Film Piotra Domalewskiego "Ministranci" podbił w 2025 roku 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zdobył tam Złote Lwy oraz nagrody za najlepszy scenariusz, montaż, Nagrodę Stowarzyszenia Kin Studyjnych, Nagrodę Festiwali i Przeglądów Filmu Polskiego za Granicą, Złotego Kangura, Złotego Klakiera i Nagrodę Publiczności. W marcu tego roku Domalewski otrzymał również Orła - Polską Nagrodę Filmową - za najlepszy scenariusz filmu "Ministranci".
W styczniu tego roku w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie Piotr Domalewski (autor również takich produkcji, jak "Cicha noc", "Jak najdalej stąd" czy "Hiacynt") zadebiutował jako reżyser. Spektakl "Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy - epilog" inspirowany jest powieścią Henryka Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy" oraz reportażem Grzegorza Łysia "Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie".
Pod koniec marca, podczas festiwalu poświęconemu scenariuszom filmowym Script Fiesta w Warszawie, Piotr Domalewski opowiedział w rozmowie Anną Kempys o tym, skąd wziął się pomysł debiutu reżyserskiego w teatrze i czy ta przygoda będzie miała ciąg dalszy.
Skąd pomysł, żeby wyreżyserować coś w teatrze?
Piotr Domalewski: - Ten pomysł miałem w głowie od dawna, bo przestrzeń, z której się wywodzę, to jest teatr. Zagrałem w teatrze mnóstwo ról - jestem z wykształcenia zarówno reżyserem, jaki i aktorem, i to nie tylko dramatycznym, ale też lalkowym, bo skończyłem Wydział Lalkarski w Białymstoku. Zdryfowałem jednak mocno w stronę filmu i ten świat wydawał mi się stosunkowo odległy. I wtedy pojawił się dyrektor Narodowego Starego Teatru w Krakowie Kuba Skrzywanek i zaprosił mnie do współpracy, a ja znalazłem na to przestrzeń.
- Jestem po dość traumatycznych przejściach rodzinnych dotyczących odchodzenia, co zresztą widać w spektaklu. Widzę, że skala życia jest bardzo policzalna. Jeśli mam poświęcić się jakiemuś projektowi, a to jest w przypadku teatru pół roku, a filmu nawet rok, to wolę robić rzeczy, które sam napisałem, więc przygotowałem tekst i tak znalazłem się w teatrze.
Dlaczego punktem wyjścia było "W pustyni i w puszczy"?
- Takie było założenie i to nie tylko dla mnie, ale dla innych twórców również, bo myśl programowa Starego Teatru w tym sezonie to "dialog z narodowymi mitami i bohaterami". Jestem zadaniowcem, a to było zadanie i to mi się strasznie spodobało. A co byłoby lepszą przestrzenią do dialogu niż "W pustyni i w puszczy"? Są oczywiście inne historie, jak "Pan Tadeusz" albo pozostałe powieści Henryka Sienkiewicza, ale one były już gęsto wykorzystywane jako narzędzia adaptacyjne do spektakli. "W pustyni i w puszczy" było na przykład zrealizowane w teatrze w Wałbrzychu, ale nie widziałem tego spektaklu.
- Kiedy ponownie po latach przeczytałem "W pustyni i w puszczy", wyobraziłem sobie, że to co dzieje się w tej książce, dzieje się naprawdę. Zastanawiałem się, co sprawia, że to jest wiarygodne. Zrozumiałem wtedy, że jedyną możliwością interpretacyjną jest fakt, że te dzieci wskutek odwodnienia na pustyni po prostu odchodzą. I pomyślałem, że to jest książka o umieraniu, o tęsknocie za domem, za bezpieczeństwem. To były też słowa, które słyszałem od osób, które odchodziły - mówiły, że chcą już do domu, że chcą do taty, do mamy. To mnie bardzo przejęło i wtedy pomyślałem, że trzeba podjąć się tego wyzwania. Historia z pewną dawką poczucia humoru wydała mi się najlepszym pomysłem, żeby opowiedzieć o takim trudnym temacie jak odchodzenie najbliższej osoby.
W spektaklu mamy dwie przeplatające się historie. Główna część opowiada o trójce dorosłego rodzeństwa, opiekującego się schorowaną matką z demencją, której wydaje się, że jest bohaterką lektury szkolnej, czyli Nel z "W pustyni i w puszczy". Drugi wątek to sen Stasia o polskich ambicjach kolonialnych, w którym są postacie oficerów, biorących udział w posiedzeniach Ligi Morskiej i Kolonialnej. Skąd wzięła się ta historia?
- Moim zdaniem, ci oficerowie nie są tak naprawdę dodani do tej historii. Wykładnia w monologach Stasia, czyli bohatera "W pustyni w puszczy", jest właściwie 1:1 wykładnią byłych lub obecnych piłsudczyków z lat 20. XX wieku. To oni tworzyli Ligę Morską i Kolonialną, oni tworzyli intelektualny establishment tamtych czasów. To byli mundurowi, wielokrotnie odznaczani i zasłużeni ludzie, i oni śnili te swoje polskie "sny o potędze", które się wielu ludziom śnią do dzisiaj.
