Reklama

Paulina Krupińska: Macierzyństwo zmieniło wszystko

Gdy przed kilku laty startowałaś w wyborach Miss Polonia, marzyłaś o pracy w telewizji? Jak wyobrażałaś sobie swoją przyszłość?

Reklama

- Wybory Miss Polonia nie miały być trampoliną do pracy w telewizji, ale etapem w rozwoju kariery w modelingu. To było kolejne doświadczenie, życiowe wyzwanie. Wcześniej bardzo długo pracowałam jako modelka, grałam w reklamach, miałam doświadczenie w pracy przed kamerą i aparatem. Gdy dostałam Tytuł Miss Polonia, nagle z modelki stałam się osobą publiczną. Dziennikarze przeprowadzali ze mną wywiady, a gdy jako gość pojawiałam się na eventach, zaczęto pytać mnie o zdanie na różne tematy. Potem zaproponowano mi pracę - prowadzenie programu w telewizji.

Zaczęłaś, jak łatwo było przewidzieć, od programu urodowego?

- Tak, najpierw w TVN Style zaproponowano mi prowadzenie "Kliniki urody". Chciałam udowodnić, że mam coś do powiedzenia, własne zdanie i jestem kobietą niezależną. A przede wszystkim, że nie uroda, ale determinacja, pracowitość i hart ducha zaprowadziły mnie tu, gdzie teraz jestem.

Kiedy stwierdziłaś, że nic nie musisz nikomu udowadniać?

- Macierzyństwo zmieniło wszystko. Gdy zostałam mamą, prowadziłam kolejne programy: "Sekrety Doliny Inków", "Wychować i nie zwariować" i byłam również trenerem w "Małych Gigantach", mimo to przestałam pędzić, stresować się. Jako matka zdystansowałam się od rozmaitych szufladek, łatek. Robię swoje, wracam do domu, do dzieci i męża. Jest dobrze. Nie mogą o moim życiu decydować osoby, których nigdy nie spotkałam i nie spotkam.

Karierę zawdzięczasz sobie i własnej determinacji. A kto najbardziej cię wspierał?

- Od zawsze rodzice. Wyszłam z domu jako bardzo dobrze zbudowany człowiek. Rodzice poświęcali mi czas, byli obecni, zawsze zaangażowani w moje życie i emocje. Powtarzali, że jestem ważna i że mnie kochają. To niby nic wielkiego, ale znaczy aż tyle. Najważniejsze, że wyszłam z domu, w którym była miłość.

Masz dużo czasu dla swoich dzieci?

- Tak, i cały czas z mężem podkreślamy, że ta obecność nas, jako rodziców, jest najważniejsza. Istotne jest, aby z dziećmi po prostu być. Towarzyszyć im w dzieciństwie, gdy cieszą się z małych rzeczy albo mają swoje problemy.

Co dało ci macierzyństwo?

- Mnóstwo wspaniałych emocji, dystans do świata i problemów. Dzieci sprowadzają nas dorosłych na ziemię, razem z nimi wracamy do czasu dzieciństwa. Patrzę na świat oczami moich dzieci i jestem zachwycona, szczęśliwa.

Same pozytywy?

- Nie koloryzuję. Oczywiście są czasami nieprzespane noce, trudne rodzicielskie decyzje, kłopoty. Wiadomo, że w momencie gdy pojawiają się na świecie dzieci, człowiek już do końca życia martwi się o nie, stresuje. Moje dzieci dopełniają mnie i jako kobietę, i jako człowieka. Na wszystko patrzę przez pryzmat ich szczęścia.

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Krupińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje