Reklama

"Życie Adeli": Czy naprawdę uprawiałyście seks?

19-letnia Adele Exarchopoulos, odtwórczyni tytułowej roli w filmie "Życie Adeli", zabrała głos w sprawie wzbudzających kontrowersje "niesymulowanych scen erotycznych" w nagrodzonym Złotą Palmą w Cannes obrazie Abdellatifa Kechiche'a.

Promując swój film w Stanach Zjednoczonych francuska aktorka została zapytana o to, czy sceny erotyczne między nią a partnerująca jej na ekranie Leą Seydoux były "prawdziwe".

Reklama

"Zdaję sobie sprawę, że wszyscy chcą mi zadać to pytanie: 'Czy naprawdę uprawiałyście seks?' Ale kiedy twój bohater umiera, nie oznacza to, że ty też nie żyjesz. Oczywiście, [realizacja tych scen] była momentami upokarzająca, czułam się jak prostytutka... Reżyser używał aż trzech kamer, no i jeśli musisz przez sześć godzin udawać orgazm... Nie mogę powiedzieć, że mnie to nic nie kosztowało, ale dla mnie o wiele trudniejsze jest ukazanie na ekranie swoich uczuć niż zaprezentowanie ciała" - Exarchopoulos powiedziała w rozmowie z magazynem "GQ".

"Życie Adeli: Rozdział 1 i 2" zaczyna się, kiedy tytułowa bohaterka ma 15 lat i jest w liceum. Przeżywa pierwsze zauroczenie, pierwszy seks, miłosne rozczarowanie. Jedna rzecz nie ulega dla niej wątpliwości: dziewczyny chodzą z chłopakami. Jej życie zmienia się jednak na zawsze, gdy pewnego razu spotyka Emmę, młodą kobietę o niebieskich włosach. To właśnie dzięki niej Adela odkryje swoje pragnienia i kobietę w sobie. Na oczach widzów Adela dojrzewa, poszukuje swojej życiowej drogi, gubi ją i znowu odnajduje.

Tuż po premierze film Kechiche'a skrytykowała autorka komiksu, na podstawie którego powstało "Życie Adeli". Julie Maroh określiła sceny erotyczne między dwiema bohaterkami "nieprawdziwymi, nieprzekonującymi i pornograficznymi. Widać, że na planie zabrakło lesbijek i przez to powstał obraz sztuczny i zimny, a pseudolesbijski seks stał się zwykłym porno".

Oświadczenie Maroh wywołało gorącą dyskusję o granicach pokazywania kobiecego ciała w kinie, część krytyczek zarzuciła mu przesadne idealizowanie żeńskiej nagości. Gromy posypały się też na reżysera: "Ten film mówi bardziej o fantazjach Kechiche'a, niż o czymkolwiek innym" - pisała recenzentka "The New York Timesa". Podkreślano również, że heteroseksualny mężczyzna nie jest w stanie wiarygodnie pokazać seksu dwóch kobiet.

Sam Kechiche nie odniósł się do stawianych mu zarzutów, ale w jednym z wywiadów przyznał, że oddanie kobiecego piękna było jednym z jego zamierzeń. "Szukaliśmy najlepszego światła, najlepszych ustawień kamery, żeby wydobyć z bohaterek piękno, żeby były czymś na kształt rzeźb, czy obrazów" - tłumaczył. Wielu obserwatorów tego konfliktu stawia tezę, że atak Maroh to swoista zemsta za to, że Kechiche nie zaprosił jej do współtworzenia filmu i nie podziękował jej odbierając w Cannes nagrodę.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Życie Adeli | Adele Exarchopoulos | żyja | zycie | życia | Adele

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje