Reklama

Borys Szyc: Klęska urodzaju

Borys Szyc na planie serialu "Król"

Kilka lat temu wziął pan udział w filmie o Tadeuszu Kantorze - "Kantor. Nigdy tu już nie powrócę". Grał pan tam główną, wymagającą rolę, do której musiał pan schudnąć, przefarbować włosy. Jakie są losy tego filmu?

- Sam chciałbym wiedzieć, co się z tym filmem dzieje. Zostawiłem tam mnóstwo serca, wysiłku, krwi i... kilogramów - 15 kilo mniej. Producenci nie stanęli na wysokości zadania i nie umieli znaleźć pieniędzy, by skończyć ten projekt. Mam nadzieję, że Polski Instytut Sztuki Filmowej, który współfinansował film, zajmie się losami tej produkcji i ujrzymy go jeszcze kiedyś na ekranie, o ile będą jeszcze kina.

Reklama

Lockdown bardzo odbił się na pana pracy?

- Jest inaczej, na pewno trudniej. Od marca do sierpnia nie pracowałem. Akurat w moim przypadku połączyło się to z narodzinami dziecka, więc w pewnym sensie było to dla mnie zbawieniem, ponieważ mogłem być z synem przez pięć miesięcy i patrzeć jak rośnie. Później nastąpiła tak zwana klęska urodzaju, ponieważ produkcje filmowe, które wcześniej stanęły, latem zaczęły wszystko nadrabiać. Obecnie jestem w trakcie zdjęć do gigantycznego serialu HBO, "Warszawianka". Łączę to ze zdjęciami do serialu "Kierunek: Noc", który produkuje Netflix. Pierwszy sezon był w ubiegłym roku, teraz trwają prace nad drugim, a zdjęcia odbywają się w Belgii. Wymaga to ode mnie nie lada wysiłku. Staję na głowie, by te dwie rzeczy jakoś łączyć.

Myśli pan, że teatry przetrwają kolejne ograniczenia?

- Sądzę, że teatry długo się jeszcze nie podniosą. Wprowadzenie takich obostrzeń, jakie mieliśmy, kasuje jakąkolwiek opłacalność spektakli. Pod względem ekonomicznym już dla 50% widowni nie było sensu grać, co dopiero dla 25% - wtedy to jest jedynie sztuka dla sztuki. Teatr powinien grać zawsze, ale w pewnym momencie kończą się pieniądze i nie ma jak tego fizycznie robić. Krystyna Janda chwyta się tego, co może, wymyśla różne rzeczy i chwała jej za to. Teatr 6. piętro stoi. Tym teatrom jest najtrudniej, bo należą one do osób prywatnych. Placówki państwowe, tudzież wspierane przez dotacje, raczej przetrwają, ale w jakim stanie? Z jakim zespołem? Są ludzie, którzy żyli tylko z teatru, nie grają w filmach czy serialach i ich sytuacja jest rzeczywiście tragiczna...

Wyjściem z tej sytuacji mogą być nowe technologie i szukanie innych dróg dotarcia do widza.

- Dwa lata temu postawiłem na platformę, która nazywa się TheMuBa. Tam można znaleźć spektakle, które wcześniej zarejestrowaliśmy na żywo m.in. monodramy Krystyny Jandy, Andrzeja Grabowskiego, spektakl ode mnie z Teatru Współczesnego "Psie serce" i wiele innych. To teraz ma rzeczywiście ogromny wzrost popularności, bo ludzie chcą chociaż jakiś fragment teatru i sztuki mieć dla siebie i mogą to mieć w domu. Zachęcam do oglądania teatru oraz nie porzucania spektakli i artystów. Ostatnio mieliśmy premierę genialnego "To nie jest kraj dla wielkich ludzi - One Man Show" Rafała Rutkowskiego. Ten tytuł bardzo się zgrywa z tym, co obecnie dzieje się w naszym kraju.

Rozmawiała Barbara Skrodzka/AKPA

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Borys Szyc | Król (serial)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje