Żona Bruce'a Willisa Emma Heming opublikowała w mediach społecznościowych wzruszające nagranie. Zwróciła się w nim do wszystkich osób, opiekujących się swoimi bliskimi, którzy są chorzy.
Emma Heming od miesięcy opiekuje się chorym Bruce'em WillisemMichael Buckner/Variety/Penske MediaGetty Images
Pod koniec marca zeszłego roku rodzina Bruce’a Willisa podzieliła się z fanami smutną informacją o stanie zdrowia aktora. Jeden z najsłynniejszych gwiazdorów Fabryki Snów, którego znamy z tak kultowych produkcji, jak "Pulp Fiction" czy "Szklana pułapka", został zmuszony zakończyć karierę ze względu na postępujące zaburzenia poznawcze. Wstępna diagnoza wskazywała na afazję - schorzenie, które objawia się m.in. problemami z mówieniem, czytaniem i pisaniem.
W marcu tego roku bliscy Willisa ujawnili jednak, że cierpi on na demencję czołowo-skroniową. "Odkąd ogłosiliśmy wykrycie u Bruce'a afazji wiosną 2022 roku, jego stan się pogorszył. Otrzymaliśmy właśnie dokładniejszą diagnozę: demencja czołowo-skroniowa. Choć jest to dla nas bardzo bolesne, czujemy ulgę, że wreszcie znamy konkretną diagnozę" - można było przeczytać w oświadczeniu rodziny aktora.
Choroba ta jest specyficzną formą otępienia zwyrodnieniowego, które charakteryzuje się występowaniem u pacjentów zaburzeń zachowania i mowy. Schorzenie zaliczane jest do tzw. tauopatii. Przyczyną tego rodzaju demencji jest bowiem nadmierne gromadzenie się białek tau w płatach czołowych i skroniowych mózgu. Współczesna medycyna nie oferuje niestety żadnego leku, który umożliwiłby choremu powrót do zdrowia. Dostępne formy terapii pozwalają jedynie łagodzić dokuczliwe objawy.
"I kto to mówi"? Nie wszyscy o tym wiedzą, ale w popularnej komediowej serii Amy Heckerling to właśnie Bruce Willis użyczył głosu maluchowi Mikeyowi. Jedyne co sie zgadza, to fryzura obydwu panów...
Lepsza wersja Bruce'a Willisa? W filmie "Surogaci" (2009) aktor wcielił się w agenta FBI, który jako jedyny (skąd my to znamy?) jest w stanie zapobiec serii morderstw. Pytanie tylko, czy na ekranie oglądamy prawdziwego aktora, czy tylko jego elektronicznego zastępcę?
W 1989 roku w filmie "The Return of Bruno" Bruce Willis wcielił się w postać fikcyjnego bluesmana Bruno Radoliniego. W zrealizowanym w konwencji fałszywego dokumentu obrazie hołd Radoliniemu złożyli m.in. Elton John, Phil Collins i Ringo Starr. "The Return of Bruno" to kolejny dowód na to, że gwiazdy Hollywood nie zostaną nigdy gwiazdami pop. O ówczesnej popularności Willisa najdobitniej świadczy jednak fakt, że płyta z piosenkami z filmu dotarła aż do 14. miejsca listy "Billboardu".
W "Śniadaniu mistrzów" (1999) Bruce Willis wcielił się w postać właściciela świetnie prosperującego salonu samochodowego. Nikt nie podpowiedział aktorowi, że ekranizacja powieści Kurta Vonneguta zwyczajnie nie może się udać? Sam pisarz określił film Alana Rudolpha jako "bolesny seans".
W "Szakalu" (1997) Michela Catona-Jonesa Willis zagrał wynajętego zabójcę, którego celem jest pozbawienie życia szefa FBI. Zanim Bruce Willis przyjął tytułową rolę, propozycję występu w filmie odrzucili kolejno: Sean Connery, Liam Neeson i Matthew McConaughey. Krytyk Russell Smith nazwał "Szakala" "najnudniejszym filmem 1997 roku".
