Reklama

​Magdalena Różczka: Wyśniłam sobie ten film

Magdalena Różczka w filmie "1800 gramów" / TVN Fokusmedia, fot. Michał Stawowiak

Ewa to kobieta bardzo silna, ale ma także swoje słabości - trudną relację z matką czy brak własnej rodziny, przez który doskwiera jej samotność. Nie jest to oczywista postać.

Reklama

- Najtrudniejsze było dla mnie znalezienie w sobie tego pancerza, który potrzebny był Ewie. To duża zasługa reżysera, Marcina Głowackiego, który od samego początku powtarzał mi, że muszę zagrać silniejszą, niż jestem w rzeczywistości. To dobrze tłumaczy się w relacji Ewy z matką, w którą wciela się Dorota Kolak. Ewa musiała być silna, bo z jednej strony chciała być jak mama, znana aktywistka, z drugiej - tej najważniejszej osoby po prostu przy niej nie było, zbyt pochłaniało ją pomaganie innym. Ewa sama musiała znaleźć w sobie siłę, żeby dzielnie iść przez życie.

Wy, twórcy filmu, musieliście z kolei znaleźć w sobie siłę przy pracy nad scenariuszem "1800 gramów", którego przez kilka lat powstało wiele wersji.

- Było ich tyle, że nie sposób spamiętać! To oczywiste, że niespełna 100-minutowy film nie jest w stanie pokazać wszystkiego. Na pewno jednak są tam zaznaczone niektóre tematy powiązane z adopcją. Czuwałam bardzo nad tym, by żaden z nich nie został spłycony, nie wydał się nierealny czy śmieszny.

Widać to choćby w historii chorej psychicznie matki, Dylewskiej (Aleksandra Popławska), która musi oddać swoje dziecko...

- To jest niestety prawdziwa historia, jedna z "sytuacji bez wyjścia", o których opowiada nasz film. Ludzie często dziwią się, jak to możliwe, że rodzice oddają swoje dzieci. Czasem pojawiają się okoliczności, które do tego zmuszają. Trzeba poznać te historie, każdą z osobna, by móc je zrozumieć. Pierwsza rzecz, jaką zajmuje się IOP, gdy ktoś oddaje dziecko, to badanie okoliczności tej decyzji. Fundacja stara się zadbać o rodziców, którym niejednokrotnie można pomóc. Mogę przytoczyć losy bardzo dobrej, kochającej mamy, która miała siódemkę dzieci i żyła za kilkaset złotych miesięcznie. Kolejne dziecko, które pojawiło się w jej domu, chciała oddać, ponieważ nie dawała już sobie rady. Wtedy fundacja wsparła ją, by mogła dalej zajmować się dziećmi, także tym nowonarodzonym. Takie historie naprawdę mają miejsce.

Podczas współpracy z IOP w Otwocku poznałaś ich wiele. Rozumiesz teraz, skąd tyle rodziców oddających dzieci do adopcji?

- Mamy, które oddają swoje dzieci, są do tego naprawdę zmuszone i za każdym razem jest to ogromny dramat. Są też jednak rodzice, którzy starają się o adopcję - w "1800 gramów" to postaci grane przez Romę Gąsiorowską i Wojtka Zielińskiego. W naszym filmie jedynie zaznaczyliśmy ich dylematy. Adopcja to trudna decyzja, bo nie zawsze obie połówki czują tak samo, oczywisty jest też ich lęk, czy dadzą sobie radę.

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Różczka | 1800 gramów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje