Reklama

Paulina Chylewska: Serce mi mięknie

Paulina Chylewska na ramówce Polsatu (2019)

Czy w związku z kwarantanną udało wam się w domu wymyślić nowe, ekscytujące dyscypliny sportu?

Reklama

- Najpierw zarządziłam totalne, wiosenne porządki, które trwały prawie tydzień. Bynajmniej nie ze względu na wielkość mieszkania, ale ilość szuflad, półek, szafek... itd. Nieźle się przy tym nagimnastykowaliśmy! Potem ściągnęliśmy sobie różne aplikacje do ćwiczeń. Podeszłam do tematu bardzo ambitnie, a po trzech dniach nie mogłam chodzić. Poczytuję sobie za sukces to, że udało mi się zmobilizować do ćwiczeń moje dzieci. Lena radziła sobie znakomicie, młodsza Nina na dziesięć powtórzeń robiła trzy i już czuła zmęczenie. (uśmiech - przyp. red.) Marcin, natomiast, idzie swoim trybem. Ma rower stacjonarny, biega po schodach na klatce. W końcu znów będzie mógł biegać w parku albo w lesie.

Czego najbardziej ci dzisiaj brak?

- Wszyscy tęsknimy za spotkaniami z ludźmi. Marcin miał pod koniec marca urodziny i to były pierwsze urodziny online w życiu, jakie zorganizowaliśmy. Abstrakcyjne doświadczenie. Ale generalnie to wcale mi tak źle nie jest w tym domu. Pracuję, ale tej pracy mam znacznie mniej, też z uwagi na odwołane największe wydarzenia sportowe. Mam poczucie wyciszenia, czas na czytanie książek, na porządkowanie zdjęć.

A na randki z mężem znajduje się kącik w domu?

- Pewnie! Mamy czas, by razem zjeść kolację, napić się wina, obejrzeć dobry film.

Przed wami 18. rocznica ślubu. Pandemia powstrzyma was przed hucznym świętowaniem?

- Rocznicę będziemy obchodzić w sierpniu. Na razie mamy kupione bilety na lipiec na wakacje! Jeszcze ich nie zwróciliśmy, bo wierzymy, że się uda. W najgorszym wypadku pojedziemy do moich rodziców na działkę w Bory Tucholskie. [uśmiech - przyp. red.]

Bije od ciebie optymizm i przekonanie, że szklanka zawsze jest do połowy pełna, ale rozkręcać własny biznes teraz to szaleństwo. Skąd pomysł na agencję szkoleniową?

- To projekt, z którym nosiłam się od lat. Nigdy nie było ani czasu, ani możliwości. Szukałam też ludzi, którym ufam i z którymi mogłabym to zrobić. Szkoleniami z autoprezentacji zajmujemy się niezależnie od lat, ale teraz przyszedł czas by zrobić krok dalej, połączyć nasze doświadczenie i zawiesić firmowy szyld. Mamy też narzędzia do komunikacji kryzysowej, co może okazać się wkrótce szalenie potrzebne. Mówię my, czyli ja, Marta Alf oraz Anna Choszcz-Sendrowska. Na szczęście nie mam ciśnienia, że już dziś muszę zarobić pierwszy milion. Poza tym branża szkoleniowa dziś jest ostatnim ogniwem pokarmowym. Mam tego pełną świadomość. Pojawiają się już pierwsze oferty na jesień, na koniec roku, a za nami kilka fajnych projektów. Kiedy widzisz, jak człowiek, który był na twoim szkoleniu, wychodzi na scenę i porywa słuchaczy, to masz naprawdę wielką satysfakcję.

Rozmawiała: Beata Banasiewicz, AKPA

***Zobacz także***

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje