"Magiczna karuzela": O PRACY NAD FILMEM

Praca nad filmem, począwszy od etapu scenariuszowego, poprzez rysowanie storyboardu i animację, po efekt końcowy, trwała cztery lata. „Magiczna karuzela” jest pierwszym samodzielnym filmem Jeana Duala, po 15 latach pracy dla Disneya. Choć poprzeczka projektu była podniesiona wysoko, Duval znalazł mocne wsparcie z zgranym i zmotywowanym zespole twórców filmu. „Praca nad animacją trwa bardzo długo, ale za to każdy etap przynosi ci mnóstwo satysfakcji. W miarę jak nakładasz poszczególne warstwy, obserwujesz jak film nabiera kształtu. To strasznie cieszy”.

Reklama

„Trzeba umieć odpowiadać na wszystkie pytania, które zadają animatorzy. Ale kiedy współpracuje się z takim kreatywnym i zmotywowanym zespołem, jak to miało miejsce w moim przypadku, wszystko to staje się dużo łatwiejsze. Każdy był perfekcjonistą w swojej dziedzinie. „W studiu Action Synthèse w Marsylii wraz z reżyserami i producentami filmu ponad 80 grafików komputerowych odpowiedzialnych za poszczególne elementy animacji pracowało z pasją ramię w ramię”.

„Produkcja filmu animowanego przypomina budowanie domu” – wyjaśnia Laurent Rodon. Należy skoordynować wszystkie prace, by nic się nie zawaliło”. Pascal Rodon dodaje: „Poza efektywną koordynacją poszczególnych elementów projektu, która wymaga zróżnicowanych umiejętności, konieczne jest oparcie się na osobach odpowiedzialnych za kluczowe działania. Są to: dyrektor produkcji, który jest odpowiedzialny za nadzorowanie postępów w pracach; reżyser, który zajmuje się narracją i animacją; oraz dyrektor artystyczny, który przez cały czas dba o spójność estetyczną filmu”.

Dyrektor artystyczny Lilian Fuentefria wyjaśnia: „Cały czas dbaliśmy o to, by zachować oryginalne kolory, ubrania, czy sposób mówienia poszczególnych bohaterów. Poza tym zupełnie nie mieliśmy ochoty np. ubierać Margot w skórę tylko po to, żeby wyglądała bardziej współcześnie. Strona estetyczna filmu była bardzo szczegółowo rozważana”.

Lilian kontynuuje: „Oryginalnie postacie bohaterów są bardzo proste. Z jednej strony była to zaleta, ale z drugiej – spora niedogodność. A to dlatego, że w 3D trzeba było podkreślić pewne detale, wymyślić poszczególne elementy ekspresji, nadać bohaterom wigoru, rozwinąć postaci. To samo zrobiliśmy np. z karuzelą, która jest dużo większa, niż w oryginale”. Szkic taki raz wykonany służy później modelującym jako podstawa do pracy nad bohaterami i tłem”.

„Dobry animator to taka osoba, która posiada duszę zarówno aktora, jak i reżysera, choreografa, rysownika, obserwatora, czy nawet poszukiwacza... Krótko mówiąc, to nie może być jedynie informatyk. On musi mieć tę wrażliwość, która pozwala tchnąć w postać życie”.

Sama postać Dyźka wymagała ośmiu miesięcy pracy. Frédéric Bonometti, dyrektor animacji opowiada: „Największy problem mieliśmy z jego sierścią. To było prawdziwe wyzwanie techniczne. Chcieliśmy, by poruszał się naturalnie – każdy włos osobno. To była gigantyczna praca. Łapy Dyźka są niewidoczne. To sprawia, że porusza się w szczególny, pełzający sposób. Zresztą każda postać „Magicznej karuzeli” porusza się charakterystycznie. Ślimak, królik, czy krowa nie poruszają się tak samo. To sprawiało, że nasza praca była jeszcze bardziej ekscytująca”.

„Niesamowity rozwój technologiczny ostatnich dziesięciu lat umożliwił rzeczy, których wcześniej nie można było brać pod uwagę” – kontynuuje Bonometti. „Na przykład scena snu, w której wokół głowy Dyźka krąży siedemdziesiąt Margotek. Jeszcze parę lat temu było by to niemożliwe”.

Kiedy już wszystkie szkice są gotowe, graficy komputerowi zabierają się za ożywianie świata. Chodzi tu o dział tekstur, który nadaje postaciom i otoczeniu kolorów. Następnie można się zabierać za animację sensu stricte. Animatorzy muszą teraz zebrać wszystkie informacje, odpowiednio je posegregować i w porozumieniu z dyrektorem artystycznym zdefiniować każdy plan pod kątem oświetlenia i głębi.

„Podczas pracy nad filmem realizator spędza większość czasu w sali montażowej” - mówi Jean Duval. „To tam widzi się, jak poszczególne sceny współgrają ze sobą. Umożliwia to natychmiastowe przekazywanie animatorowi wskazówek dotyczących kierunku, który powinien nadawać pewnym sprawom”.

Przy realizacji „Magicznej karuzeli” twórcy korzystali z tego samego oprogramowania, którego użył Pixar do produkcji „Toy Story” - czyli Softimage. W sumie przy produkcji filmu pracowało około stu osób. 400 komputerów użyto by przeliczyć wszystkie ujęcia, których było w sumie 1139. Jeden kadr mógł zawierać do 17 różnych warstw, a był renderowany od 12 godzin do 7 dni, w zależności od stopnia skomplikowania. W sumie ponad 100 000 zdjęć wymagało wykonania tej pracy. Ostatecznie same prace nad animacją i renderingiem trwały 33 miesiące.

Pascal Rodon - producent ze studia Action Synthèse: „Podchodziliśmy do naszej pracy raczej skromnie i postrzegaliśmy ją jako kontynuację tego, co rozpoczął Serge Danot. Tak animatorzy, jak i cała ekipa zawsze mieli to na uwadze”.

Dziś, kiedy prace nad filmem są skończone producent Pascal Rodon nie może wyjść z zachwytu: „Byłem zdumiony i poruszony rezultatem. Nasze marzenie nabrało realnych kształtów. Choć jeszcze trudno mi uwierzyć, że to wszystko się udało. To, że nigdy się nie poddaliśmy i udowodniliśmy niedowiarkom, że we Francji można wyprodukować film animowany najwyższej klasy dało nam ogromną satysfakcję”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Magiczna karuzela

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje