Reklama

Jerzy Bończak: Czujemy się jak w stanie wojennym. Wtedy też nie pracowaliśmy

Jerzy Bończak

A przyzwyczaił się pan, oswoił się pan z tym, że jest pan ciągle oceniany? No bo z tym się wiąże praca aktora. Chyba że pan to po prostu lubi?

Reklama

- Nie, nie, no nie wiem, czy lubię, natomiast uczono nas w szkole, że z tym się musimy liczyć, że jesteśmy oceniani na każdym kroku.

To łatwo powiedzieć, tylko jak to zrobić? Jak się tego właśnie nauczyć?

- Trzeba być w porządku wobec siebie, w związku z czym wtedy widz, czy przechodzień nawet na ulicy, też nas będzie odbierał tak, jak powinien, i jak byśmy chcieli.

"Uprawiam ten zawód nie po to, żeby stać się legendą, ale po to, żeby czerpać z niego przyjemność" - tak pan mówi. To szczerze, potrafi pan wskazać taki wyjątkowy moment w życiu, kiedy te przyjemność z aktorstwa odczuwał pan w sposób absolutny, czysty, niczym niezakłócony?

- Wie pan, właściwie każdy spektakl jest takim momentem. Jeżeli spektakl jest udany, jeżeli aura, ciśnienie, samopoczucie zespołu jest dobre, wychodzimy na scenę i czujemy ze strony widowni ten powiew sympatii, no to w zasadzie te wszystkie warunki są spełnione i możemy się czuć naprawdę zadowoleni. I nie chcę używać słowa szczęśliwi, ale no zadowoleni, bardzo zadowoleni. I wiemy, dlaczego uprawiamy ten zawód wtedy.

(...)

Cały wywiad czytaj na stronie RMF FM!

RMF FM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Bończak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje