Na jakie filmy czekają szefowe i szefowie polskich festiwali? Czego dziś szukają w kinie, czego im brakuje? Jakie tematy, formy i historie mają szansę na największy rezonans z publicznością? O tym pod koniec marca podczas panelu na festiwalu Script Fiesta poświęconemu scenariuszom filmowym rozmawiali dyrektorki i dyrektorzy artystyczni najważniejszych polskich wydarzeń filmowych. Podczas debaty każdy opowiadał o swojej perspektywie - o wyzwaniach, decyzjach i odpowiedzialności za programowanie swojego festiwalu. W spotkaniu udział wzięli: Joanna Łapińska (Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni), Kafka Jaworska (Tofifest w Toruniu), Anna Kądziela-Grubman (Sopot Film Festiwal), Anna Serdiukow (Młodzi i Film w Koszalinie), Małgorzata Sadowska (MFF Nowe Horyzonty, Wrocław), Dagmara Molga (Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu), Bartek Pulcyn (Warszawski Festiwal Filmowy), Bartosz Kuświk (Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu).
Dyskutowano również o trendach programowych, trudnościach związanych z debiutami, o zmianach w widowni i o tym, jak młodzi twórcy mogą zwiększyć swoje szanse na sukces, nie tylko festiwalowy. Apelowano, aby debiutujący byli bardziej odważni, nie bali się trudnych tematów, kina gatunkowego i eksperymentowania z formą. Ale mówiono również o tym, aby zawsze pamiętali o widowni, o tych którzy oglądają ich filmy.
A czego szuka w kinie dyrektorka artystyczna Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni? Na jakie filmy czeka? O tym Joanna Łapińska opowiedziała w rozmowie z Anną Kempys. Przy okazji pojawił się temat "50 na 51", będący kontynuacją festiwalowego projektu z 2025 roku "50 na 50". Wówczas w 34 miastach 57 instytucji zorganizowało przeglądy, skupiające się wokół wybranego fragmentu historii Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, a pokazom towarzyszyły spotkania z gośćmi. Tym razem akcja "50 na 51" zawita do 33 miejscowości w 14 województwach w całej Polsce.
Jakich filmów szukają dzisiaj dyrektorzy programowi festiwali filmowych?
- Ja szukam filmów różnorodnych, im bardziej oryginalnych tym lepiej. Takich, które się wyróżniają, które prowadzą nas, pokazują nowe głosy, nowe ścieżki. Moi koledzy i koleżanki z innych festiwali szukają dość podobnie, co pokazał panel na Script Fieście. Chcemy być zaskoczeni. Chcemy w filmach, które oglądamy, znaleźć bardzo mocną, bardzo wyrazistą i jednocześnie bardzo szczerą wypowiedź. I to są cechy, które wybrzmiewały podczas rozmowy.
- Podczas panelu całą grupą życzyliśmy młodym twórcom odwagi i determinacji w bronieniu swoich pomysłów. Żeby w pewnym momencie, na którymś etapie, nie dali się utemperować systemowi, który niestety ma tendencje dopasowywania czegoś lub kogoś do zaplanowanych ram.
Czy to oznacza, że młodzi twórcy nie mają dzisiaj odwagi? Podejmują podobne, a nawet takie same tematy, boją się zaryzykować? Idą na łatwiznę?
- Na łatwiznę nigdy nie idą. Zdarza się, że podejmują ważne tematy, ale ich ujęcie jest bardzo oczywiste. A my zachęcamy ich właśnie do tego, żeby szukali swojego własnego spojrzenia, często innego, może nawet zaskakującego punktu wyjścia. Żeby zaproponowali nam taki film, który po jednym zdaniu nas zaciekawi i będziemy mogli powiedzieć, ja będę mogła sobie powiedzieć: "O, to jest ciekawe. Nie słyszałam o czymś takim wcześniej".
Czyli czego właściwie oczekuje się po młodych twórcach? Podejmowania jakichś konkretnych tematów?
- To nawet nie chodzi o tematy. Podawaliśmy podczas tego panelu dość ogólne przykłady dróg, którymi radzimy, żeby twórcy, twórczynie poszli i pokazywaliśmy takie, których radzimy unikać. To, o czym ja mówiłam, dotyczyło rozpoznania tego, co dzieje się na rynku, żeby wiedzieć, jakie inne filmy powstają, jakie tematy są w filmach poruszane. Żebyśmy bardzo świadomie zabierali głos na jakiś temat. Żebyśmy rozumieli, że on będzie korespondował z tym, co w danym momencie jest mówione albo co zostało powiedziane. W związku z tym taki film musi być wyrazisty, musi się wyróżniać.
- Jeżeli bierzemy temat x i specjalnie nie podaję w tym momencie żadnego przykładu, to upewnijmy się, że nie będzie to jeden z iluś filmów, który dokładnie ten sam temat w bardzo podobny sposób porusza i o nim opowiada. Chcę, żeby kino mnie zaskakiwało. Chcę, żeby kino mnie poruszało. Szukam ciągle w kinie świeżości.
Moim zdaniem chodzi też o to, żeby twórca nie był zawieszony w próżni, żeby wiedział, co widzowie chcieliby oglądać, na co czekają, a czego może nie dostają, o czym filmów się nie robi. Na przykład w krótkim metrażu jest niewiele produkcji o współczesnej Polsce, za to dużo o rodzinie, imigrantach, wojnie w Ukrainie. Jakoś nie dotykamy, tak mi się wydaje, tego co dzieje się tu i teraz, takich zwykłych spraw, zwykłych rzeczy. Nie ma o tym zbyt wielu filmów, nie uważasz?
- To bardzo ciekawe, co mówisz, bo dokładnie powiedziałaś, jakiego kina ty szukasz. Warto byłoby, żeby twórcy byli tego świadomi. Żeby z nami rozmawiali, żeby rozmawiali z widzami. Bo jeśli chodzi o pełne metraże, to się bardzo ładnie w Polsce rozwinęło. Jest kultura spotkań z twórcami przy okazji prezentacji filmu. Natomiast my jako Gdynia chcemy wreszcie rozwinąć kwestię prezentacji filmów krótkich. Aby one też trafiały do swojej publiczności. Aby młodzi twórcy krótkiej formy też mieli możliwość rozmawiania o swoich filmach z widownią w Polsce. I to nie tylko przy okazji festiwali, ale też podczas innych pozafestiwalowych pokazów, bo to naprawdę poszerza horyzonty.
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni postanowił kontynuować swój projekt z poprzedniego roku, czyli "50 na 50" i teraz mamy "50 na 51". Skąd ten pomysł i dlaczego to jest takie ważne?
- Ogromnie mnie cieszy, że kontynuujemy nasz projekt z poprzedniego roku. Pozwolił on kinu polskiemu, zarówno temu nowemu, jak i klasycznemu, pojechać bardzo szeroko w Polskę, odwiedzić miejsca mniejsze i większe, wybrzmieć podczas seansów pozafestiwalowych, w DKF-ach, w domach kultury, ale też podczas regularnych seansów w kinach i spotkać się z różną publicznością. To doświadczenie, które stało się udziałem polskich twórców i polskich twórczyń, jest nie do przeceniania.
- Oczywiście istotne jest ożywanie kultury filmowej w mniejszych ośrodkach. To jest bardzo ważny cel, dzięki któremu polskie kino i osoby, które je tworzą, jadą i odwiedzają miejsca mniej oczywiste. Bardzo ładnie pokazała to poprzednia edycja festiwalu. Ten projekt to także dyskusja o współczesnym świecie i to jest również ogromna wartość wydarzeń organizowanych w ramach "50 na 50", a teraz "50 na 51". To znowu będzie soczewka współczesnego świata. Kino naprawdę jest medium, które pomaga nam dyskutować o otaczającej nas rzeczywistości.
Nie boisz się, że tym wszystkim instytucjom wyczerpią się pomysły?
- Absolutnie nie. Nie jesteśmy na etapie, że cokolwiek komukolwiek się wyczerpuje. Wręcz przeciwnie. Poprzednia edycja pokazała, jak szeroko można tutaj stawiać granice. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku wychodziliśmy od historii Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych i od początku bardzo zależało mi na tym, żeby historyczne ujęcie, osadzenie w pięciu dekadach tej imprezy było pewnym drogowskazem, ale żeby nie ograniczało. I to się świetnie udało. Podkreślałam, że to były naprawdę bardzo aktualne przeglądy. Mimo, że osadzone w pięciu dekadach festiwalu, to jednak ostro, precyzyjnie komentujące świat wokół nas.
- Tym razem odchodzimy od jubileuszu festiwalu, jedziemy w podróż po prostu z polskim kinem, z każdą dekadą, każdym zjawiskiem, każdym twórcą, twórczynią polskiego kina, ale też bardzo mocno z dniem dzisiejszym. Mam takie poczucie, że otworzyliśmy się szerzej. Tak też widzą to zainteresowani włączeniem się w ten projekt. Cieszy mnie, że wracają do nas instytucje, które pracowały z nami rok temu i przychodzą do nas instytucje nowe. My naprawdę dopiero się rozpędzamy.











