Reklama

Władysław Pasikowski w RMF FM: Jak tylko skończę "Kuriera", zaczynam zdjęcia do "Psów 3"

Władysław Pasikowski na premierze "Kuriera"

Magda Górka, żeby zrobić zdjęcia do "Kuriera" przyjechała z Hollywood, wcześniej pracowaliście m.in przy "Jacku Strongu". Jak określiłby pan ten wasz duet reżysersko-operatorski?
 
- My po prostu znamy się jak stare, łyse konie, ponieważ z Magdaleną współpracujemy, o ile dobrze pamiętam, od roku 1999. Wtedy zaczęliśmy robić reklamy, potem ona mi szwenkowała, czyli była operatorem kamery filmu "Reich", bardzo przeze mnie lubianego, a przez państwa na ogół nie...

Reklama

Znam wyjątki...
 
- Dziękuję bardzo. Potem pracowaliśmy długie lata przy dwudziestu pięciu odcinkach serialu "Glina", gdzie Magdalena została moim pierwszym operatorem. I tak już nam zostało. A poza tym znamy się też ze szkoły, bo skończyliśmy wspólnie tę samą szkołę filmową, łódzką Filmówkę na Targowej. Magdalena, poza tym, że jest utalentowanym operatorem, stawia doskonałe światło. Jest także bardzo lojalnym, wiernym współpracownikiem i oddanym filmowi. Mimo tego, że pracuje w tym zawodzie już nie chcę mówić ile lat, to ciągle jej zależy. A to wcale nie jest takie oczywiste. Naprawdę trzeba mieć dużo szczęścia, żeby znaleźć kogoś, kto chce dużo robić i zależy mu na efekcie tej pracy, a nie tylko odwala pańszczyznę, co się niestety zdarza.  Chociaż ja oczywiście próbuję takich ludzi nie angażować do swoich ekip.

Zanim zobaczymy film "Kurier", możemy oglądać teledysk. Krzysztof Zalewski nagrał taką bardzo rockową piosenkę "Kurier". Ona jest moim zdaniem dosyć mocno bondowska, taka trochę jak utwór Chrisa Cornella do "Casino Royale". Panu podoba się ta piosenka? Pan w ogóle słucha takiej muzyki?

- Ja takiej muzyki nie słucham, ale ponieważ występuję tutaj mówiąc o filmie "Kurier" oczywiście odpowiem pani, że szalenie mi się podoba (uśmiech). Ja tak naprawdę to  słucham Coltrane’a, co niewiele ma wspólnego z panem Krzysztofem Zalewskim i z muzyką do Bondów. Natomiast wiem skądinąd, że ta piosenka podoba się słuchaczom i to oczywiście rozumiem, szanuję i doceniam. Pod względem warsztatowym jest zrobiona perfekcyjnie, świetnie zaaranżowana, Zalewski ma interesujący głos. Sam tekst nie jest może jakiś nadzwyczajny, ale też nie jest głupi, więc wszystko jest ok.

(...)

"Kurier" ma międzynarodową obsadę, jest nakręcony w trzech językach. Czy będziecie próbowali zainteresować tą historią również zagraniczną publiczność?

- Najprawdopodobniej producenci, albo i dystrybutorzy mają taki zamiar i chwała im za to. Ale mnie wydaje się, że psa z kulawą nogą na całym świecie nie obchodzą nasze sprawy. Jeżeli ktoś słyszał o jakimś powstaniu w Warszawie to było to powstanie w 1943 roku w getcie warszawskim. Tragizm tej historii polega na tym, że, zachowując wszelkie proporcje, tak jak nikogo nie obchodziło nasze powstanie w 1944 roku, tak najprawdopodobniej nikogo obecnie, w dobie filmów o Avengersach i Ironmanach, nie obchodzi nasza historia powstania, którą nakręciliśmy w roku 2018. Więc plany są, film jest realizacyjne na przyzwoitym poziomie, świetnie zagrany, również przez obcojęzycznych aktorów, natomiast ja mu osobiście sukcesu za granicą nie wróżę.

Dowiedz się więcej na temat: Władysław Pasikowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje