Reklama

Zofia Czerwińska: Dlaczego chciała rzucić się pod pociąg?

Zofia Czerwińska ze swoim ukochanym psem Dżekiem

Przez 40 lat z okładem mówiła więc monologi. Żartowała, że naród zafundował jej operację plastyczną. "Miałam straszny kompleks nosa. I jako aktorkę zapisali mnie na zabieg z zalecenia lekarskiego, za państwowe pieniądze!". Kpiła ze swojego wieku. "Był potrzebny skrócony akt urodzenia. Dostarczyłam. Skrócony o parę lat". Dzielnie znosiła fakt, że głównie grała epizody. Na planie "Piekła i nieba" kierownik produkcji zapytał reżysera Stanisława Różewicza, ile dni zdjęciowych z nią przewiduje. Ten zerknął i ocenił: "No, jeden".

Reklama

Marzyła o tym, by stworzyć rodzinę, taką, jaką udało się jej rodzicom. Nie wyszło. Pierwszy raz wyszła za mąż jako 22-latka i choć wybranek zostawił dla niej żonę i malutkie dziecko, to zdradził ją w ich pierwszego Sylwestra. Gdy odkryła obcą panienkę we własnym łóżku, pobiegła na dworzec, by skończyć ze sobą niczym Anna Karenina. Tyle że poranny pociąg nie przyjechał, bo był 1 stycznia i ludzie nie szli do pracy. Gdy pojawił się kolejny, na peronie stało już trochę osób i Czerwińskiej było wstyd rzucać się na tory przy ludziach. I tak z nieśmiałości nie popełniła samobójstwa, za to rozwiodła się z mężem.

Kolejny ślub był z rozsądku. Gdy mąż wyjechał zarabiać na dom do Danii, zostawił ją pod opieką przyjaciela i wtedy górę wziął żar. Tym razem to ona zdradziła. "Po powrocie powiedział, że wszystko mi wybacza, bo to jego wina, że wepchnął mnie w łapy innego. Uniosłam się honorem i wybrałam kochanka. Szybciutko o mnie zapomniał i ożenił się z młodszą" - mówiła. Od tej pory z mężczyznami miewała - jak w filmach - epizody.

Skoro o filmach mowa - zagrała 300 ról. Śmiała się, że była aktorką trzech zdań: "Jak ktoś całe życie mieszkał w mieście, to się za Chiny do wiochy nie przyzwyczai" ("Alternatywy 4"), "Czy może herbatkę, panie inżynierze" ("Czterdziestolatek"), i "Prawe oczko misia Rysia" oraz "Lewe oczko misia Rysia" - to, oczywiście, "Miś".

Zmarła 13 marca, 6 dni przed 86. urodzinami. Zgodnie z jej wolą, została pochowana w rodzinnym grobowcu ze swoimi rodzicami na Cmentarzu Północnym w Warszawie. Urna była różowa, a piosenkę Sinatry "My Way" zaśpiewał Jacek Stachursky. Zawsze lubiła chodzić własną drogą.

AP

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Zofia Czerwińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje