TYLKO U NAS! Léa Seydoux nie tylko o filmie "Nie czas umierać": Bond to esencja kina [WYWIAD]
- Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogę grać tak ikoniczną dla popkultury postać jak dziewczyna Bonda. Ale nie jest też tak, że od zawsze chciałam być aktorką. Dochodziłam do tej myśli powoli. (...) Nie mam nic przeciwko typowemu wizerunkowi "dziewczyny Bonda" (...). Nie definiuję się poprzez pryzmat seksualności, ani jako kobieta, ani jako aktorka. Lubię być sexy, ale nawet gdy gram seksapilem, to nie jest to coś, co definiuje mnie i mój wizerunek - powiedziała Léa Seydoux w rozmowie z Interią. Film "Nie czas umierać" ma polską premierę 29 września. Na ekrany kin produkcja trafi w piątek, 1 października.
Lea Seydoux na światowej premierze filmu "Nie czas umierać" w Londynie (28 września 2021)Samir Hussein/WireImageGetty Images
Łukasz Adamski: Jesteś młodą aktorką, a pracowałaś już z tak wybitnymi reżyserami, jak Woody Allen, Ridley Scott, Quentin Tarantino czy Wes Anderson. Teraz grasz w nowym Bondzie. Agent 007 jest jedną z najważniejszych postaci w popkulturze, ale czym dla ciebie osobiście jest ta seria?
Léa Seydoux: - Oczywiście, że Bond to ikona popkultury. Grając w jednej z najważniejszych serii w historii kina, czuję się... właśnie jak część historii kina! Powiem więcej. Traktuję to jak dar. Sądzę, że udział w tego typu produkcji jest darem dla każdego aktora. Dla mnie seria o Jamesie Bondzie to po prostu czyste kino. Esencja kina. "Nie czas umierać" tym właśnie jest.
"Nie czas umierać": Światowa premiera nowego Jamesa BondabrakEast News
Reżyser Cary Fukunaga zapewnia, że nakręcenie filmu o Bondzie wcale nie jest tak łatwe, jak niektórym mogłoby się to wydawać. "Wszyscy myślą, że kręcenie takich widowisk filmowych idzie jak od linijki. Wciskasz odpowiednie guziki i już widzowie biegną do kin. W rzeczywistości, jeśli chcesz nakręcić dobry film, musisz potraktować to na serio. Musisz włożyć w niego dużo samego siebie. Potrzeba dużo uzdolnionych ludzi, żeby stworzyć takie filmy. Podobnie jest z tworzeniem postaci, które zostaną w świadomości widza na dłużej" - powiedział reżyser.Dave M. BenettGetty Images
Na premierze filmu nie mogło zabraknąć autorów tytułowej piosenki „No Time To Die” Billie Eilish i Finneasa O’Connella.Dave M. BenettGetty Images
Ana de Armas zagra Palomę. Aktorka twierdzi, że poza fizyczną atrakcyjnością cechuje ją także nieprzeciętna inteligencja. "Pomaga Bondowi z sprawach, których nie byłby w stanie załatwić samodzielnie" - mówi de Arnas.David M. BenettGetty Images
W filmie "Nie czas umierać" nowa aktorka serii -Lashana Lynch (L) - wcieli się w brytyjską agentkę Nomi, która na początku filmu przejmie od Bonda jego ikoniczną sygnaturę 007. Przypomnijmy, że bohater Daniela Craiga odszedł w końcówce poprzedniego filmu "Spectre" na zawodową emeryturę. Na ekranie ponownie zobaczymy francuską aktorkę Leę Seydoux (P)David M. BenettGetty Images
Scenarzystką "Nie czas umierać" jest Phoebe Waller-Bridge ("Współczesna dziewczyna"). "Zaproponowała nam interesujący punkt widzenia na kilka z filmowych postaci. Niesprawiedliwym byłoby myślenie o niej, że zajmowała się pisaniem jedynie kobiecych postaci. Wniosła dużo dobrego do całej fabuły filmu" - mówi o Phoebe Waller-Bridge producent filmu "Nie czas umierać", Michael G. Wilson w rozmowie z BBC Radio 4.David M. BenettGetty Images
Naomie Harris została dziewczyną Bonda dzięki roli w filmie "Skyfall" (2012). Aktorkę zobaczyliśmy także w kolejnym Bondzie - "Spectre". Jej bohaterka - Moneypenny - wspiera sekretnie Bonda, pracując w centrali. A ten nabiera do niej coraz większego zaufania. "Ich relacja staje się coraz bliższa. Naprawdę zaczynają sobie ufać" – mówiła aktorka.David M. BenettGetty Images
W postać tajemniczego wroga Bonda, Safina, wcieli się Rami Malek. Zdaniem reżysera filmu "Nie czas umierać", Safin to najpotężniejszy i najgroźniejszy przeciwnik, z jakim dotąd mierzył się James Bond.David M. BenettGetty Images
Wokół postaci Jamesa Bonda i wyczekiwanego przez fanów filmu „Nie czas umierać” wiele się w ostatnich dniach dzieje. Fragment emocjonalnej wypowiedzi Daniela Craiga, który na spotkaniu z ekipą po ostatnim dniu zdjęć wyznał, że uwielbia każdą sekundę z pięciu Bondowskich filmów, w których wziął udział, stał się w sieci viralem.David M. BenettGetty Images
To ważne słowa, bo przecież wychowałaś się w artystycznej rodzinie. Twój dziadek Jérôme Seydoux jest znanym producentem i prezesem wytwórni Pathé. Stryjeczny dziadek Michel Seydoux wyprodukował słynnego "Cyrano de Bergerac". Mama zagrała w kilku filmach. Czy jako mała dziewczynka, przesiąkająca duchem kina od kołyski, marzyłaś o tym, by zostać dziewczyną Bonda?
- Nigdy. Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogę grać tak ikoniczną dla popkultury postać jak dziewczyna Bonda. Ale nie jest też tak, że od zawsze chciałam być aktorką. Dochodziłam do tej myśli powoli. Podczas castingu do roli Madeleine Swann byłam bardzo zestresowana. Nie spodziewałam się, że otrzymam tę rolę. Oczywiście nagroda aktorska w Cannes za "Życie Adele" pewnie miała wpływ na to, że Sam Mendes zaprosił mnie do "Spectre", ale, mówiąc szczerze, do dziś nie do końca wierzę, że jestem częścią tej serii.
Przełomowym filmem w jej karierze był jednak "La belle personne" Christophe'a Honoré'a, za który w 2008 roku aktorka otrzymała nominację do Cezara. materiały prasowe
Léa Seydoux najbardziej znana jest z niewielkich występów w "Robin Hoodzie" (na zdjęciu, jako Isabelle d'Angouleme) i "Bękartach wojny" (jedna z sióstr LaPadite w pierwszym rozdziale). Polska publiczność może kojarzyć ją również z roli w austriackim filmie "Lourdes". materiały dystrybutora
Debiutem Seydoux w hollywoodzkim blockbusterze była rola Sabine Moreau w filmie "Mission Impossible: Ghost Protocol" (2011). Jej bohaterka jest "płatnym mordercą, zabija głównie dla pieniędzy, a czasem, dla diamentów. Jest brutalna i nie przebiera w środkach". materiały dystrybutora
Lea Seydoux może sobie dopisać do aktorskiego CV współpracę z Woodym Allenem. Francuzka pojawiła się w epizodycznej roli w komedii "O północy w Paryżu" (2011), wcielając się w postać sympatycznej pracownicy antykwariatu.materiały dystrybutora
W 2015 roku aktorkę oglądaliśmy na ekranach w ekranizacja skandalizującej powieści Octave'a Mirbeau "Dziennik panny służącej" (w reżyserii dobrego znajomego - Benoîta Jacquota). - Ten film spoczywał niemal w całości na jej barkach - mówił o kreacji Seydoux reżyser "Dziennika...".materiały dystrybutora
W kostiumowym dramacie "Żegnaj, królowo" (2012) w reżyserii Benoîta Jacquota Léa Seydoux zagrała postać Sidonie Laborde - najbliższej powiernicy i najbardziej zaufanej służącej królowej Marii Antoniny.materiały dystrybutora
Wkrótce zobaczymy Seydoux u boku Daniela Craiga w zbliżającej się nowej odsłonie przygód Jamesa Bonda. "Spectre" trafi na ekrany kin 6 listopada 2015.AFP
Najgłośniejszym obrazem w filmografii Seydoux pozostaje nagrodzone Złotą Palmą na festiwalu w Cannes "Życie Adeli" (2013). Film wzbudził kontrowersje ze względu na długie, bardzo realistyczne sceny lesbijskie. Po zakończeniu zdjęć aktorka, wspólnie z ekranową partnerką - Adele Exarchopoulos - przyznała, że realizacja "Życia Adeli" była horrorem, a nieudawane sceny o charakterze seksualnym aktorki musiały powtarzać nawet kilkadziesiąt razy.materiały dystrybutora
Podobny los spotkał pokazywaną w 2014 roku na festiwalu w Berlinie "Piękną i bestię". Lei Seydoux partnerował na ekranie Vincent Cassel.materiały dystrybutora
W biograficznym obrazie Bertranda Bonello "Saint Laurent" (2014) francuska aktorka zagrała muzę słynnego projektanta. Poza graniem w filmach Seydoux kontynuuje też karierę modelki. Była fotografowana dla takich pism jak "Vogue Paris", "Numero", "W", "L'Officiel" i "Another Magazine".materiały dystrybutora
Mówisz, że nie wiedziałaś, czy chcesz zostać aktorką. Kiedy odkryłaś, że to twoje przeznaczenie?
- Pewnie wyda ci się to dziwne, ale ja nie lubię przebywać w świetle reflektorów. Potrzebuję schronienia i kryjówki. Jest we mnie taka sprzeczność. Gram w dużym filmie z bondowskiej serii, a jednocześnie szukam ochrony przed fleszami. Ale uczę się akceptować tę rolę i oswajam się również z tymi reflektorami. Pytasz o aktorskie przeznaczenie, bo mój dziadek jest szefem wytwórni... Jednak ja nie traktuję tego jak przeznaczenia. Wybrałam aktorstwo, bo chciałam doświadczyć życia. Chciałam podróżować i poznawać ludzi. Świat filmu jest dla mnie wielką rodziną. Jest też moją pasją. Ja po prostu kocham kino. Chciałabym reżyserować. Ale nie mam talentu.
Skąd wiesz? Pracowałaś z wieloma kobietami-reżyserkami we Francji. Możesz się od nich uczyć.
- Może kiedyś spróbuję.
Teraz jednak powracasz jako dziewczyna Bonda w "Nie czas umierać". Ale to powrót nietypowy. Bond w poprzednich filmach serii nie zakochiwał się i nie był wierny jednej kobiecie. Co jest szczególnego w Madeleine, że kradnie serce kogoś takiego jak James Bond?
- Przede wszystkim ona dzieli z Bondem wspólną przeszłość. Jest córką zabójcy. Zna niebezpieczeństwa takiego życia. Zna los ludzi takich jak Bond. Doświadczyła tego losu w dzieciństwie... Czujesz, że coś się rusza?
Może trzęsienie ziemi.
- (Głos asystentki: To pociąg przejeżdżający nad nami.) Lea: - Dziwne. Ale podoba mi się twój spokój, gdy mówisz o trzęsieniu ziemi. (śmiech)
Siedzę z dziewczyną Bonda, więc się nie boję.
- Ina dodatek, córką płatnego zabójcy! No cóż, jak to bywa, Madeleine zakochuje się w innym zabójcy. Na początku go nienawidzi, ale przeciwieństwa się przyciągają.
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Daniel Craig w filmie "Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
"Nie czas umierać"brakmateriały prasowe
Ana de Armas w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Daniel Craig w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Daniel Craig w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Rami Malek w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Naomie Harris, Ralph Fiennes i Rory Kinnear w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Daniel Craig i Léa Seydoux w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Lashana Lynch w scenie z filmu "Nie czas umierać"materiały dystrybutora
Ona jednak nie jest jedynie ozdobą przy boku Bonda. Nie jest dodatkiem do jego martini i smokingu. Nie jest obiektem seksualnym. Jest doktorem psychologii. Czy to był ważny aspekt tej postaci, gdy starałaś się o rolę?
- Nie. To nie miało pierwszorzędnego znaczenia. Nie mam nic przeciwko typowemu wizerunkowi "dziewczyny Bonda", tak więc nie zastanawiałam się specjalnie nad tą stroną osobowości Madeleine. Nie definiuję się poprzez pryzmat seksualności, ani jako kobieta, ani jako aktorka. Lubię być sexy, ale nawet gdy gram seksapilem, to nie jest to coś, co definiuje mnie i mój wizerunek. A to jest dziś problem. Przykładem siostry Kardashian, które definiują się wyłącznie przez swoją seksualność. I są gwiazdami naśladowanymi przez fanów, wyznaczają trendy. Są wręcz ikonami! Z drugiej strony jest #MeToo. To też skrajny ruch.
Cieszę się, że o tym wspominasz, bo francuskie aktorki w inny sposób patrzą na ruch #MeToo niż amerykańskie. Catherine Denueve, czy Brigitte Bardot w pewnym stopniu dystansowały się od niego. Nas w Polsce porusza sprawa Romana Polańskiego, którego problemy nie są we Francji traktowane tak samo jak w USA. W Hollywood jest zupełnie inaczej. Dlaczego?
- Wiesz, dlaczego? Bo my, Francuzki, nie lubimy robić z siebie ofiar. Nie widzimy świata w czarno-białych barwach. Nie przyporządkowujemy wszystkiego jaskrawym kolorom dobra i zła. Ameryka jest inna. Tutaj czerń i biel mają mocniejszy wyraz. W USA lubią jasny podział. We Francji bardziej doceniamy złożoność życia. Ja uważam, że ruch #MeToo bywa zbyt radykalny. Powinniśmy wybaczać. Jasne, że musimy walczyć, ale bądźmy delikatniejsi. Ta walka jest dla mnie zbyt brutalna. Jak myślę o mężczyznach, to szczerze wam współczuję.
Dziękuję za te słowa!
- Ale to prawda! Dziś mężczyznom musi być naprawdę ciężko. Zrozum mnie dobrze. Uważam, że powinnyśmy walczyć o nasze prawa, ale patrzmy całościowo na problem. Bez histerii.
"Nie czas umierać" [trailer 3]materiały prasowe
Madeleine walczy u boku Bonda. Jest twardzielką. Bond stał się serią bardziej feministyczną?
- Daniel Craig jest feministą, więc naznacza postać Jamesa Bonda swoją wrażliwością. Daniel może wydawać się szorstki. Taki jest jego Bond. Ale w rzeczywistości jest uroczym i bardzo dowcipnym facetem.
To może rzeczywiście nadchodzi czas na Bonda w spódnicy? Podoba ci się tak rewolucyjny pomysł?
- Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to zupełnie. Dla mnie nie ma takiej debaty. Bond to Bond.
Pracując, utrzymujesz równowagę między różnymi gatunkami filmowymi. Interesuje cię zarówno kino europejskie, jak i hollywoodzkie produkcje.
- Ale ja nie myślę w takich kategoriach. Staram się być otwarta. Jestem szczęśliwa, gdy pracuję poza Francją. Lubię występować w takich filmach, jak "Mission: Impossible" czy Bond. Praca tylko we Francji by mnie przygnębiała i ograniczała. Nie chcę być zaszufladkowana. Gdy reżyser wybiera mnie do roli, czuję się niczym w jakimś love story. Rozumiesz, co mam na myśli? To specjalna relacja. Nie zawsze jestem zainteresowana tylko i wyłącznie postacią, którą gram. Jestem zainteresowana reżyserami, z którymi pracuję. Nawet niewielka rola w filmie Tarantino to niesamowite przeżycie. Fascynują mnie reżyserzy kina autorskiego. Lubię pracować z ciekawymi twórcami, mającymi swój własny filmowy język i wizję. Jako widz też wybieram filmy konkretnych reżyserów, a nie konkretne historie.
Rozmawiał Łukasz Adamski - krytyk filmowy, publicysta związany m.in z Polskim Radiem i TVP Kultura.