Reklama

Robert Górski: Potrzebna mi adrenalina

"Nie narzekam na brak energii. Wciąż mam nowe pomysły" - mówi Robert Górski

Za co jeszcze kochasz swój zawód?

Reklama

- Zmieniający się za oknem krajobraz sprawia, że nie widzę wciąż tego samego drzewa. Byłoby tak, gdybym przez 30 lat pracował w jednym biurze. Poza tym moja profesja to współpraca z osobami młodszymi ode mnie, co mnie bardzo cieszy. Ale i bez tego, dzięki 15-letniemu synowi i rocznej córce, czuję się w pełni sił. Energii i pomysłów mi nie brakuje.

A nie odnosisz wrażenia, że nagle zostałeś celebrytą?

- Nie czuję się nim, choć wiem, że postać Prezesa rzuciła mnie na dużo szersze wody show-biznesu. Czy bardziej mętne? Nie wiem. Wiem tylko, że dzięki serialowi moja grupa "wyborców" się powiększyła. Co więcej, wywindowało mnie to na okładki poczytnych pism! Pewien próg popularności został więc przekroczony. Odczuwam to zwłaszcza podczas urlopu, na plaży, gdzie każdy chce zrobić sobie ze mną zdjęcie.

Jak się z tym czujesz?

- Dziwnie, bo ja bym się ze sobą nigdy nie sfotografował. Kiedy zaczynaliśmy próby nad "Uchem Prezesa", nie przypuszczaliśmy, jak wielki sukces ten serial odniesie. Początkowo mieliśmy wąskie grono odbiorców, ale już po pierwszych odcinkach otrzymałem propozycję napisania książki. Zdecydowałem się na to dopiero, kiedy poznałem swoją przyszłą żonę.

Dlaczego?

- Monika jest dziennikarką, z której cennych rad mogłem korzystać do woli.

Ostatnimi czasy zniknąłeś z telewizji. Dlaczego?

- Robienie czegoś na siłę, tylko po to, by pokazać się na wizji, nie ma sensu. Wolę występować rzadziej z czymś dobrym, niż co chwilę z byle czym. Zresztą mam przesyt telewizji. Teraz chciałbym się pobawić w teatr.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Górski | ucho prezesa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje