Reklama

"Roboty": WITAMY W ROBOTOWICACH

Filmowcy postanowili, że Robotowice – wspaniała, mechaniczna metropolia, do której wyrusza Radek Dekiel – będzie wielopoziomowych, pionowym miastem złożonym z kilku warstw społecznych.

U podstaw Robotowic leży zaniedbany i brudny świat madame Frezer, który ma swoje korzenie w epoce przedindustrialnej. Ten poziom miasta wspierają masywne belki i filary.

Nad nim leży poziom zwykłych robotów, które starają się przetrwać. Jest to świat swojski, barwny i nieco staroświecki, zbudowany z części, które nie zawsze do siebie pasują.

Reklama

Wyżej leży poziom robotów klasy średniej, a nad nim – najwyższy szczebel Robotowic: utrzymany w chłodniejszej tonacji kolorystycznej, lśniący, elegancki poziom, na którym żyją roboty z klas wyższych.

”Robotowice przypominają wszystkie inne wielkie miasta. Widać w nim wpływy wielu różnych stylów: od Art Deco, poprzez samochody z lat 50-tych, do opływowych projektów futurystycznych” – mówi kierownik artystyczny Steve Martino.

Robotowice mają wielopoziomową, wertykalną konstrukcję, która nasuwa skojarzenia z innym źródłem inspiracji animatorów: zegarkiem kieszonkowym. ”Jest coś niezwykle pięknego w kieszonkowych zegarkach. Gdy spojrzy się przez tylną obudowę, można zobaczyć wszystkie mechanizmy” – mówi Martino. – ”My chcieliśmy pokazać widzom mechanizmy rządzące światem robotów”.

W ”Robotach” przedmioty życia codziennego nabierają nieoczekiwanych wymiarów. Dla przykładu: pod koniec dnia pracy uliczna latarnia zbiera rzeczy i idzie do domu, a hydrant przeciwpożarowy ostrzega mechanicznego psa, by za potrzebą udał się gdzie indziej. ”Wzięliśmy rzeczy, które wszyscy dobrze znają i tchnęliśmy w nie nowe życie” – mówi William Joyce.

Robotowice pełne są niezwykłych wynalazków, często absurdalnie i niepotrzebnie skomplikowanych. Najlepszym ich przykładem jest kolejka średnicowa, rozbudowany system transportu miejskiego, który kryje w sobie niejedną niespodziankę. Gdy Radek przybywa do Robotowic, wsiada do kolejki miejskiej, w nadziei, że bezpiecznie dotrze na miejsce, do siedziby firmy Spawalskiego. Nie przypuszcza nawet, że czeka go szalona jazda, której nigdy nie zapomni...

William Joyce mówi: ”Zastanawialiśmy się z Chrisem Wedge, jak nasze roboty będą podróżować po mieście i wpadłem na pomysł ogromnych, kulistych przedziałów. Źródłem inspiracji były dla mnie projekty starych zabawek. Myślę, że w scenie tej każdy znajdzie coś dla siebie – dorośli z nostalgią wspomną stare zabawki, a dzieci czeka nowe, dynamiczne przeżycie”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Roboty
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy