Reklama

Himera: Nie zamierzam iść na łatwiznę

Drag queen Himera prowadzi program "Usłyszie nas" w TTV

Mówi się, że Warszawa jest jednym z bardziej różnorodnych i dość tolerancyjnych miast w Polsce, ale jeśli porównamy ją chociażby z Berlinem czy Londynem, to nadal wiele jej brakuje. Nigdy nie chciałeś wyprowadzić się z Polski i zamieszkać gdzie indziej?

- Wszystko zależy od skali. W skali Lublin - Warszawa to Warszawa jest tolerancyjna. W skali Warszawa - Hamburg, Londyn, Nowy Jork, to są dwa różne światy. Moją skalą była Ukraina - Polska. Tu ta różnica też jest dość widoczna. W Polsce mieszka mi się dużo lepiej, szczególnie w Warszawie, która jest takim państwem w państwie. Troszeczkę inaczej się tu żyje i odczuwa. Zastanawiałem się nad wyjazdem na Zachód, myślałem nad przeprowadzką do Wiednia lub Berlina, bo zakochałem się w tych miastach. Mogę uciec, pojechać dalej, żyć łatwiej i lepiej, ale mogę też wykorzystać to miejsce i podłoże jako dobry start do tworzenia czegoś nowego, co nie jest tak popularne, widoczne i akceptowalne - w moim przypadku to sztuka dragu. Postanowiłem zostać w Polsce, żeby dołożyć się do budowania tej społeczności. Nie zamierzam iść na łatwiznę. Chciałbym tu wydeptać swoją ścieżkę.

Często spotykasz się z przejawami nietolerancji wobec siebie?

- Jestem człowiekiem, który nietolerancji nie odczuwa dopóki ktoś nie podejdzie do mnie i nie powie mi prosto w twarz, co o mnie myśli. Nie reaguję na żadne komentarze za plecami, krzyki. Mam dystans do siebie, śmieję się z tego, bo tak po prostu jest łatwiej żyć. Warszawa jest dobrym miejscem, które pozwala ludziom być różnym.

Reklama

Jaka wygląda społeczność drag queen w Warszawie? Bo o ile widziałam drag queens spacerujące po ulicy w Hamburgu, to w Warszawie jeszcze mi się nie zdarzyło.

- Bycie drag queen na ulicy w Warszawie nie jest najbardziej bezpieczne i rozsądne (śmiech - przyp. red.). Społeczność drag queen w stolicy jest bardzo przyjemna, ponieważ nie jesteśmy dużą grupą ludzi, wszyscy się znamy, wiemy kto co robi, jak to robi, wspieramy się, bo każdy z nas wie przez co przechodzi druga osoba. Większość z nas ma bardzo podobną ścieżkę coming outu, życia i drogę, która doprowadziła do zajęcia się sztuką drag. Bardzo często stoi za tym konkretny powód, a nie jedynie chęć bycia na scenie. Dla wielu osób jest to sztuka terapeutyczna. Drag queen w Warszawie można spotkać w wybranych klubach i miejscach.

Domyślam się, że poza występami posiadasz też zwykłą pracę, która zapewnia ci możliwość utrzymania się?


- Finansowo z dragu można przeżyć, ale nie jest to łatwe i wymagałoby gigantycznego poświęcenia. Oprócz dragu mam stabilną pracę, dzięki której mogę wybierać, na jakich wydarzeniach chcę się pojawić i które inicjatywy chcę wesprzeć. Gdybym utrzymywał się tylko z występów, istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że szybko straciłbym radość jaką one mi dają. Pragnąłem uniknąć takiej sytuacji, ponieważ wolę by drag pozostał dla mnie pasją, sztuką i rozrywką, dlatego rozdzieliłem te dwa światy i mam komfort finansowy i psychiczny w obu tych kwestiach.

Dowiedz się więcej na temat: TTV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje