"Wojny domowe": JAK POWSTAŁY „WOJNY DOMOWE”

„Gdybym miała powiedzieć, co jest najważniejszym przesłaniem filmu, powiedziałbym, że jest to wezwanie do tolerancji. Chcemy uświadomić widza, że najważniejszy dar, jaki możemy ofiarować naszemu dziecku, to prawo bycia nie podobnym do nas”. – Leslee Udwin, Producent

Reklama


„Wojny domowe” ujrzały światło dzienne jako sztuka teatralna autorstwa Ayub Khan Din’a, która przez wiele lat cieszyła się niezwykłym powodzeniem na deskach teatru Royal Court. Producentka Leslee Udwin wykupiła prawa autorskie w styczniu 1997 roku i od razu zabrała się do pracy wraz z Ayub’em, rozszerzając wąsko zakrojony scenariusz teatralny dla potrzeb filmu. Ayub miał wyraźną wizję tego, co ostatecznie chce osiągnąć. „Duży wpływ na mnie miały słodko- gorzkie filmy z lat sześćdziesiątych, takie jak: „A Taste of Honey”, „Spring and Port Wine”, „This Sporting Life”. Choć wiele osób stara się zaszufladkować filmy takie jak „Wojny domowe”, jako kino azjatyckie, ja uważam, że na północy kraju powstało wiele filmów reprezentujących podobny styl. Wiedziałem, że rozwinięcie tej historii stanowi niebezpieczeństwo dla jej przesłania i dlatego rozpocząłem pracę nad nią od pewnych wizualnych pomysłów, a nie od dialogów, i wykorzystałem je jako podbudowę akcji - rodzina razem, Bradford, procesja białego tygodnia, domy z czerwonej cegły - wszystkie te obrazy istniały w mej głowie, gdy myślałem nad tym, co powinien zobaczyć widz.”


Leslee niezwykle entuzjastycznie opowiada o całym procesie powstawania filmu: „ Jest bardzo wiele ograniczeń, którym podporządkowana jest sztuka teatralna. Masz ograniczoną liczbę aktorów i scenografii, jakie mogą pojawić się na scenie, szczególnie wtedy, gdy chcesz, żeby sztuka była realistyczna. Z chwilą, gdy te ograniczenia znikają możesz rozwinąć skrzydła. Wymagania sztuki nas nie odstraszyły, choć nie mam pewności, czy nie zakłóciliśmy jej przekazu. Myślę, że w czasie realizacji tego projektu byliśmy dość odważni i energiczni. To było jak przeplatanie wielu nici. Samo dodanie postaci, takich jak Stella, Peggy, czy pan Moorhouse zwiększyło wielowarstwowość i złożoność filmu, uczyniło nasz wzór bogatszym. Ayub wspaniale się spisał. Dzięki niemu postacie są żywe, a nie jednowymiarowe.”


Telewizja BBC, dla której pierwotnie dokonywano poprawek w scenariuszu nie była w stanie zapewnić potrzebnych pieniędzy na realizację. W rezultacie, Leslee poszła z projektem do wytwórni FilmFour, która zaoferowała pokrycie całości kosztów produkcji. Mniej więcej w tym samym czasie ona i Ayub zaczęli rozglądać się za reżyserem. Leslee podejmuje opowieść: „W czasie konkursu dla debiutujących reżyserów - The Talent, organizowanego prze BBC, Ayub zobaczył w telewizji krótki film Damiena O’Donnell’a pod tytułem 35 Aside. To cudowne małe dzieło, nasycone zwariowana wizją Damien’a i jego niesamowitym zmysłem komediowym. Wiedzieliśmy, że mamy reżysera.”


Zwerbowany do drużyny Damien przyłączył się do przerabiania scenariusza. Ponieważ sam nigdy nie zetknął się ze światem przedstawionym w opowieści, przykładał wielką wagę do autentyczności obrazu. „Pracowaliśmy z muzułmańskim doradcą, ponieważ nie chciałem ryzykować przekłamań w tak delikatnej materii. Ayub może swobodniej podejść do tej tematyki - to w końcu jego opowieść, ale dla mnie autentyczność była priorytetem. Mój wkład twórczy skupił się wokół dwóch rzeczy: struktury filmu i jego stronie wizualnej. Nigdy nie czytałem sztuki, więc nigdy nie wyobrażałem sobie tej historii w innej postaci, niż jako film.”


Damien miał wyraźną wizję tego, jak film ma wyglądać, i jakie zostawiać na widzu wrażenie. W wielu miejscach pokrywała się ona z pomysłami Ayuba. „Byłem przekonany, że film opowiada o latach sześćdziesiątych, choć jego akcja rozgrywa się w 1971 roku. Społeczność, której dotyczy historia z pewnością nie wyróżnia się postępowymi poglądami, i styl jej życia jest dość staroświecki. Ponieważ akcja nie rozgrywa się współcześnie możemy z większą swobodą przedstawiać bardzo aktualne problemy. Nie ma potrzeby przybierania konfrontacyjnego lub oskarżycielskiego tonu. Pozwalamy, by widz sam się domyślił, że tego typu wydarzenia mają miejsce również dziś.”


