Małgorzata Rozenek-Majdan: Życie nie musi być perfekcyjne

Małgorzata Roznenek-Majdan /Justyna Rojek /East News

Uważa, że od kobiet za dużo się wymaga, a do szkoły elegancji powinni teraz trafić mężczyźni.

Reklama

Najwięcej wymaga od siebie. Kiedy przygotowywała się do castingu na gospodynię "Perfekcyjnej pani domu", zapełniła cały zeszyt pomysłami na to, jaka ta kobieta powinna właściwie być. Teraz pod jej okiem kolejne uczestniczki programu "Projekt Lady" przechodzą metamorfozę z niegrzecznych dziewczyn w damy.

Kto to jest dama?

Małgorzata Rozenek-Majdan: - Współczesna dama to nie tylko osoba, która umie dobrać odpowiednie sztućce do dania albo potrafi elegancko podjąć gości. Dziś to zdecydowanie kobieta, która potrafi się odnaleźć i zachować w każdej sytuacji. I tego właśnie razem z mentorkami staramy się nauczyć nasze dziewczyny w "Projekcie Lady".

Pod adresem "Projektu Lady" padały zarzuty, że twórcy próbują wtłoczyć uczestniczki w sztywne ramy konwenansów, odmawiając im prawa do indywidualności.

- Znajomość tych wszystkich konwenansów, zakazów i nakazów sprawia, że każdej z uczestniczek może żyć się lepiej. Nie będą negatywnie oceniane przez otoczenie, jeśli nie będą popełniały okropnych faux pas. Prawda jest taka, że każdy z nas popełnia gafy na co dzień, a najczęściej nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Twórcy programu, ja i mentorki mamy jeden cel. Przede wszystkim chcemy pokazać dziewczynom, jak ważny jest szacunek dla drugiego człowieka. Próbujemy im też uzmysłowić, że agresja nie służy rozwiązywaniu problemów czy konfliktów. Wulgaryzmy i krzyki to żaden sposób na to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Są inne, bardziej skuteczne - i my pokazujemy je uczestniczkom programu.

Reklama

I one naprawdę całkowicie się zmieniają po 12 odcinkach? A może po pożegnaniu z show wracają do dawnych nawyków?

- Należy pamiętać, że to, co widzowie mają okazję zobaczyć w trakcie 12 odcinków, to tylko ułamek tego, czego dziewczyny doświadczają w trakcie programu. Spędziły w pałacu w Rozalinie kilka tygodni i brały udział w całej masie zajęć, które miały im pomóc w metamorfozie. Bardzo często ćwiczenia odbywały się już po zakończeniu zdjęć, bez kamer.

Mentorki tępią m.in. przeklinanie u uczestniczek. Pani, prowadzącej "Projekt Lady", w innych programach zdarzyło się przed kamerami kilka razy rzucać niewybrednymi słowami.

- W rozmowie zawodowej albo ze znajomymi nie jestem zwolenniczką używania mocnych wyrażeń. Widzowie "Iron Majdan" i " Azja Express" słyszeli je z moich ust, gdy ponosiły mnie nerwy.

Nie sądzi pani, że powinien też powstać show "Projekt Gentleman"?

- Powinien! Od dawna namawiam do tego stację TVN. Myślę, że to byłby bardzo ciekawy pod względem socjologicznym i psychologicznym program. Przecież dzisiejsze czasy są właściwie tak samo ciężkie dla kobiet, jak i mężczyzn.

Powiedziała pani kiedyś, dziś mamy trudny okres dla kobiecości. Dlaczego?

- Chodzi o to, że od kobiet oczekuje się stuprocentowej perfekcyjności we wszystkich dziedzinach życia. Powinnyśmy być jednocześnie czułymi matkami, dobrymi żonami, zorganizowanymi i przebojowymi kobietami na rynku pracy, świetnie wyglądającymi w każdej sytuacji. A przecież każdy zdaje sobie sprawę z tego, że tak się nie da . Gdy jesteś dobry we wszystkim, tak naprawdę nie jesteś dobry w niczym. I to jest właśnie dla nas kobiet najtrudniejsze. Takie oczekiwania budzą w kobietach frustracje, niezadowolenie, a to z kolei rzutuje na nasze gorsze postrzeganie siebie, niższą samoocenę i brak pewności siebie.

Ale pani mówi o sobie "perfekcjonistka", prowadziła "Perfekcyjną panią domu", pisze kolejne poradniki dla dążących do doskonałości gospodyń. Jednak nie wszystko w życiu musi być perfekcyjne?

- Nie musi takie być, a nawet nie powinno. Wyniosłam z domu bardzo ważną naukę, którą staram się przekazywać swoim dzieciom: nie zawsze istotny jest efekt, ale to, że się próbowało. Przecież bardzo często w życiu jest tak, że coś z pozoru wydaje nam się niemożliwe do osiągnięcia, a gdy podejmujemy wyzwanie, nagle okazuje się, że wcale nie było to aż tak trudne jak w naszych wyobrażeniach.

Jak to, nie liczy się wygrana? W jednym z wywiadów mówiła pani, że w pani życiu nie ma miejsca na porażki.

- Nikt z nas nie lubi przegrywać, ale porażki są potrzebne w życiu. Hartują ducha i kształtują osobowość. Jak każdy mam na koncie kilka sytuacji, które mi się nie udały albo nie potoczyły się zgodnie z moimi planami. Ale to przeszłość. Zawsze wolę się skupiać na tym, co dzieje się tu i teraz oraz na realizacji swoich planów.

Nie toleruje pani bałaganu, artystycznego nieładu?

- Staram się, żeby mój dom był uporządkowany, bo tak żyje mi się łatwiej. Porządek daje mi duży komfort psychiczny, ale wiem, że nie można popadać w rozpacz, gdy mamy w bałagan w szafce. Jeżeli tak się dzieje, poświęćmy chwilę czasu i wysiłku i uporządkujmy ją.

Pani dom przeszedłby test białej rękawiczki?

- Oczywiście, że tak!

Jedną z ostatnich pani książek jest "Perfekcyjny ślub". Perfekcyjny, czyli jaki?

- To poradnik o ślubach, ale nie daję w nim jednej recepty na to, co trzeba zrobić, żeby był idealny. Raczej pokazuję, że dla każdej z nas "perfekcyjny ślub" znaczy kompletnie co innego. W trakcie przygotowywania materiałów rozmawiałam z wieloma kobietami o ich ślubnych doświadczeniach. Dla jednych wymarzona jest kameralna uroczystość w gronie najbliższych, dla innych spełnienie marzeń to ogromne wesele na kilkaset gości.

A pani ślub był...

- ...powiedziałabym, że perfekcyjny.

Oglądaliśmy panią i pani męża Radosława w kilku programach. Nie boją się państwo wpuszczać kamer do swojego życia?

- Widzowie mogli zobaczyć nas w " Azji Express" i "Iron Majdan", ale czy to jest nasze życie? Po części tak, jednak nigdy nie zdecydowalibyśmy się wpuścić kamer do domu i pokazać naszej codzienności z dziećmi i przyjaciółmi.

Anna Bugajska

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Rozenek-Majdan

Reklama

Reklama

Reklama