Kiedy tworzyłeś spektakl, przez pół roku mieszkałeś w Krakowie. Jak wygląda taka praca w teatrze, kiedy porównasz ją z tym, co dzieje się na planie filmowym?
- Różnica jest spora. Na planie filmu pracuje się w drużynie, która się spotyka, żeby zrealizować jeden projekt. Proszę sobie wyobrazić, że pracuje się w ekipie remontowej, która ma szereg prac do wykonania. Wszyscy mobilizują się, podporządkowują i są całkowicie temu oddani. W filmie da się wiele rzeczy zaprojektować wcześniej, a plan jest pewnego rodzaju realizacją tego wszystkiego. To jest film.
- Natomiast w teatrze to wszystko jest tylko częścią funkcjonowania ludzi zaangażowanych w projekt, poza mną jako reżyserem. To jest inna dynamika. Dodatkowo, co jest niezwykle ciekawe, myślałem sobie, że teatr jest mniej angażujący, zarówno na poziomie intelektualnym, jak i emocjonalnym. A rzeczywistość całkowicie zrewidowała moje wyobrażenia. Ta praca jest dużo bardziej wymagająca. Tu jest się w większym, bardziej dynamiczniejszym kontakcie z ludźmi. Poza tym teatr powstaje cały czas. Nie można sobie zaplanować dziś, co zrobi się jutro, bo rzecz, która pojawi się na próbie rano, może zmienić pół spektaklu. Teatr powstaje do ostatniego momentu. Teatr jest żywy. Teatr się zmienia. Teatr jest dynamiczny. I to jest ekscytujące! Ale nie wolno się tego bać.
- Kiedy przychodziłem do teatru, czy tak sobie wyobrażałem ten spektakl? Nie wiem, może w dziesięciu procentach. Czy kiedy zaczynałem "Ministrantów", tak sobie wyobrażałem ten film na ekranie? W dziewięćdziesięciu procentach tak. I to jest ta różnica. Serio.
To rzeczywiście niezwykłe. A czy po takim doświadczeniu nabrałeś ochoty na więcej, czy raczej to była "jednorazowa akcja"?
- To zależy. Na razie muszę skupić się na filmowych rzeczach, a trochę ich jest... W teatrze podoba mi się to, że można zmienić swoją przestrzeń, zmienić swoją codzienność. To jest kuszące, bo ja w czymś takim się wychowałem. Kiedyś grałem w tym samym czasie w trzech teatrach w Polsce: jeden był w Gdańsku, drugi we Wrocławiu, trzeci w Warszawie. A studiowałem już reżyserię w Katowicach. Dynamika zmieniania światów była bardzo duża, a ja to lubię, to mnie napędza. Siada się na dworcu w innym mieście i tak jakby wszystko zaczynało się trochę od nowa.
Jakie to uczucie, kiedy jest się na premierze swojego spektaklu w teatrze? Jak bardzo jest to inne doświadczenie niż premiera kinowa?
- To jest zupełnie inne doświadczenie. Dwa tygodnie przed premierą spektakl był gotowy. Już wtedy wiedziałem, jaki ma kształt. Wiedziałem, co zrobiliśmy. Nie musiałem patrzeć na scenę i sprawdzać, co nam się udało, a co nie. Bardziej intrygująca była dla mnie reakcja widzów. Kiedy powstaje film, w trakcie tego procesu, wciąż ileś osób to ogląda i za każdym razem dostaje się jakiś feedback. W teatrze jest to bardzo hermetyczne i nagle do tego hermetycznego pomieszczenia wpuszcza się mnóstwo nowych energii i to jest niesamowite. Dlatego teatr jest wciąż żywy, jakby tętniący do samego końca.
Jesteś zadowolony z efektu pracy w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie?
- A można tak mówić? Że się jest zadowolonym?
Dlaczego nie? Można.
- Jestem naprawdę bardzo zadowolony. Kiedy widzi się reakcje widzów, to jest rzeczywiście coś niesamowitego. Wiem, że bardzo wiele osób ten tekst dotknął. To była wspaniała przygoda.
***
Premiera spektaklu "Zamknij oczy Nel. W pustyni i w puszczy - epilog" odbyła się 23 stycznia 2026 roku w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Przedstawienie jest w repertuarze teatru również w kwietniu, maju i czerwcu.
Główną rolę w spektaklu gra: Dorota Pomykała (matka/Nel). U jej boku na scenie pojawiają się: Katarzyna Krzanowska, Paulina Puślednik, Dorota Segda, Bolesław Brzozowski, Zbigniew Kosowski, Radosław Krzyżowski, Michał Majnicz, Grzegorz Mielczarek, Filip Perkowski, Błażej Peszek, Przemysław Przestrzelski i Jacek Romanowski.





!["Mistrzynie" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MOCUZKPVC280B-C401.webp)





