Jej debiutancki film był hitem. Emi Buchwald o "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"
Emi Buchwald to obecnie jeden z najciekawszych głosów młodego pokolenia filmowców w Polsce. Reżyserka, scenarzystka i absolwentka łódzkiej filmówki zawojowała świat kina dzięki swojemu pełnometrażowemu debiutowi "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej", z którym w zeszłym roku pojechała na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Jej droga od cenionych krótkometrażówek, poprzez Paszport "Polityki", aż do wielkiego kinowego hitu inspiruje i pokazuje jej determinację w sięganiu po marzenia. Swój debiutancki film, do którego zaprosiła Izabellę Dudziak, Karolinę Rzepę, Bartłomieja Deklewę i Tymoteusza "Szczyla" Rożka, wciąż przyciąga widzów spragnionych rozmów o kinie i relacjach międzyludzkich, niezwykle ważnych w twórczości młodej reżyserki.
- Wciąż są widzowie, którzy doceniają to, że tematu rodzeństwa, bliskości, która też jest trudna, opowiadanego w jakiejś nowej formie, szczególnie dla naszego polskiego kina, nie było. Widać, że ludzie chcą oglądać filmy, które są opowiadane właśnie w trochę inny sposób - mówiła Emi Buchwald w rozmowie z Interią.
Kręci filmy prosto z serca. "Ten odbiór jest ciągle żywy"
Podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TAURON Nowe Horyzonty publiczność miała okazję po raz kolejny zobaczyć jej film na dużym ekranie i wziąć udział w sesji Q&A. Choć od wejścia "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" do kinowej dystrybucji minęło już sporo czasu (film zadebiutował na dużym ekranie 22 września 2025 roku), spotkania z widzami za każdym razem motywują Buchwald do spojrzenia na tę opowieść z innej perspektywy.
- Byłam bardzo zaskoczona, że tutaj na Nowych Horyzontach, mimo że już jesteśmy po premierze w kinach, a nawet na platformach, wszystkie bilety są wykupione na sali. To jest dla mnie bardzo dobra informacja, że ten odbiór jest ciągle żywy i też się zmienia - mówiła.
Jak sama podkreśliła, "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" nie jest filmem algorytmicznym i oczywistym w przekazie, stąd jego odbiór przez widzów do samego końca pozostawał wielką niewiadomą.
- To jest film, który powstał bardzo mocno z serca i kiedy dochodzi do mnie to, że dla kogoś ten film też jest ważny, dla jego serca jest ważny, tak jak dla mojego, to jest to najlepsza nagroda, jaką mogę dostać - stwierdziła.
Polish Days: Emi Buchwald pracuje nad nowym filmem
Podczas tegorocznego festiwalu TAURON Nowe Horyzonty odbywają się dziesiątki pokazów specjalnych, koncertów, spotkań z widzami i wydarzeń przeznaczonych dla przedstawicieli branży filmowej. Wrocławskie święto kina gościło wielu uznanych twórców, którzy w ramach Polish Days - jednego z najważniejszych filmowych eventów branżowych - prezentowali koncepcje swoich projektów.
W stolicy Dolnego Śląska pojawili się najwięksi światowi selekcjonerzy festiwalowi, którzy ocenili nowe produkcje Jana Holoubka, Adriana Panka, a także Emi Buchwald. Sukces jej debiutu sprawił, że reżyserka postanowiła pójść za ciosem i zabrać się za pracę nad nowym tytułem.
Podczas pitchingu przedstawiła wstępny zarys scenariusza do filmu pt. "Historia domu Fiedlerów". - Jest to kontynuacja drogi, którą zaczęłam jakiś czas temu i znowu będę dotykała tematów, które są dla mnie osobiście ważne, starając się oczywiście jakoś to uniwersalizować i też mocno zmetaforyzować - zdradziła Interii reżyserka.
Buchwald nie chce ujawniać zbyt wielu szczegółów dotyczących fabuły i twórców, z którymi współpracuje nad nowym projektem. Wiemy jednak, że jest to dla niej szczególnie ważna produkcja.
- Opowiadamy o rodzinie, która nie chce sprawić, żeby jej dom został zburzony pod budowę bazy danych w miejscowości, w której żyją (...) Nazywam ten film kinem drogi wiodącym do domu i dosłownie tak się dzieje. Jest to historia bardziej pokoleniowa, dotyczy też domu, relacji z domem, relacji przeszłości z teraźniejszością - opowiadała.
W "Historii domu Fiedlerów" Buchwald również skupi się na relacjach rodzinnych, jednak tym razem na pierwszym planie nie znajdzie się rodzeństwo, jak w przypadku "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej".
- Po tym, jak opowiem jeden temat, w wypadku "Duchów" był to temat rodzeństwa, to już czuję, że coś zamknęłam i chcę nastawiać się na jakąś nową opowieść - wyjaśniła. - Tym razem jest to historia kompletnie fikcyjna, wymyślona przeze mnie, mimo że oczywiście jest trochę wątków takich, które znam z własnego życia. Jest to jednak bardzo mocno przetworzone - dodała.
Magia kina na festiwalu TAURON Nowe Horyzonty
Festiwal TAURON Nowe Horyzonty to dla Buchwald symboliczne miejsce do opowiadania o swoich nowych filmach. Reżyserka wiąże z nim wspomnienia dotyczące swoich pierwszych przygód z kamerą.
- Mocnym momentem było to, jak "Nauka", mój krótkometrażowy dokument, wygrał tutaj konkurs krótkometrażowy - powiedziała.
- Pamiętam, że dla mnie to było naprawdę wielkie wydarzenie, bo był to mój ulubiony festiwal w Polsce i i ta nagroda dla "Nauki" była dużym wydarzeniem. Wydaje mi się, że to była wtedy taka największa nagroda, którą dostałam za film - podsumowała reżyserka.
Prace nad jej nowym projektem trwają bardzo intensywnie. Pozostaje nam czekać na to, jaką opowieścią tym razem poruszy serca widzów.