W komedii kryminalnej "Hudson Hawk" (1991) Bruce Willis wcielił się w tyutułowego złodzieja, który zostaje zmuszony do kradzieży dzieł Leonarda da Vinci. Jedno zdjęcie potrafi wyrazić więcej niż tysiące słów... Nietrudno sie domyślić, że aktor dołożył do listy zawodowych wyróżnień kolejną nominację do Złotej Maliny.
Po fatalnej dla siebie, malinowej końcówce XX wieku, Bruce Willis zrehabilitował się częściowo zaskakującym występem w sitcomie "Przyjaciele". Co prawda wystąpił w zaledwie kilku odcinkach szóstego sezonu show, ale to wystarczyło, by za rolę Paula Stevensa nagrodzono go w 2000 roku statuetką Emmy.
Co sie odwlecze, to nie uciecze... Rok 1999 należał już bezdyskusyjnie do Bruce'a Willisa, który otrzymał Złotą Malinę dla najgorszego aktora sezonu za występ w trzech produkcjach: "Armageddon" Michaela Baya (L), "Stanie oblężenia" Harolda Zwicka (C) i "Kodzie Merkury" Harolda Beckera (P).
W 1994 roku Bruce Willis wystąpił u boku 20-letniej Jane March w "Barwy nocy" (przypomnijmy - 3 lata wcześniej powstał "Nagi instynkt"). Obraz nie podbił krytyki, Rogert Ebert stwierdził wręcz, że "absurdalny" to zbyt słaby epitet, by opisać słabości filmu w reżyserii Richarda Rusha. "Barwy nocy" bezdyskusyjnie wygrały rywalizację o tytuł największej chały roku, otrzymując aż 8 nominacji do Złotych Malin. Na pocieszenie - Willis przegrał rywalizację o tytuł najgorszego aktora z Kevinem Costenrem ("Wyatt Earp") - fot. SIPA
W tym samym roku Willisa mogliśmy też oglądać na ekranach w komedii "Małolat". Aktor wcielił się w postać "anioła stróża" czuwającego nad krnąbrnym 11-latkiem (granym przez Elijaha Wooda). Tylko jak tu wyjść z twarzą z aktorskiego zadania w pluszowym stroju wielkanocnego zająca? Posiadający 40-milionowy budżet stał się "Małolat" gigantycznym niewypałem, zarabiając w kinach marne 7 milionów.
W ciągu ostatnich miesięcy bliscy aktora robili wszystko, żeby 68-latek nadal korzystał z życia. W efekcie aktor spędzał urodziny i święta ze wszystkimi swoimi córkami, a także obecną żoną Emmą Hemming i byłą Demi Moore.
Poruszające nagranie żony chorego Bruce'a Willisa
Ta pierwsza opublikowała właśnie w mediach społecznościowych wyjątkowe nagranie. Zwróciła się w nim do osób, z różnych powodów opiekujących się swoimi bliskimi, którzy są chory.
"Wiem, że wygląda na to, że żyję moim najlepszym życiem, ale każdego dnia muszę podejmować świadomy wysiłek, aby żyć jak najlepiej. Robię to dla siebie, robię to dla dwójki naszych dzieci i dla Bruce'a, który nie chciałby, żebym żyła w inny sposób - wyznała 45-letnia była modelka.
"Więc nie chcę, żeby to źle zinterpretowano, że jestem dobra, bo nie jestem. Nie jestem dobra" - podkreśliła.
"Moje przesłanie jest proste. Kiedy nie dbamy o siebie, nie jesteśmy dobrzy dla ludzi, których kochamy i którymi chcemy się opiekować" - napisała w opisie dołączonym do nagrania.
Pod publikacją żony Bruce'a Willisa pojawiły się dziesiątki wpisów wspierających 45-latkę. Autorami wielu z nich były osoby opiekujące się osobami chorymi na demencję.