Kundun - Życie Dalaj Lamy

Kundun - Życie Dalaj Lamy
Tytuł oryginału
Kundun
Reżyser
Obsada
,
Produkcja
USA (1999)
Premiery
Dystrybucja
Kino - Vision Film, DVD - Vision Film
Czas trwania
134 min
Wersje
2D
3,0
Oceń
Głosy
1

O filmie

Rok 1937. Tenzin Gyatso, rozkoszny dwulatek z biednej, tybetańskiej rodziny, przygląda się rozłożonym przed nim przedmiotom. Dla niego to tylko zabawa, ale dla obserwujących tę scenę mnichów buddyjskich bezbłędne rozpoznanie przez malca przedmiotów należących do zmarłego właśnie XIII Dalaj Lamy i uznanie ich za własne to znak, że ów malec jest XIV Dalaj Lamą - XIV wcieleniem (reinkarnacją) Buddy Miłościwego. W przyszłości sądzone mu zatem będzie stać się religijnym i politycznym przywódcą Tybetu.
Tak rozpoczyna się film Martina Scorsese "Kundun. Życie Dalaj Lamy". Film niezwykły, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Wybitny reżyser amerykański, twórca takich arcydzieł jak "Taksówkarz", "Wściekły byk", czy "Wiek niewinności", stworzył fresk obrazujący życie Jego Świętobliwości Tenzina Gyatso - z jego punktu widzenia - od opisanej tu chwili rozpoznania w nim Dalaj Lamy aż po tragiczne lata 50. W 1950 r., gdy Gyatso miał lat 15, Chińska Republika Ludowa pod przewodnictwem Mao Zedonga siłą zaanektowała Tybet. Swoim zwyczajem, w oficjalnych komunikatach komuniści inwazję nazywali "wyzwoleniem". Zachód nie zareagował na apele Dalaj Lamy o pomoc, skutkiem czego tybetański przywódca, pozostawiony własnemu losowi, musiał w końcu - w 1959 r., w wieku 24 lat - uchodzić do Indii. Lecz nawet w najtrudniejszych momentach życia nie wyrzekł się swoich zasad: pozostał wierny podstawowej idei buddyzmu, która głosi powstrzymanie się od przemocy. Świat dopiero w 1989 r. docenił postawę Dalaj Lamy, przyznając mu wówczas Pokojową Nagrodę Nobla. Martin Scorsese dążył do wiernego odtworzenia prawdziwej historii życia Dalaj Lamy, a pomocą w osiągnięciu tego celu służył mu scenariusz Melissy Mathison (nominowanej do Oscara za scenariusz "E.T" Stevena Spielberga), zarazem współproducentki "Kunduna", oparty w głównej mierze na wielogodzinnych rozmowach z Jego Świętobliwością. Poszczególne fakty: wstrząsające - z czasów antychińskiego powstania w Tybecie - lub po prostu frapujące (z filmu wynika, że w dzieciństwie i wczesnej młodości Tenzin Gyatso miał dość trudny charakter) spina nadrzędna idea filmu. "Kundun" opowiada o tym jak formowała się jedna z najwybitniejszych osobistości XX wieku, przy czym duży nacisk został położony na duchowe źródła postawy tytułowego bohatera w godzinie próby - nieugiętą wolę i głęboką religijność. "Ciekawiło mnie", mówi reżyser Martin Scorsese, "w jaki sposób młody człowiek, który żył w religijnej społeczności sprostał konfliktowi ze zdecydowanie antyreligijną społecznością - maoistowskim rządem chińskich komunistów. W jaki sposób ktoś nie uznający przemocy mógł stawić czoła tym ludziom".
Scorsese nadał swemu filmowi niecodzienną formę. "Kundun" to ciąg majestatycznych kompozycji podkreślających surowe piękno krajobrazu i przepych buddyjskich rytuałów. Reżyser miał przy sobie wielkich kreatorów obrazu kinowego. Autor zdjęć, Brytyjczyk Roger Deakins ("Barton Fink", "Tajemniczy ogród", "Skazani na Shawshank", "Fargo") zrobił właściwy użytek z barwy i szerokiego ekranu, eksponując kadry czytelne, realistyczne, a zarazem pełne symbolicznych znaczeń. Prace nad imponującą oprawą scenograficzno-kostiumograficzną skupił w swych rękach Włoch Dante Ferretti - twórca obsypany prestiżowymi nagrodami, m.in. czterokrotnie nominowany do Oscara, który współpracował z takimi sławami jak Federico Fellini (np. przy "Próbie orkiestry" i "Mieście kobiet"), Pier Paolo Pasolinim (przy "Królu Edypie", "Medei" i innych filmach), czy Jean-Jacques Annaud (przy "Imieniu róży"). Był scenografem dwóch wcześniejszych filmów Martina Scorsese - "Wieku niewinności" i "Kasyna".
Obsada filmu składa się wyłącznie z Tybetańczyków, w kilku wypadkach wywodzących się z najbliższego, także rodzinnego, otoczenia Dalaj Lamy. Scorsese skorzystał też z usług tybetańskich konsultantów. Dzięki tym zabiegom ekranowa wizja życia tytułowego bohatera zyskała na wiarygodności. Bardzo istotną rolę w "Kundunie" odgrywa muzyka Philipa Glassa, który wsławił się wysoko ocenionymi partyturami symfonicznymi, operowymi, teatralnymi, baletowymi, estradowymi i filmowymi (m.in. do "Koyanisqatsi", "Mishimy", "Candymana" i "Tajnego agenta").
Oglądając film Martina Scorsese udajemy się w podróż w przeszłość wprawdzie niezbyt odległą, za to do bardzo odległych miejsc, dopiero niedawno "odkrytych" przez Amerykę i Europę. Będzie to zatem podróż prawdziwie egzotyczna, która dostarczy nam ponadto szczególnych wrażeń estetycznych i przeżyć duchowych. Jednakże "Kundun" nie jest, jak można by sądzić, filmem adresowanym głównie do widzów zafascynowanych buddyzmem. Temat narzucił wprawdzie specyficzną ornamentykę i rodzajowość, ale same dzieje Dalaj Lamy - jego wewnętrznego dojrzewania i zmagań z wyrokami Historii - tworzą opowieść uniwersalną, atrakcyjną dla każdego, również młodego odbiorcy.

Obsada

Najlepsze tematy