"Drama" to historia o miłości i tożsamości inspirowana życiem
Norweski reżyser Kristoffer Borgli, autor "Dream Scenario", "Chorej na siebie", "Whateverest" czy "It's Not a Phase", wraca z nowym filmem, który rozbawi i zaskoczy. "Drama" to opowieść o relacji Emmy i Charliego - zamożnych i pięknych zakochanych - którzy przygotowują się, by powiedzieć sobie sakramentalne "tak". Tydzień przed ślubem na jaw wychodzi mroczna przeszłość panny młodej, która wywraca wszystko do góry nogami. Czy długo wyczekiwane wesele się odbędzie?
"To historia o miłości i tożsamości. Jest też aspekt różnic kulturowych. Jako ktoś spoza USA, kto zbudował tam nowe życie, zauważam małe i duże różnice w codzienności. Te rzeczy dojrzewają w głowie, aż coś z nich powstaje. Pomysły są trochę jak miłość - nie wybierasz, w kim się zakochasz. To był pomysł, w którym się zakochałem i musiałem go zrealizować" - mówił reżyser i scenarzysta filmu w trakcie konferencji 24 marca 2026 roku.
Ikony Hollywood jako szaleńczo zakochana para
W rolach głównych równie piękni i zamożni: Zendaya oraz Robert Pattinson. Obie gwiazdy rozpoczynały swoje ścieżki zawodowe od młodzieżowych produkcji. Zendayę bardzo dobrze znamy z hitów Disneya, ale to główna rola w serialu HBO Max "Euforia" ostatecznie rozsławiła jej imię. Teraz jest aktorką najgłośniejszych kinowych premier tego roku, m.in. "Odysei", nowego "Spider-Mana" czy trzeciej odsłony "Diuny". Z kolei Pattinson dał się poznać szerszej widowni jako bladolicy wampir w ekranizacji popularnej serii "Zmierzch" Stephanie Meyer. Od tamtego czasu sukcesywnie udowadnia, że jego talent wykracza daleko poza młodzieżowe produkcje. W swoim portfolio zgromadził już występy u Christophera Nolana, Joon-ho Bonga, Roberta Eggersa, Matta Reevesa czy Denisa Villeneuve'a.

"Poznałam Roba jako Roba, potem Charliego, potem jako postać z 'Diuny' - i to są zupełnie różne osoby. Nawet jeśli czujesz, że nie wiesz, co robisz, dla mnie wygląda to, jak w pełni ukształtowana kreacja. Uwielbiam patrzeć, jak całkowicie wchodzisz w nową postać" - mówiła Zendaya do kolegi z planu.
Co ciekawe, aktorów będziemy mogli oglądać razem na ekranie jeszcze w dwóch innych premierach 2026 roku: "Odysei" i "Diunie: Części trzeciej". Na pytanie, czy praca przy dużej franczyzie wygląda inaczej niż w bardziej kameralnym komediodramacie, odtwórca roli Charliego powiedział:
"To zależy. Przy dużej franczyzie niekoniecznie jest aż tak inaczej - dużo zależy od reżysera. Tutaj było dużo rozmów, co bardzo lubię. Nie przepadam za samymi próbami bez dyskusji. A wielu reżyserów nie chce dużo rozmawiać, bo aktorzy potrafią zaleźć im za skórę. [...] Czasem przychodzisz i robisz scenę, nie wiedząc dokładnie, co robisz aż do momentu grania. To ciekawa praca, bo za każdym razem wygląda inaczej."
Zendaya i Robert Pattinson: marketingowy duet idealny
Zendaya i Robert Pattinson przyciągają uwagę mediów i fanów nie tylko ze względu na swoje świetne kreacje w filmie Norwega, ale również zachowanie podczas kampanii promocyjnej "Dramy". 39-latek znany jest ze swoich ciętych ripost i dystansu do siebie. Z kolei Zendaya uwielbia podkręcać publiczne wystąpienia kreacjami, które bezpośrednio nawiązują do tematyki filmu.
"Lubię być kreatywna poprzez modę, żeby promować film, nad którym pracuję. Zawsze jest jakiś wizualny język, który można wykorzystać. Tym razem pomyślałam o powiedzeniu: 'coś starego, coś nowego, coś pożyczonego, coś niebieskiego' [z ang. 'something old, something new, something borrowed, something blue'. To jest punkt wyjścia. Resztę zobaczycie. Mamy świetne rzeczy zaplanowane" - zapowiadała 29-latka podczas konferencji.

