Reklama

Cezary Pazura: Kocham grać drani

Cezary Pazura z Diamentowym Klapsem Filmowym 2019

I to jak! W latach 90. stał się pan gwiazdą najbardziej kasowych filmów.

Reklama

- A przecież nie marzyłem o sławie. Ciężko pracowałem.  To wszystko.

Wcześniej, w liceum, nie fantazjował pan o zdobyciu serc milionów widzów?

- Gdy decydowałem o swojej przyszłości, miałem inne marzenia. Proszę sobie wyobrazić, że pierwszy raz wybrałem się do teatru w wieku 18 lat. Spędzałem w Warszawie ferie i codziennie chodziłem na jakiś spektakl. Widziałem Jana Englerta w "Krawcu" i Romana Wilhelmiego w "Locie nad kukułczym gniazdem". To były takie sztuki, że teraz, kiedy o nich opowiadam, mam ciarki. Nie zgadnie pan, jaka myśl przyszła mi wtedy jako pierwsza do głowy. Nie o sławie, o nie. Pomyślałem: "Jak oni mają dobrze! Nie marzną, jest im ciepło, no i wstają o 10 rano". A ja, żeby na czas dojechać do szkoły, musiałem zrywać się o 5. Taka więc była moja fantazja - żeby się wyspać. Potem okazało się, że aktorzy filmowi aż tak dobrze nie mają. Też wstają o 5, ba, nawet o 4. Czasem zaś zarywają całe noce.

Po latach wraca pan do roli Waldka w "Psach 3". Będzie się działo?

- Pozwolę sobie zacytować żonę. Gdy zdarza nam się przyjechać do jakiegoś hoteliku i ja zaczynam marudzić: "Ale co, tutaj będziemy mieszkać?", ona mówi tylko dwa słowa. Jakie? "Będziesz zadowolony". Państwo także.

Rozmawiał Maciej Misiorny

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cezary Pazura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje