"Piep*zyć Mickiewicza 2" opowiada o dalszych losach podopiecznych Jana Sienkiewicza (sprawdź "Piep*zyć Mickiewicza"). Bohaterowie filmu są już w klasie trzeciej, co nie znaczy, że ich buntownicza natura została utemperowana. Dante zmierzy się z kolejnymi wyzwaniami, jakie niesie ze sobą młodzieńczy wiek. Miłość, kłopoty i szkolne dramaty to codzienność jego paczki. Czas na powrót zbuntowanej ekipy z III B i ich niekonwencjonalnego wychowawcy Jana Sienkiewicza!
Do szkoły trafia Korek - nowy, szczególnie uzdolniony matematycznie uczeń, który dołącza do przyjaciół Dantego. Chłopaki chcą go nauczyć, jak podrywać dziewczyny, ale okazuje się, że ich rady pochodzą głównie z internetu. W młodych zaczynają buzować hormony, co powoduje całą masę nieporozumień. Dante marzy o pierwszej nocy z Nel, ona jednak ma wątpliwości, czy są na to gotowi. Jak sprawić, by miłość i przyjaźń przetrwały ten burzliwy etap?
- Myślę, że moja bohaterka jest w tym momencie, w którym zaczyna zdawać sobie sprawę, iż prawdy o tym, że Korek jest inny, nie należy wypierać. Bo nie uniknie on konfrontacji ze światem, a ta nie zawsze będzie bezbolesna - mówi Anna Szymańczyk, która w filmie zagrała matkę Korka - nastolatka w spektrum autyzmu.
Znane i doceniane są pani role kobiet o silnych osobowościach - postaci zdecydowanych, nawet ekspansywnych, jak Zośka ze "Znachora", Lucyna z serialu "Lady Love", czy bardzo zabawna Fretka z "Camera Cafe. Nowe parzenie". Tym razem miała pani inne zadanie: zagrała pani kochającą bezwarunkowo matkę prawie dorosłego syna.
Anna Szymańczyk: - To była dla mnie bardzo miła odmiana! Marzyłam o roli w innym rejestrze. Chociaż właściwie ta postać jakoś łączy się i z tamtymi rolami. Matka Korka jest silna, bardzo zdeterminowana w działaniach na rzecz syna. To archetyp kochającej matki. Ale prawdą jest, że po raz pierwszy zagrałam mamę bardzo młodego co prawda, ale już mężczyzny - była to dla mnie znacząca nowość. Musiałam sięgnąć po inne pokłady aktorskiej wrażliwości, uruchomić inne emocje.
Korek jest chłopakiem w spektrum autyzmu. Jak przygotowywała się pani do podjęcia tego trudnego tematu?
- Odbyliśmy wraz z Karolem Rotem, odtwórcą roli Korka, bardzo intensywne spotkania z panią psycholog, a zarazem matką dziecka w spektrum autyzmu. Myślę, że bardzo wiele skorzystał z nich Karol, ale i ja także. To ważny temat, trzeba o nim mówić i dobrze, że znowu podjęto go w kinie.
- Dowiedzieliśmy się wiele o mechanizmach psychologicznych w takich relacjach. Część rodziców jest nadopiekuńcza; część wypiera prawdę o trudnościach komunikacyjnych, z jakimi zmagają się ich dzieci, gdy dorastają. Ale wszyscy w końcu uznają je za dar, za osobowości wyjątkowe - bo nie ma dwóch podobnych ludzi w spektrum autyzmu. Każdy ma swoje specyficzne zachowania. Dowiedzieliśmy się też o wielu szczegółach, które pojawiły się potem w filmie, na przykład o tym, że na talerzu wszystkie składniki dania muszą leżeć oddzielnie, bo jeśli jest inaczej, to często powoduje to u takich osób wielki niepokój. Myślę, że twórczo wykorzystaliśmy zdobytą wiedzę.
Mama Korka chce chronić syna przed światem, zbudować mu bezpieczną przestrzeń.
- Tak, może jest nawet trochę nadopiekuńcza... A chłopak zaczyna dojrzewać. Myślę, że moja bohaterka jest w tym momencie, w którym zaczyna zdawać sobie sprawę, iż prawdy o tym, że Korek jest inny, nie należy wypierać. Bo nie uniknie on konfrontacji ze światem, a ta nie zawsze będzie bezbolesna.

Jakim ekranowym partnerem był Karol Rot i inni młodzi aktorzy?
- Praca z nimi przypomniała mi, po co uprawia się ten zawód, wzbudziła na nowo entuzjazm. Oni wszyscy emanują naturalnością i zapałem. Jeśli chodzi o Karola, to ma on w sobie wielkie pokłady energii, pracowitości, ale i pokory, a w dodatku także kindersztubę. To inteligencki chłopak w najlepszym tego słowa znaczeniu. Połączenie powyższych cech, moim zdaniem, wróży mu wielką przyszłość w zawodzie. Przede wszystkim widać pasję w tym, co robi, prawdziwe zaangażowanie.
- Trzeba wspomnieć, że wielu młodych aktorów z tego filmu to ludzie na początku swojej drogi, dlatego producenci i reżyserka stworzyli im dobre warunki pracy. Sara Bustamante-Drozdek doskonale rozumiała, że niektóre rzeczy młodzi robią jeszcze intuicyjnie, i że czasem trzeba poświęcić więcej czasu, by dać im dokładniejsze instrukcje. I ten czas był, pracowaliśmy bez przesadnego pośpiechu - także dzięki temu, że na planie spotkał się zgrany zespół, kierowany przez producenta Tadeusza Lampkę. Część ekipy znałam dobrze z serialu "Na dobre i na złe". Gdy ludzie się znają i lubią, łatwiej jest przezwyciężać trudności, a praca staje się płynna.
"Piep*zyć Mickiewicza 2" to rzadki w polskim kinie przykład filmu skierowanego przede wszystkim do młodych.
- Mam nadzieję, że takich produkcji będzie więcej. Młodzi się w nich przeglądają, potrzebują tego, choćby nawet nie wszystko, co zobaczą na ekranie, ich przekonywało. A tytuł uważam za małą, zabawną prowokację. Dla mnie osobiście twórczość Mickiewicza jest bardzo ważna.
Rozmawiał Tomasz Jopkiewicz