Wielka miłość i moralne dylematy. To nie jest zwykła komedia romantyczna
Komediodramat Borgliego debiutuje w polskich kinach w piątek, 10 kwietnia. Widzowie podczas seansu będą mogli zaobserwować różnice w bohaterach, które wykreowali aktorzy. Twórca, by pomóc głównym gwiazdom wcielić się w swoje role, stworzył dla nich mały "klub filmowy", podczas którego oglądali filmy będące inspiracją do "Dramy".
"Jednym z nich był 'Bob i Carol i Ted i Alice' Paula Mazursky'ego. Myślę, że tonalnie bardzo interesujący jako odniesienie. Oglądaliśmy też 'Pianistkę' i 'Melancholię' Larsa von Triera. I jeszcze kilka innych... Nie pamiętam wszystkich, ale te trzy były bardzo różne tonalnie i każdy reprezentował jakiś aspekt filmu" - wyjaśnił Kristoffer.
Aktorzy bardzo docenili zaangażowanie reżysera w projekt. Zendaya podczas konferencji podkreśliła, jak dobra atmosfera na planie wpływała na pracę wszystkich obecnych. "Kiedy jesteś w przestrzeni, gdzie nie ma złych pomysłów i każdy może przyjść ze swoimi propozycjami i wspólnie je eksplorować - niezależnie, czy są dobre, czy złe - to jest bardzo przyjemne" - wyznała.
"Ja najbardziej lubię pracę z aktorami. To bardzo kameralny film i jest w nim wiele intymnych momentów. Nie jest to akcja, a bardziej kilka osób w jednym pomieszczeniu. Mieliśmy czas, żeby zrobić to dobrze, skupić się na aktorstwie" - dodał Borgli.
Jedną z kluczowych scen w filmie jest ta, w której czterech przyjaciół siedzi przy stole i prowadzi rozmowę. W pewnym momencie bohaterowie zaczynają grać w kontrowersyjną grę, podczas której na jaw wychodzi przeszłość panny młodej. "Mówimy o scenie, w której cztery postacie siedzą przy stole. To jakieś 20 stron dialogu. Wszyscy byliśmy trochę zestresowani. Myślę, że kręcenie tej jednej sceny zajęło nam cztery dni" - zdradził reżyser i scenarzysta.
"Dla mnie to było jak jeden dzień, ale faktycznie trochę tam byliśmy" - zaśmiała się Zendaya. "Było trochę jak w szkole - presja rówieśników i robienie czegoś, czego może nie powinno się robić."
"Drama" opowiada o relacji dwóch zakochanych w sobie osób, których granice moralności zostają wystawione na próbę. Scena wyjawienia tajemnicy jest tylko czynnikiem zapalanym do emocjonalnej rozgrywki, którą widz zobaczy później. "Co ciekawe, film nazywa się 'Drama' i dużo się w nim dzieje, ale sama praca na nim była bardzo spokojna i przyjemna. Proces twórczy był płynny" - mówiła na koniec odtwórczyni roli Emmy.

"Myślę, że to też coś interesującego, bo mówimy o rozpadającej się parze. Myślę, że nawet w filmach romantycznych, a przynajmniej w większości tych, które widziałem, chodzi bardziej o rozwój poszczególnych postaci. Myślę, że to jest takie romantyczne, bo tak naprawdę oni [Emma i Charlie] się nie rozpadają. Po prostu ciągle próbują się w sobie zakochać, są bardzo oddani, ale przeszkody im to utrudniają. Mogę się mylić, ale myślę, że jest w tym coś niezwykle romantycznego, a nie tylko coś w rodzaju: 'Och, rozwijają się jako ludzie i uczą się'. Tu najważniejsza jest relacja" - podkreśla Robert Pattinson.
Zobacz też: Kiedy odbędą się nadchodzące Oscary? Znamy datę 99. ceremonii wręczenia nagród












