Reklama

Zoe Saldana: Nietypowa?

Ważne decyzje

Salsana, urodzona w New Jersey i wychowana na nowojorskim Queensie, jako dziesięciolatka przeniosła się z rodzicami na ich ojczystą Dominikanę, gdzie uczęszczała do prestiżowej szkoły tańca. Późniejsza aktorka miała zadatki na wybitną baletnicę.

Reklama

- W pewnym wieku zrozumiałam jednak, że osiągnęłam szczyt moich możliwości - wspomina aktorka. - Doprowadziłam moje ciało do granic woli czy też raczej umiejętności. Ten moment oświecenia oznaczał konieczność podjęcia naprawdę ważnej decyzji.

I tak Zoe Saldana zdecydowała się rzucić taniec i zostać aktorką.

- Mam bardzo ekstrawertyczną osobowość - tłumaczy. - Chciałam poeksperymentować z taką formą sztuki, która dałaby mi możliwość wykorzystywania mojego głosu. Stąd właśnie ta decyzja o aktorstwie.

Po siedmiu latach spędzonych na Dominikanie Saldana wróciła do Nowego Jorku i wstąpiła do trupy teatralnej o nazwie "The Faces". Jej taneczne doświadczenia pomogły jej w zdobyciu pierwszej ważnej kinowej roli w muzycznym dramacie "Światła sceny" (2000). Po zagraniu kilku drugoplanowych ról, m.in. "Crossroads - Dogonić marzenia" (2002) i "Doboszu" (2002), młoda aktorka wygrała los na loterii: w 2003 r. Gore Verbinski obsadził ją w roli korsarki Anamarii w pierwszej części "Piratów z Karaibów". W większości scen Saldana występowała u boku Johnny'ego Deppa lub Geoffreya Rusha, a czasem z obydwoma gwiazdorami jednocześnie.

- Sama możliwość oglądania ich przy pracy wprawiała mnie w podziw nad ich profesjonalizmem i zaangażowaniem. To było wielce inspirujące. Wiele się nauczyłam - wspomina aktorka.

Jeszcze więcej skorzystała zapewne na obserwowaniu Stevena Spielberga i Toma Hanksa na planie "Terminalu". To właśnie to doświadczenie przekonało Saldanę raz na zawsze, że jej powołaniem jest aktorstwo.

- Musiałam podjąć decyzję i zadać sobie pytanie, czy kariera aktorska jest czymś, w czym chcę się realizować, bo jeśli tak, to muszę się temu poświęcić i nie wolno mi angażować się w nią tylko połowicznie, z obawy przed tym, że stanie mi się krzywda - opowiada. - Role w "Piratach..." i "Terminalu" wiele zmieniły w moim życiu.

Po występie w romantycznej komedii "Zgadnij kto" (2005) Saldana zagrała Uhurę w "Star Treku". W rolę tę wcieli się zresztą ponownie w sequelu tej produkcji. Moja rozmówczyni przyznaje, że odczuwała w związku z tym pewien niepokój - pierwszą odtwórczynią roli Uhury, zarówno w telewizyjnym serialu, jak i w serii filmów z cyklu "Star Trek", była Nichelle Nichols, dzięki której postać czarnoskórej astronautki zyskała status swoistej ikony.

- Ten serial stał się przecież nieśmiertelny - mówi Saldana - i w autentyczny sposób wpłynął na życie wielu ludzi na całym świecie.

Wątpliwości Zoe rozwiał scenarzysta i reżyser "Star Treka", J.J. Abrams, któremu bardzo zależało na tym, aby jego aktorzy nie postrzegali siebie jako replik oryginalnych bohaterów.

- Abrams powiedział nam: "Pamiętajcie, że to prequel" - wspomina Saldana. - "Jesteście dzieciakami, które dopiero co zaczynają przygodę z Enterprise. Nie sądźcie, że waszym zadaniem jest kopiować wszystko, słowo w słowo, w przypadku każdego bohatera. To po prostu niemożliwe. Tego, co pozostawiła po sobie tamta obsada, nie da się zastąpić ani odtworzyć".

Nie tylko przed kamerą

Następnym filmem, w którym zobaczymy Zoe Saldanę, będzie thriller "The Words", gdzie partnerować jej będzie Bradley Cooper. Na razie jednak aktorka zajmuje się... montowaniem filmu krótkometrażowego, który sama wyreżyserowała.

- Kiedy nie gram w filmach, staram się stawać za kamerą tak często, jak to możliwe - wyjaśnia. - Mam taką osobowość, która każe mi w większym stopniu angażować się w projekty filmowe, w związku z czym łączenie tych różnych funkcji sprawia mi dużą radość.

- Taki rodzaj aktywności skutecznie gasi moje pragnienie - kończy Zoe Saldana - i wydaje mi się, że jestem już od niego trochę uzależniona...

Karl Rozemeyer

"New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kto | James Cameron | Avatar | film | Zoe Saldana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje