#metoo - zaczęło się od Harveya Weinsteina

Salma Hayek: Harvey Weinstein był potworem

Salma Hayek to kolejna gwiazda, która oskarżyła o molestowanie Harveya Weinsteina. Aktorka stwierdziła, że producent starał się sabotować "Fridę", przy której współpracowali, gdy odrzuciła jego awanse. Dodała, że groził jej śmiercią.

Praca na planie "Fridy" była dla Salmy Hayek traumatycznym przeżyciem

Ashley Judd, która wraz z Hayek grała we "Fridzie", była jedną z pierwszych osób, które publicznie wysunęły oskarżenia wobec Weinsteina. Miało to miejsce na początku października. Zapoczątkowało to prawdziwą lawinę wyznań kobiet współpracujących ze znanym producentem, przyznających, że przed laty molestował je lub zgwałcił. Teraz do Judd dołączyła koleżanka z planu, Salma Hayek.

Reklama

Odtwórczyni tytułowej roli w filmie Julie Taymor z 2001 roku wyznała, że Weinstein wielokrotnie namawiał, żądał i prosił o seks w czasie, gdy była związana z projektem, który przyniósł jej nominację do Oscara. Wcześniej postrzegała ona producenta jako "patrona talentu", ale bardzo szybko zmieniła o nim zdanie.

Artystka przez lata milczała, gdyż wstydziła się ujawnienia szczegółów tego, co zrobił jej Weinstein na planie "Fridy". Dopiero teraz na łamach "New York Timesa" opowiedziała o tym, jak traumatyczna była dla niej współpraca z producentem. "Harvey Weinstein był pełnym pasji kinomanem, człowiekiem, który nie boi się podejmować ryzyka, opiekunem wielu aktorskich talentów, kochającym ojcem. I potworem. Przez lata był dla mnie potworem" - rozpoczęła swoje wyznanie gwiazda.

"Wybrał mnie, choć była wówczas nikim. Dał mi szansę i powiedział mi 'tak'" - wyznała Hayek podczas wywiadu dla gazety New York Times. - "Nie wiedziałam, że tak szybko nadejdzie pora, że to ja będę musiała powiedzieć 'nie'".

""Nie" dla otwierania mu drzwi o każdej porze dnia i nocy, kiedy zjawiał się niespodziewanie. W każdym hotelu, w każdej innej lokalizacji" - wspominała Hayek. Aktorka zdradziła, że Weinstein chciał wziąć z nią wspólną kąpiel, oglądać ją nagą pod prysznicem, żądał, żeby go "masowała", chciał zmusić do seksu oralnego... Miał też grozić jej śmiercią. Podobne historie o producencie opowiedziało już kilkadziesiąt kobiet w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

W końcu Weinstein się poddał, ale aktorka była świadkiem prawdziwie "makiawelicznego gniewu" producenta. Chciał ją między innymi zmusić do rezygnacji z zagrania w filmie. Hayek jednak się nie poddała i doprowadziła swój wymarzony projekt do końca. Aktorka podziękowała przy okazji swoim współpracownikom i ówczesnemu chłopakowi - Edwardowi Nortonowi - którzy pomogli jej przetrwać te ciężkie chwile.

Okazuje się jednak, że Weintein nie zrezygnował z prób upokorzenia aktorki. Pewnego dnia zjawił się na planie i stwierdził, że "Frida" jest za mało seksowna. Żądał nakręcenia intymnej sceny głównej bohaterki z inną kobietą, co, według niego, "uratuje produkcję". Hayek musiała przystać na tę propozycję. "Pierwszy i ostatni raz w karierze miałem wtedy załamanie nerwowe. Moje ciało zaczęło drżeć, miałam płytki oddech i zaczęłam płakać, nie mogąc przestać" - wspominała Hayek.

"Ludzie wokół mnie nie mieli pojęcia o mojej relacji z Harvey'em. Byli więc bardzo zaskoczeni moim zachowaniem. To nie było jednak spowodowane tym, że nie chciałam zagrać w rozbieranej scenie z inną kobietą. To wynikało z faktu, że miałam być z nią naga dla Harveya Weinsteina. Nie mogłam im jednak wówczas tego powiedzieć" - dodała gwiazda.

"Moja głowa wiedziała, że muszę to zrobić, ale moje ciało się wzbraniało. Stąd płacz i konwulsje. Tymczasem wszyscy na planie czekali, żeby nagrać to ujęcie. Środek uspokajający, który dostałam, żeby powstrzymać płacz, spowodował wymioty. Jak można sobie wyobrazić to nie było sexy, ale to był jedyny sposób, żebym przetrwała tę scenę.

Frida przyniosła firmie Weinsteina - Miramax dwa Oscary: za najlepszą muzykę i charakteryzację, ale producent nigdy więcej nie zaproponował Hayek głównej roli w swoim filmie. "W produkcjach, które musiałam zgodnie z kontraktem nakręcić dla Miramax, miała same drugo- i trzecioplanowe role" - podsumowała Hayek.

Do tej pory w mediach wystąpiło co najmniej 75 kobiet przedstawiających ze szczegółami niestosowne zachowanie wobec nich obecnie 65-letniego Weinsteina. Jego adwokaci odrzucają wszystkie oskarżenia o seksualne wykorzystanie kobiet. Pomimo tego Weinstein został usunięty z założonej przez siebie firmy filmowej po przełamaniu milczenia na temat jego zachowania, do czego doszło po artykułach z początku października w "New York Timesie" i "New Yorkerze".

Pociągnęły one za sobą lawinę zarzutów o niewłaściwe zachowanie wobec kobiet pod adresem wielu prominentnych mężczyzn z branży rozrywkowej, biznesu, polityki i mediów. Oskarżenia doprowadziły do licznych zwolnień i śledztw. W miarę jak kolejne osoby upubliczniały swoje historie, inni dzielili się nimi w mediach społecznościowych, używając hasztagu #Metoo (ja też, mnie też).

Weinstein zaprzecza oskarżeniom i utrzymuje, że wszystkie akty odbyły się za przyzwoleniem partnerek. Oprócz roszczeń cywilnych przeciwko Weinsteinowi toczą się dochodzenia policyjne w Los Angeles, Beverly Hills, Nowym Jorku i Londynie.

Dowiedz się więcej na temat: Salma Hayek | Harvey Weinstein
Najlepsze tematy