„Wojny domowe” weszły w fazę przedprodukcyjną w sierpniu 1998 roku, kiedy rozpoczęły się poszukiwania obsady i planów zdjęciowych. Znalezienie odpowiednich ulic z szeregowcami z czerwonej cegły nie było łatwym zadaniem, o czym mówi Leslee: „Moje długie poszukiwania tego typów domów w Londynie nie przyniosły żadnych rezultatów. Zdałam sobie wtedy sprawę, że będziemy musieli pojechać na północ, co oznaczało olbrzymie obciążenie dla budżetu. Pojechaliśmy zbadać okolice, w której wychował się Ayub, ale okazało się, że ulic z jego dzieciństwa już nie ma! Były wprawdzie jakieś cienie przeszłości, ale nic co mogłoby się nam przydać. Musieliśmy znaleźć bardzo nietypowy układ ulic, w kształcie litery H, gdyż tylko takie miejsce umożliwiało swobodny ruch kamery. W końcu znaleźliśmy odpowiednią okolicę w Openshaw, w Manchesterze, i tu nakręciliśmy większość scen na dworze. Mieszkańcy tej ulicy byli niewiarygodnie cierpliwi i mili. Uwięziliśmy ich w domach na dwa tygodnie, a oni byli dla nas cudowni. Największym problemem okazała się pogoda- rekordowo mokry październik!”


Stary sklep spożywczy zamieniliśmy na sklep z frytkami Khana. To było niesamowite - gdy Ayub wszedł do sklepu powiedział, że włosy stanęły mu dęba, ponieważ maszyna do smażenia była w tym samym kolorze, i tego samego modelu, co maszyna w sklepie jego rodziców, podobnie zresztą, jak wielokolorowa zasłona. Udało nam się jakimś cudem uchwycić oryginalny wygląd i atmosferę tego miejsca.”


Leslee opisuje proces wyszukiwania obsady: „Zaczęliśmy od dzieci. Ogłoszenie o castingu brzmiało dość dziwnie: Anglo - Pakistańczyk, akcent z Machesteru, itd., więc skontaktowaliśmy się z teatrami młodzieżowymi, szkołami, a nawet ogłaszaliśmy się w telewizji. Zgłosiło się około 400 dzieciaków, ale gdy Jordan Routledge wszedł do pokoju, po prostu promieniował. Byłem, i ciągle zresztą jestem zaskoczony jego stabilną, absolutnie dojrzałą osobowością. Jak na dwunastolatka jest niewiarygodnie wrażliwy, uczciwy i otwarty - to bardzo, bardzo wyjątkowe dziecko. To prawdziwe błogosławieństwo, że go znaleźliśmy.”


Kontynuuje: „Jimi, Chris, Ian, Emil, Raji i Archie, wszyscy byli wspaniali. Zadziwiające jest to, że oni naprawdę wyglądają jak rodzina, co zważywszy na mały wybór osób jaki mieliśmy w chwili obsadzania głównych ról, jest sporym osiągnięciem. Na planie byli naprawdę wiarygodni i pracowali ze sobą jak zgrany zespół, jak ludzie, którzy się znają całe swoje życie.”


Obsadzenie ról George’a i Elli było najprostszym zadaniem. Leslee: „Linda Bassett grała Ellę na scenie i była w tej roli po prostu rewelacyjna. To była jej postać, do tego stopnia, że nie sposób było wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli. Tak więc, choć czasem doradzano mi zaangażowanie kogoś bardziej znanego, wiedzieliśmy z Ayubem, że bez Lindy niewątpliwie nie byłoby filmu, jakiego chcemy. Om Puri jest jednym z najbardziej charyzmatycznych, seksownych, sympatycznych i błyskotliwych aktorów dzisiejszych czasów, czyli ma wszelkie cechy potrzebne do roli George’a. Dzięki niemu postać nabrała ciepła, co było niezwykle istotne. Widzowie nie mogą tylko i wyłącznie nienawidzić George’a, ich reakcja powinna być o wiele bardziej złożona i Om sprawia, że jest to możliwe. Pokochał ten scenariusz tak bardzo, że dla Wojen domowych zrezygnował z gry w innym filmie.”


Dla Leslee, Ayuba i Damiena „Wojny domowe” to przyspieszony kurs robienia filmów. Damien wyjaśnia: „Debiutuję jako reżyser w nowym dla mnie kraju, pracując z debiutującym scenarzystą nad projektem, który dotyczy zupełnie odmiennej kultury i oparty jest na sztuce, której nigdy nie widziałem i która wymaga zaangażowania dużej ilości aktorów. Ciężka praca, ale niesamowicie satysfakcjonująca.”

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Wojny domowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje