"Apartament": O PRODUKCJI

„Apartament” to thriller o młodym pracowniku biura reklamy (Hartnett) i jego obsesyjnych poszukiwaniach ukochanej (Kruger), nagle zniknęła z jego życia. Kiedy próbuje ją odszukać, wplątuje się w romans z tajemniczą młodą kobietą (Byrne), która spotyka się z jego najlepszym przyjacielem (Lillard). Producenci filmu potrzebowali reżysera, który poradziłby sobie ze skomplikowanym, pełnym wyzwań i niespodzianek scenariuszem. Znaleźli go w Szkocie Paulu McGuiganie.

Reklama

„Przy realizacji «Apartamentu» powierzyliśmy aktorów utalentowanemu reżyserowi – mówi producent Tom Rosenberg. – „Paul ma wyjątkowy styl pracy nad scenariuszem, uzupełnił fabułę wiloma ciekawymi pomysłami.”

McGuigan twierdzi, że ten projekt od razu mu się spodobał. – „Byłem urzeczony tym scenariuszem. Musiałem przeczytać go jeszcze raz, żeby upewnić się, że wszystko dobrze zrozumiałem. Jest to historia miłosna, ale opowiedziana w nielinearny sposób.”

Z McGuiganem u steru, filmowcy skoncentrowali się na zgromadzeniu młodej, zdolnej obsady, która potrafiłaby podołać wielopoziomowym postaciom i zawiłym sytuacjom. Do głównej roli oczarowanego Lisą Matthew twórcy filmu wybrali Josha Hartnetta. Uważany za jednego z największych idoli Hollywood, udowodnił, że potrafi zagrać w niezwykle subtelny, a jednocześnie poważny sposób, jak np. w „Przekleństwach niewinności” czy „Helikopterze w ogniu”. Dzięki niemu producentom udało się szybciej skierować film do produkcji. Na pytanie, dlaczego zainteresowała go rola w „Apartamencie”, Hartnett wymienia przede wszystkim możliwość pracy z reżyserem Paulem McGuiganem. „Bardzo mi się podobał film Paula «Gangster numer 1» i koniecznie chciałem z nim pracować.” – mówi Hartnett. „Zachwycił mnie wątek pożądania” – dodaje. – „I wiara w to, że miłość zwycięża wszystko. Myślę, że to jest w tym filmie najbardziej urocze. To historia o tym, że miłość przetrwa nawet w najbardziej niekorzystnych warunkach.”

Hartnett uważa, że równie ciekawe do zagrania było pokazanie, na czym polegał dylemat, jaki miał główny bohater. Dodaje: „Myślę, że historia opowiada o takim momencie w życiu, kiedy otwierasz się na nowe doświadczenia i nagle „bum”, spotykasz dziewczynę i zakochujesz się w niej. Wydaje ci się, że to wspaniały związek, aż tu pewnego dnia ona po prostu znika. Jesteś załamany. Mój bohater, Matthew, decyduje się dryfować i zobaczyć, w jakim kierunku teraz potoczy się jego życie. I wtedy, pewnego dnia, znów widzi miłość swojego życia, a przynajmniej tak mu się wydaje i nagle musi podjąć wiele nowych decyzji.” Kolejny aspekt tego scenariusza, który Hartnett uważa za fascynujący, to pomysł cofania się w czasie, który pomaga odkryć prawdę o tej historii. „Najwspanialsza w tym filmie jest jego struktura.” – mówi Hartnett – „Wydaje się, że to dosyć prosty pomysł: chłopak znajduje dziewczynę, chłopak traci dziewczynę, potem myśli, że znów ją odnalazł i podąża za nią. Ale najwspanialszy jest sposób, w jaki opowiedziana jest ta historia.”

Hartnett chwali pozostałych aktorów oraz całą ekipę filmu. Spytany o Diane Kruger, mówi: „Jest wspaniała, cudowna, słodka. Ona, Rose Byrne, Matthew Lillard – wszyscy są naprawdę super. Zarówno Diane, jak i Rose to jedne z najlepszych aktorek młodego pokolenia. Praca z nim to czysta przyjemność.”

Współpraca z McGuiganem okazała się dla Hartnetta tym, czego się spodziewał. „Paul to bardzo dobry człowiek” – mówi. – „Jest bardzo mądry, ale twierdzi, że na niczym się nie zna, bo jest Szkotem. To mi się w nim podoba. Ma także świetne wyczucie obrazu. Lubię reżyserów, dla których nie jest to tylko wypełnienie tła.”

McGuiganowi najwyraźniej równie dobrze współpracowało się z Hartnettem – wkrótce spotkają się ponownie na planie „Lucky Number Slevin”. McGuigan mówi: „Obserwując pracę Josha, uznałem, że jest bardzo interesującym aktorem. Wszyscy wiemy, że jest przystojny, ale ważniejszy jest fakt, że to świetny aktor, który bardzo poważnie traktuje swoją pracę. Dużo rozmawialiśmy o tym, co go interesuje i chciał wiedzieć dosłownie wszystko o filmie, włącznie z muzyką.”

Dla Matthew Lillarda – świeżo po sukcesie wysoko-budżetowej komedii „Scooby-Doo” i horrorach, takich jak „Krzyk” czy „13 duchów” – „Apartament” był szansą na innego rodzaju rolę. Postać Luke’a, najlepszego przyjaciela Hartnetta, zaproponowano mu we właściwym momencie. „Po «Scooby-Doo», «Apartament» dał mi możliwość rozciągnięcia innych mięśni aktorskich.” – mówi Lillard. Dodaje także, że „Apartament” przypomniał mu o tym, co sprawiło, że aktorstwo zaczęło go tak pociągać. „Możemy popadać ze skrajności w skrajność. Możemy przebywać w różnych światach i używać naszej wyobraźni w różnorodny sposób. To najwspanialsza rzecz w tym zawodzie”. Reżyser McGuigan uważa, że Lillard pomógł filmowi zachować równowagę. „Matthew jest bardzo zabawny, ale jest także wspaniałym aktorem.” – mówi McGuigan. – „Wniósł do tej roli świeżość. W tym filmie są tylko cztery główne postacie, więc to bardzo intymna opowieść. Kiedy Lillard pojawia się na ekranie, balansuje na granicy komedii i dramatu, pozwalając widzom trochę odetchnąć.” Lillardowi natomiast podoba się styl reżyserski McGuigana i uważa, że u niego na planie są wspaniałe warunki do próbowania całkiem nowych rzeczy. „Cudowną rzeczą w pracy z McGuiganem jest fakt, że lubi długie ujęcia. W trakcie 10-minutowych scen aktor wczuwa się w rytm filmu. To luksus, na który teraz nie może sobie pozwolić zbyt wielu aktorów filmowych. Paul to jeden z najlepszych reżyserów, z jakimi kiedykolwiek współpracowałem. Daje świetne i dokładne wskazówki swoim aktorom. Zawsze wyobrażałem sobie, że film jest jak statek i chciałem mieć kapitana, który przeprowadzi nas przez burzę i za którym podążymy wszędzie. Paul jest takim reżyserem. Jest bardzo utalentowany”.

Diane Kruger, ostatnio podziwiana jako Helena w epickiej „Troi”, podjęła trudne wyzwanie uosobienia kobiety, dla której mężczyzna mógłby poświęcić wszystko. Spytana, jak trafiła do obsady filmu „Apartament”, Kruger wspomina: „Ukończyłam właśnie we Francji film „Najlepsi z najlepszych”, którego producentem był Luc Besson. Do Paryża przyjechał akurat Tom Rosenberg, żeby go odwiedzić. Rozmawiali o kolejnym projekcie i Tom powiedział coś w stylu: «Nie możemy znaleźć odpowiedniej dziewczyny do tej roli.» A Luc na to: «Powinniście zobaczyć Diane Kruger.» Myślę, że byłam po prostu w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.”

„Mąż Diane, aktor i reżyser Guillaume Canet, nagrał jej przesłuchanie do roli na kasetę, którą przesłał nam jej agent.” – mówi Lucchesi. – „Wypadła wspaniale, więc Tom i ja sprowadziliśmy ją do Nowego Jorku, żeby się z nią spotkać, a potem wysłaliśmy ją do Montrealu na test ekranowy. Wiedzieliśmy już, że znaleźliśmy naszą Lisę.”

„Diane Kruger jest niesamowicie piękna i utalentowana” – dodaje McGuigan. – „Była idealna do tej roli. Uosabia wszystko, o czym marzy bohater grany przez Josha – ma wdzięk i delikatną urodę, a kamera po prostu ją uwielbia.” Aktorce spodobała się uczuciowość i żywe emocje ukryte w głównych wątkach filmu. „To piękna historia miłosna.” – mówi Kruger. – „Opowiada o przypadku, prawdziwej miłości i przeznaczeniu. Myślę, że w dzisiejszych czasach ludzie są rozpraszani przez wiele rzeczy i ambicja zaczyna dla nich odgrywać ważniejszą rolę niż związek. Pomyślałam, że to będzie dla nich piękne przesłanie.”

Kruger uważa, że publiczność żywo zareaguje na historię składająca się z powoli dopasowujących się fragmentów układanki. Będą się świetnie bawić, próbując ustalić, co się właściwie stało. „W taki sposób napisany jest ten scenariusz. Dopiero pod koniec poznajemy całą prawdę. W tym filmie tworzy się prawdziwe napięcie. Trudno przestać lubić któregokolwiek z bohaterów, bo ciężko zrozumieć, dlaczego postępują tak, a nie inaczej.”

„Myślę, że pomiędzy prawdziwą miłością i obsesją jest bardzo cienka granica.” – dodaje. – „Szczególnie, jeśli myślisz, że druga osoba czuje to samo, tymczasem ona znika, a ty nie rozumiesz dlaczego. Nie można wytłumaczyć miłości. Nie wiadomo, co przyciąga ludzi do siebie, a co ich odpycha.”

Ostatnią z czwórki głównych bohaterów jest australijska aktorka Rose Byrne, która jest prawdziwą gwiazdą w swojej ojczyźnie i zdobywczynią nagrody dla najlepszej aktorki na festiwalu w Wenecji za rolę w filmie „The Goddess of 1967”. Australijscy krytycy życzliwie porównali Byrne do innej aktorki i jej rodaczki, Cate Blanchett. Co ciekawe, zarówno Byrne, jak i Kruger, zagrały główne role kobiece we wspomnianej „Troi”, ale to właśnie twórcy „Apartamentu” zatrudnili je wcześniej. Byrne była zafascynowana postacią Alex od samego początku. „Kiedy poszłam na przesłuchanie do tego filmu, poczułam się silnie związana z tą postacią i tym scenariuszem.” – mówi Byrne. „Ale żaden z producentów do mnie nie oddzwonił, więc starałam się o tym zapomnieć. I wtedy zatrudnili Paula, a on zadzwonił do mnie, żebym się z nim spotkała. Świetnie się dogadywaliśmy. Parę dni później zadzwonił telefon i powiedzieli, że dostałam tę rolę. Teraz uważam, że był to szczęśliwy zbieg okoliczności.”

Alex jest bardzo skomplikowana i trudno rozmawiać o tej postaci bez zdradzania zbyt wielu sekretów filmu. „Nigdy wcześniej nie grałam kogoś, kto bez przerwy kłamie, więc było to dla mnie duże wyzwanie.” – śmieje się Byrne. – „Właściwie wszystko, co mówi Alex, to jedno wielkie kłamstwo. Musiałam przeprowadzić małe badania, żeby zrozumieć, kiedy kłamie, dlaczego kłamie i jak to się objawia fizycznie. Poza tym Alex ma obsesję na punkcie swoich pomysłów. Jest wielką manipulatorką, ale wydaje mi się, że często robi to podświadomie. Właśnie w taki sposób zawsze się do niej odnosiłam – nigdy nie sądziłam, że jest w jakikolwiek sposób bezlitosna. Myślę po prostu, że podąża za głosem swego serca, co kończy się tym, że robi coś, zanim pomyśli.” Spytana o to, czy jest w jakiś sposób podobna do Alex, Byrne odpowiada: „Mam tendencję do przywiązywania się do pewnych pomysłów i do fantazjowania, więc ją rozumiem. Uważam, że jest naprawdę odważna. Często rani wiele osób, ale jest prawdziwa w tym, co robi.” Byrne czuje, że publiczność zaangażuje się w ich podróż po „Apartamencie” i powtarza wrażenia pozostałych aktorów na temat tej historii. „Tak naprawdę trzeba wciąż wyprzedzać fabułę o krok i to właśnie staje się ekscytujące. Fabuła jest tu w pewnym sensie gwiazdą. Prowadzi nas wąską ścieżką, a my próbujemy się domyśleć, co się tak naprawdę dzieje.”

McGuigan też się z tym zgadza. „Wspaniale jest oglądać ten film z publicznością i widzieć, jak świetnie się bawią, próbując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Patrzą na swoich partnerów, z którymi przyszli do kina i widać, że próbują to rozgryźć. Przez widzów przechodzi jakaś iskra i zaczynają krzyczeć do ekranu. Naprawdę się wczuwają i pragną, żeby Matthew i Lisa znów byli razem. Udało się nam z historii miłosnej zrobić tajemnicę. Widzowie dostają coś, co jest warte pieniędzy, które zapłacili za bilet.”

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Apartament

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje