Reklama

"Ciemna strona miasta": REALIZACJA

Autor powieści, na której oparto scenariusz najnowszego filmu Martina Scorsese, Joe Connelly, przez dziesięć lat pracował w nowojorskim pogotowiu ratunkowych. Jak mówi: „Może to być najwspanialsza praca na świecie, może też być najgorsza. Niczego nie da się porównać z ratowaniem życia. To praca, która wciąga jak narkotyk, dzięki niej ciągle jesteś na haju. Widziałem, jak umierali ludzie, byłem świadkiem wielu tragedii, a tego nie da się wymazać z pamięci. Rosło to we mnie, aż poczułem, że nadszedł czas, bym wyrzucił to z siebie i podzielił się tym z innymi. W pewnym sensie pisanie stało się dla mnie nową formą ratowania życia”.

Reklama

Martin Scorsese zgromadził na planie znakomitych aktorów. Sanitariusza Franka Pierce'a gra Nicolas Cage, nagrodzony Oscarem za "Zostawić Las Vegas". W roli Mary Burke, córki umierającego mężczyzny, którego Frank próbował ratować, oglądamy Patricię Arquette, w życiu prywatnym żonę aktora. Kolegów Franka grają John Goodman ("The Flintstones", "Big Lebowski", "Barton Fink"), Ving Rhames ("Pulp Fiction", "Co z oczu, to z serca", "Osaczeni") i Tom Sizemore ("Szeregowiec Ryan", "Urodzeni mordercy", "Urodzony czwartego lipca"), pielęgniarki - Mary Beth Hurt ("Wiek niewinności", "Wnętrza") i Aida Turturro ("Przejrzeć Harry'ego", "Angie", "W sieci zła"). Sam Scorsese wystąpił w roli dyspozytora. Reżyser mówi: „Miałem szczęście, że udało mi się pozyskać aktorów otwartych i odważnych, którzy gotowi byli dać z siebie wszystko, nawet gdy sceny z ich udziałem były bardzo wymagające pod względem emocjonalnym”.

Martin Scorsese mówi: „Sanitariusze dokonują prawdziwych cudów. Są niczym lekarze na ulicach. Zajmują się ludźmi, do których nikt poza nimi nawet by się nie zbliżył. Szpital pełni w naszym filmie tylko rolę bazy, cała opowieść rozgrywa się tak naprawdę na ulicach i w głowie Franka. Frank zabiera nas bowiem w niezwykłą podróż. Być może ludzie, których nie udało mu się uratować, byli częścią boskiego planu, może się też tak zdarzyć, że nie ma żadnego planu. Przez cały film Frank miota się między wiarą a zwątpieniem. Przywozi ludzi, ci umierają, a on wyrusza po następnych. Przyjmuje to jak cios, a potem niczym maszyna wyrusza, by otrzymać kolejny. To właśnie wydało mi się interesujące: jak radzimy sobie ze śmiercią w szpitalu, a jak na ulicy? Naszemu bohaterowi dane będzie dostąpić łaski, najpierw jednak musi przejść przez piekło”.

Powieść Joe'ego zainicjowała reakcję łańcuchową, zanim jeszcze została opublikowana drukiem. Producent Scott Rudin mówi: „Zrozumiałem, że jedynym reżyserem, który może przenieść ją na ekran, jest Marty”. Nie tracąc czasu wysłał ją Martinowi Scorsese. Reżyser mówi: „Przeczytałem powieść Connelly'ego i zacząłem się zastanawiać, który ze scenarzystów potrafiłby oddać duchowy kryzys bohatera pędzącego karetką pogotowia przez ulice Nowego Jorku. Jedynym, który przyszedł mi do głowy, był Paul Schrader. Paul przeczytał książkę i powiedział, że podejmie się przeniesienia jej na ekran. Trzy tygodnie później mieliśmy gotowy scenariusz”.

Paul Schrader mówi: „Przeczytałem książkę i natychmiast wyczułem, że to wymarzony materiał dla mnie i dla Marty'ego, co więcej - nie mogłem zrozumieć, czemu sami na to nie wpadliśmy. Wiele zawodów miało dla nas zawsze znaczenie metaforyczne, nigdy jednak nie pomyśleliśmy o sanitariuszach. Sanitariusz to niełatwy zawód. Może przyprawiać o dreszcz emocji niczym rock-and-roll, może dawać kopa niczym narkotyk, ale może też uczynić człowieka nieświadomym tego, co się wokół niego dzieje”.

"Ciemna strona miasta" nasuwa porównania z "Taksówkarzem". Paul Schrader mówi: „Nie sposób uniknąć porównań z "Taksówkarzem". Musieliśmy o tym pamiętać, by film wydał się nawiązaniem, a nie kontynuacją. Oba filmy dzielą wyraźne różnice. Frank Pierce nie przypomina Travisa Bickle. Nie jest człowiekiem, w którym narasta gniew i przemoc. Szuka spokoju ducha, chce zasnąć, otrzymać swoją nagrodę. Czuje jednak, że Bóg go opuścił, a śmierć uczyniła z niego swoje narzędzie. Travis Bickle chce ponadto być sam, celebruje swą samotność, Frank z kolei pragnie być z kimś. Nowy film przynosi bardziej dojrzały obraz emocji, których doświadczaliśmy wraz z Martym ćwierć wieku temu. Wiele się od tego czasu zmieniło, obaj założyliśmy rodziny, mamy dzieci i odnieśliśmy pewien sukces. Nadal czujemy przywiązanie do ludzi zagubionych i szukających swego miejsca w życiu, patrzymy na nich jednak z perspektywy wieku średniego”.

Martin Scorsese dodaje: „Nie ma wątpliwości, że oba filmy mają wiele wspólnego, tyle, że minęło prawie ćwierć wieku i dziś jest nieco spokojniej. Zamiast zabijać ludzi nasz bohater ratuje im życie. Kiedy kręciliśmy "Taksówkarza", Schrader, De Niro i ja mieliśmy po trzydzieści, trzydzieści jeden lat. Teraz mamy pięćdziesiąt sześć. Świat wokół nas zmienił się, a wraz z nim i my”.

W "Ciemnej stronie miasta" są sceny humorystyczne, które w twórczości Scorsese'ego sytuują film gdzieś pomiędzy "Taksówkarzem" a "Po godzinach". Reżyser mówi: „To typ humoru, który znajduje się na porządku dziennym w rejestracji pogotowia ratunkowego. Trafiają tu ludzie ugodzeni nożem, postrzeleni z broni palnej. Kiedy pracujesz w takim miejscu 24 godziny na dobę, humor staje się twoim zbawieniem”.

Zbierając materiały do scenariusza Paul Schrader spędził noc w towarzystwie sanitariuszy ze szpitala Cabrini położonego w nowojorskiej dzielnicy Lower East Side. Był świadkiem, jak zabierali oni dolną część ciała mężczyzny przejechanego przez pociąg metra i ratowali przedwcześnie urodzone dziecko. „Kiedy kończyliśmy pracę, kierowcy karetki, Mike i Carol, powiedzieli mi: "To był udany dyżur. Udało nam się dziś uratować komuś życie" - mówi.

Na planie filmu spotkało się wielu cenionych twórców, z którymi Scorsese współpracuje od lat, w tym: producentka Barbara De Fina, która wyprodukowała dziewięć jego filmów, scenograf Dante Ferretti ("Wiek niewinności", "Casino", "Kundun - życie Dalajlamy"), projektantka kostiumów Rita Ryack ("Po godzinach", "Przylądek strachu", "Casino"), autor zdjęć Robert Richardson ("Casino") i montażystka Thelma Schoonmaker Powell, która współpracuje ze Scorsese'em od czasu "Wściekłego byka". Wszyscy oni otrzymali zadanie odtworzenia nowojorskiego krajobrazu sprzed sześciu lat, na krótko przed nastaniem burmistrza Giulianiego, który zaprowadził w mieście ład i porządek. W czasie, gdy toczy się akcja filmu, Nowy Jork był miastem brudnym i niebezpiecznym, plaga narkomanii osiągnęła zastraszające rozmiary, trwały narkotykowe wojny, a Times Square i 42. ulica czekały na renowację.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Ciemna strona miasta
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy