokazywany na festiwalu w Cannes reżyserski debiut Stéphana Castanga jest zanurzony w klasykę postapokaliptycznego horroru. Miesza ze sobą komedię absurdu, kino o zombie i modne w ostatnich (post)pandemicznych czasach kino katastroficzne. Ma przy tym coś trafnego do powiedzenia o naszym, popadającym w coraz większą histerię, społeczeństwie.

  • Vincent musi umrzeć, choć nikt za bardzo nie wie dlaczego. Jeszcze przed chwilą był wcieleniem przeciętności - pracował w korporacji, umawiał się na randki z Tindera, mieszkał w normalnym mieszkaniu i chodził na piwo z kumplami. Pewnego dnia zostaje jednak zaatakowany w pracy przez stażystę. Kolejnego dnia Vincenta próbuje zabić ktoś inny. A potem kolejny. Główny bohater postanawia sprawdzić, dlaczego nagle stał się wrogiem publicznym numer jeden.
  • "Vincent musi umrzeć" to reżyserski debiut Stéphana Castanga, który pełnymi garściami czerpie z postapokaliptycznego kina.
  • Film trafi na ekrany kin 23 lutego 2023 roku.

Vincent (Karim Leklou) to "zwykły" gość, który pracuje w korporacji. Nie wyróżnia się wyglądem i nie emanuje z niego jakaś wyjątkowa charyzma. Jest na tyle potulny, że gdy zostaje niespodziewanie zdzielony w łeb laptopem przez stażystę, zwala to na jego załamanie nerwowe. Tyle, że na drugi dzień inny kolega wbija mu długopis w rękę. Następnie ataki przychodzą ze strony sąsiadów, dzieci sąsiadów i przypadkowo spotkanych na ulicy ludzi. Zaczyna się wszystko od kontaktu wzrokowego, który wywołuje w nieznanych Vincentowi ludziach furię i nienawiść. 

Dlaczego wszyscy uważają, że Vincent musi umrzeć? Czy już zawsze będzie musiał się kryć w wiejskim domu swojego ojca, nie patrząc nikomu w oczy? Problem w tym, że na jego drodze pojawia się piękna kelnerka Margaux (Vimala Pons), która wydaje się być "tą jedyną". Jak miłość ma się jednak narodzić, skoro nie może patrzeć jej w oczy. Czy ona też uważa, że Vincent musi umrzeć?

"Vincent musi umrzeć" to reżyserski debiut Stéphana Castanga, który pełnymi garściami czerpie z postapokaliptycznego kina. Miesza ze sobą komedię absurdu, horror i modne w ostatnich (post)pandemicznych czasach kino katastroficzne. Szybko się okazuje, że Vincent nie jest jedynym, którego z niewiadomych przyczyn atakują nieznajomi. Ba, atakowani mają nawet tajemną grupę zwaną Wartownikami. Czego pilnują? Czy świat opanowuje jakiś wirus, który powoduje, że "wybrańcy" są atakowani? Dlaczego to spotyka akurat ich?

"Vincent musi umrzeć": Zagubienie, zwątpienie i postępujące szaleństwo

Scenariusz Mathieu Naerta opiera się na znanym schemacie, który oglądaliśmy już w wielu opowieściach o epidemii zombie, co Castang zresztą wprost i z radością eksploatuje w kolejnych krwawych scenach. Raz nawiązuje do klasyki Georga Romero, innym razem bawi się nie tylko elektroniczną muzyką Johna Carpentera, ale też narastającą paranoją jego klasyku "Mgła".

To jednak nie sama zabawa gatunkiem, ale dobrze skalibrowana postać Vincenta jest tutaj najważniejsza. W centrum opowieści jest jego zagubienie, zwątpienie i postępujące szaleństwo, które niczym samospełniająca się przepowiednia dotyka całe otoczenie. Można się z tym nieszczęśnikiem utożsamić i zrozumieć jego przerażenie. W niepewnych czasach ono przecież dotyka każdego z nas. "Vincent musi umrzeć" jest też ciekawą metaforą czasów powszechnej histerii, w jaką coraz łatwiej wprowadzić kierujące się emocjami społeczeństwa.

Jest w tym wszystkim absurdalny humor, który rozpycha klisze survivalowego kina katastroficznego z elementami horroru. Romans między Vincentem i Margaux rodzi się z (dosłownymi) kajdankami na rękach. W końcu bezpieczniej seks uprawiać bez potencjalnego ataku kogoś, kto nie wie jeszcze, że Vincent musi umrzeć, nieprawdaż? Bezpieczeństwo ponad przyjemność i radość życia? Bezpieczeństwo ponad wolność? "Vincent musi umrzeć" może mieć więcej wskazówek o naszych czasach niż się może nam zdawać. Może dlatego Vincent musi umrzeć?

7/10

"Vincent musi umrzeć" (Vincent doit mourir), reż. Stéphan Castang, Francja, Belgia 2023, dystrybutor: Velvet Spoon, premiera kinowa: 23 lutego 2024 roku.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy