Reklama

Zdjęcia martwego Robina Williamsa?

Córka Robina Williamsa, 25-letnia Zelda, jest w szoku po tym, jak dwóch użytkowników Twittera podesłało jej zdjęcia ojca tuż po samobójczej śmierci. Wkrótce okazało się, że fotografie są fałszywe, Twitter zawiesił jednak konta obu użytkowników.

Zelda Williams gwałtownie zareagowała na makabryczny żart, oświadczając 169 tysiącom śledzących jej wpisy osób, że kasuje Twitterowe konto."Jestem roztrzęsiona. Nie mogę. Ja w to nie kliknę. Wy też tego nie róbcie" - tak skomentowała otrzymanego przez Twittera linka z domniemanymi fotografiami nieżyjącego ojca.

Reklama

Potem okazało się, że zdjęcia zostały cyfrowo spreparowane. Córka gwiazdora otrzymała jednak wyrazy ogromnego wsparcia na Twitterze.

Zelda Williams zaapelowała o uszanowanie prywatności rodziny Williams po samobójczej śmierci jej ojca.

Wczoraj wieczorem wyniki autopsji przedstawił opinii publicznej porucznik Keith Boyd z biura koronera hrabstwa Marin. Ujawnił on, że 63-letni aktor powiesił się na pasku.

Boyd dodał, że ciało Williamsa znalazł w poniedziałek rano jego asystent. Gwiazdor był ubrany, znajdował się w pozycji siedzącej, wokół jego szyi zaciśnięty był pas, którego drugi koniec znajdował się przytrzaśnięty drzwiami znajdującej się w pokoju szafy.

Policyjne śledztwo wykazało również kilka nacięć na lewym nadgarstku Williamsa, obok gwiazdora znaleziono kieszonkowy nóż ze złożonym ostrzem.

Boyd nie ujawnił, czy Robin Williams pozostawił list pożegnalny. Poinformował natomiast, że zwłoki zostały znalezione mniej więcej siedem godzin po śmierci, i nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Osobą, która widziała go po raz ostatni żywego w niedzielę wieczorem była żona, Susan Schneider.

"Kiedy spędzaliśmy z rodziną czas, zawsze staraliśmy się, aby było to bardzo prywatne. To był nasz jedyny sposób na utrzymanie czegoś, co było tylko nasze, wraz z człowiekiem, z którym dzieliliśmy świat. Lecz teraz on odszedł, a ja czuję się obnażona. Ostatnim dniem, który spędziliśmy razem były jego urodziny. Będę zawsze wdzięczna, że mogłam ten dzień celebrować z nim i moimi braćmi na osobności, dzieląc się prezentami i śmiejąc się. Był zawsze taki ciepły, nawet w najgorszych momentach" - wspomniała ojca Zelda Williams.

"Nigdy nie zrozumiem, że był tak bardzo kochany, a nie potrafił znaleźć w swoim sercu czegoś, aby zostać. Wiem, że nasz smutek i strata dzielone są z milionami osób. Nie pomaga to w bólu, ale przynajmniej inni wiedzą, jaki ciężar nosimy. Wielu z nich zaoferowało nam swoją pomoc. Dziękujemy za to" - dodała córka Robina Williamsa.

"Dla tych, których wzruszał i którzy wysyłają tyle miłych słów: wiedzcie, że jedną z jego ulubionych rzeczy było wywoływanie u wszystkich śmiechu. Co do tych, którzy wysyłają negatywne wiadomości: wiedzcie, że jego 'chichoczącą' reakcją byłoby wysłanie do waszych domów stada gołębi, aby załatwiły się na waszym samochodzie. Dokładnie po tym, jak go umyjecie. Jakby nie patrzeć, on też kochał się śmiać..." - napisała Zelda.

"Tata był, jest i zawsze będzie miał najmilszą, najbardziej hojną i najdelikatniejszą duszę, jaką znałam. Wiem teraz parę rzeczy - podczas jego nieobecności nie tylko mój, ale ogólnie cały świat będzie już na zawsze trochę ciemniejszy, mniej kolorowy i mniej pełny śmiechu. Musimy więc podwójnie pracować, aby wypełnić go tym ponownie" - wyznała.

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zelda | zdjecia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje