"Szybcy i wściekli 5": NA PEŁNYM GAZIE

Po spektakularnym sukcesie pierwszego filmu z serii (2001), były policjant Brian O'Conner ponownie wziął udział w wyścigu, tym razem z nowym zespołem zawodowych kierowców w filmie Za szybcy, za wściekli (2 Fast 2 Furious).

Nowa obsada złożona z młodych aktorów, jakich widzowie mogli zobaczyć na ekranie w kolejnej części - Szybcy i wściekli: Tokio drift (The Fast and the Furious: Tokyo Drift) była strzałem w dziesiątkę i oba filmy świetnie poradziły sobie na rynku. Ale producent Neal Moritz odpowiedzialny za ten światowy fenomen, doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli seria ma ciągle zaskakiwać widzów, jej kolejny rozdział powinien ponownie zagłębić się w mrocznym świecie relacji między byłym przestępcą i policjantem, którzy dzielą wspólną pasję - wyścigi samochodowe.

Reklama

Ekranowe spotkanie Vina Diesela, Paula Walkera, Michelle Rodriguez i Jordany Brewster w Szybkich i wściekłych 4 (Fast & Furious) spotkało się z rewelacyjnym przyjęciem i rekordowym otwarciem weekendowym, którego efektem było ponad 350 mln dolarów wpływów ze sprzedaży biletów. Taka reakcja widzów udowodniła, że serce całej historii leży tam, gdzie wszystko się zaczęło: w relacjach między Domem Toretto, Brianem O'Connerem, ich rodziną i bliskimi przyjaciółmi.

Kiedy rozpoczęto prace na filmem Szybcy i wściekli 5 (Fast Five), Moritz oraz Vin Diesel, który jest jednym z producentów filmu, dokładnie wiedzieli, że najnowsza odsłona popularnej serii musi w widoczny sposób nabrać jeszcze większego tempa. Dlatego właśnie zwrócono się do reżysera Justina Lin, który udowodnił już swój talent w dwóch poprzednich częściach. Fan Szybkich i wściekłych (The Fast and the Furious), który obejrzał pierwszą część będąc jeszcze studentem, dokładnie wiedział, czego chce. I doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że oczekiwania widzów w stosunku do niego będą olbrzymie.

W filmie Szybcy i wściekli 5 po raz kolejny zgromadzono na ekranie aktorów znanych m.in. z pierwszej część serii. Jak twierdzi producent Neal Moritz: "Pomysł zaangażowania starej obsady zaświtał nam w głowach już podczas pracy nad czwartą częścią. Kiedy zobaczyliśmy reakcję widzów na ponowne pojawienie się na ekranie Vina, Paula, Jordany i Michelle, byliśmy pewni, że właśnie o to nam chodziło."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Szybcy i wściekli 5

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje