Reklama

"Boski żigolo": O REŻYSERZE

Robowi Schneiderowi zależało, by jego komedię wyreżyserował młody twórca o świeżym spojrzeniu. Producent Sid Ganis mówi: „Chcieliśmy, by nasz film wyłamywał się z konwencji. Szukaliśmy reżysera, który nie zawaha się przed przekroczeniem pewnych granic, nawet jeśli miałby to być debiutant”.

Wybór padł na Mike'a Mitchella, który zdobył uznanie producentów swą wyróżnioną licznymi nagrodami krótkometrażowką zatytułowaną "Herd" ("Stado"). Reżyser mówi: „Czytałem wtedy wiele scenariuszy, ten jednak wydał mi się najzabawniejszy. Odnalazłem w nim same zalety: nie tylko bawił do łez, ale miał też zwartą fabułę i wspaniale zarysowane postacie”.

Reklama

Mike Mitchell zaczynał jako animator, rozrysowywał także scenopisy obrazkowe, a zdobyte w ten sposób doświadczenia przydały mu się na planie "Boskiego żigolo", filmu, który w pełni zasługuje na miano ekscentrycznego. Arija Bareikis mówi: „Mike ma niezwykły zmysł wizualny i niesamowitą wyobraźnię plastyczną. Do tego wprost kipi pomysłami i uwielbia improwizację”.

Mike Mitchell mówi: „Dzięki Robowi Schneiderowi wszystko poszło mi jak z płatka. Każdego ranka robiliśmy próby dodając coś nowego dosłownie w ostatniej chwili. Rob i jego partnerzy improwizują jak nikt inny, zostawiałem im więc wolną rękę. Miałem potem do dyspozycji kilometry taśmy”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Boski żigolo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy