"Taniec z Gwiazdami": Na co liczy Renata Kaczoruk?

Udział w „Azja Express” dał jej w kość. Nie chciała się zgodzić na kolejną przygodę w błysku fleszy, ale przekonał ją taniec, który kocha od lat. Dziś nie żałuje, bo treningi stały się jej terapią, a ona sama odkryła na nowo dziecięcą radość.

Modelka Renata Kaczoruk, która jest dziewczyną Kuby Wojewódzkiego, podczas debiutu w "Tańcu z gwiazdami". Jurorzy byli pod wrażeniem!

Co cię skłoniło do wystartowania w show Polsatu?

Renata Kaczoruk: - Formuła jest świetna, szyta jakby na mnie. Poza tym uwielbiam taniec, brakuje mi go na co dzień. Gdyby nie ten program, nie mogłabym pozwolić sobie na tak intensywny trening. To przecież szalenie wymagające zadanie. Chciałam się porwać na tę przygodę.

Bez wahania powiedziałaś "tak"?

- Niezupełnie. Gdy odezwała się do mnie produkcja, początkowo nie chciałam się zgodzić. Byłam zniesmaczona tym, co może się wydarzyć po udziale w programie telewizyjnym. Ale szybko poczułam się jak w rodzinie i dziś jestem szczęśliwa, że podjęłam taką decyzję.

Skąd wzięła się twoja miłość do tańca?

Reklama

- Mając sześć lat, zaczęłyśmy razem z siostrą bliźniaczką tańczyć w ognisku baletowym. Trenowałyśmy cztery dni w tygodniu, co wspominam jako niesamowitą, piękną przygodę. Choć przecież taniec towarzyski to zupełnie inne ruchy, gesty i muzyka niż te znane mi z baletu...

Potrafisz narzucić sobie dyscyplinę?

- Tak, w ogóle lubię wysiłek fizyczny i sporo od siebie wymagam. Staram się dążyć do perfekcji, frajdę sprawia mi też obserwowanie, jak zmienia się moje ciało.

Przeszłaś na specjalną dietę?

- Po rozpoczęciu treningów mój jadłospis musiał się mocno zmienić. Czuję się tak samo, jak w wieku 13 lat, gdy miałam zwiększone zapotrzebowanie na energię. Wciąż jestem głodna. Do tej pory miałam przemyślaną dietę, składającą się głównie z kasz, ryb, sałat. Cukier ograniczałam do minimum. Teraz te zasady nie mają zastosowania. Zjadłabym nawet parówkę, mieszając nią koktajl truskawkowy! Smakuje mi wszystko, w każdych ilościach.

Masz jeszcze siłę na cokolwiek po tak wyczerpującym treningu?

- Szczerze? Na razie nie. Wracam do domu i z trudem jestem w stanie zająć się resztą swoich spraw. A gdy już za coś się zabieram, robię to tylko w szlafroku, na kanapie...

Jak dogadujesz się ze swoim partnerem z parkietu, Michałem Jeziorowskim?

- Znakomicie. Jestem nim zachwycona! Michał jest świetnym nauczycielem, ma mnóstwo cierpliwości, entuzjazmu. Po prostu kocha taniec. To jego życiowa pasja, co widać w każdym ruchu. Poza tym ma super osobowość, jest niezwykle pozytywnym, zabawnym człowiekiem. Oboje czerpiemy ze wspólnych treningów mnóstwo radości.

Ciekawe, kto zaszczepił w tobie miłość do tańca. Rodzice?

- Również, przede wszystkim jednak do muzyki. W mojej rodzinie każdy opanował jakiś instrument. Ja sama uczyłam się gry na fortepianie, ale porzuciłam ją właśnie dla baletu. Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, nawet mój partner taneczny mówi, że najlepiej trenuje się ze mną przy piosenkach, którą lubię. Uwielbiam też śpiewać...

I jeździć po świecie!

- To prawda. Kocham podróże, odkąd dzięki modelingowi stałam się niezależna, czyli od 14. roku życia. Wykorzystuję każdą okazję, żeby gdzieś ruszyć.

Czego oczekujesz po "Tańcu z Gwiazdami"?

- Liczę na rozwój, również wewnętrzny. Nie chcę myśleć o tym, co program przyniesie mi medialnie. Budzi to we mnie niepotrzebny niepokój, a ja chcę się skupić na przygodzie i treningach. W tym czasie postanowiłam się odciąć, poświęcić nauce nowych tańców, choreografii... Jestem też pewna, że taniec zostanie ze mną na dłużej. Każdy, kto kiedyś tańczył, marzy przecież o tym, żeby nauczyć się jeszcze więcej.

Paulina Masłowska

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Taniec z Gwiazdami 8 | Renata Kaczoruk
Najlepsze tematy