Reklama

​Magdalena Różczka: Wyśniłam sobie ten film

Magdalena Różczka w filmie "1800 gramów" / TVN Fokusmedia, fot. Michał Stawowiak

A wierzysz, że filmy takie jak "1800 gramów" mogą zmieniać rzeczywistość?

Reklama

- Właśnie na to liczę. Dla mnie jeżeli film poruszy choć jedno serce, to już jest zmiana rzeczywistości. Sukcesem będzie, jeśli ktoś pójdzie do kina z dzieckiem lub chociaż porozmawia z nim, że coś takiego, jak adopcja istnieje. Być może potem ci mali ludzie, gdy dowiedzą się, że któryś z kolegów wychowuje się w rodzinie adopcyjnej lub zastępczej, nie będą go wytykali palcami, nie będą myśleli i wmawiali mu, że jest kimś gorszym. Chciałabym nawet, żeby dzieci adopcyjne były postrzegane jako te najbardziej ukochane. Z tego samego powodu napisałam wraz z Martą Wysocką-Jóźwiak książkę dla najmłodszych "Gabi. Możesz wszystko!" o dziewczynce, która wychowuje się w rodzinie zastępczej. Wierzę, że im więcej będziemy o adopcji mówić, tym większa szansa, że przestanie to być temat tabu czy ukrywany fakt. Jeżeli filmem "1800 gramów" pomożemy choć jednemu dziecku, które nie będzie się czuło gorsze, to już warto było go zrobić.

Czy jako aktorka czujesz, że możesz zmienić więcej?

- Wierzę, że jestem głosem bardziej słyszalnym, niż choćby głos dzieci, które potrzebują pomocy. To jest przede wszystkim moje zadanie - mówić tak, by ktoś usłyszał. Dzięki temu filmowi czuję, że to możliwe. Największą radością są dla mnie młodzi ludzie, którzy piszą, że dzięki spotkaniu ze mną poczuli się na tyle silni i ważni, by komuś pomóc. Na pierwszy rzut oka wydaje nam się zawsze: "co ja mogę? Nie mam pieniędzy, ani władzy. Co ja mogę, żeby zmienić świat?". A jeżeli piętnastoletni chłopiec opowiada mi, że postanowił chodzić w wolne soboty do domu starości, by czytać książki komuś, kto sam nie może tego zrobić, to mnie to rozczula. To takie ziarenko zasadzone w tej osobie. Namawiam zawsze, by spróbować komuś pomóc. To jest tak piękne uczucie, że później sam chcesz robić to dalej.

Prywatnie jesteś matką dwójki dzieci, ale czy sama zdecydowałabyś się na adopcję? Wokół tego tematu wciąż jest w Polsce wiele nierozwiązanych spraw.

- Gdy coraz bardziej zgłębiam temat rodzin adopcyjnych, zauważam, że największą bolączką w naszym kraju jest niewielka liczba poradni dla takich rodziców. Ludzie, którzy decydują się na adopcję później zostają sami z pytaniami i problemami. Gdyby było więcej miejsc, które dają im pomoc i narzędzia, myślę, że byłoby znacznie więcej szczęśliwych domów adopcyjnych.

Może po filmie "1800 gramów" się to zmieni?

- Mam taką nadzieję. Uważam, że w życiu nie ma przypadków. Ten film powstał po to, by coś ruszyło do przodu. Od najmniejszych zmian w myśleniu, aż po strukturalne posunięcia - moim zdaniem jest to możliwe.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Różczka | 1800 gramów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje