Dzięki roli pewnego siebie, charyzmatycznego Benjamina Barry'ego, Matthew McConaughey nie tylko umocnił swoją pozycję w branży, ale też zdobył tysiące nowych fanek. W rozmowie z "Vanity Fair" aktor wyznał jednak, że nie od razu podszedł do tego projektu z zapałem i entuzjazmem - długo wahał się, czy dołączyć do obsady.
"Pamiętam, jak pewnej nocy podczas spaceru po Sunset Boulevard zastanawiałem się, czy przyjąć tę rolę, czy nie. Nagle, znikąd, pojawił się jakiś facet, wróżbita, i zapytał: 'czy mogę przepowiedzieć ci twoją przyszłość?'" - wspominał gwiazdor.
Ku wielkiemu zaskoczeniu aktora przepowiednia okazała się wyjątkowo trafna. Wróżbita od razu wyczuł, że chodzi o film, nad którym McConaughey się zastanawia, i doprecyzował, że to komedia romantyczna.
"Musisz to zrobić, inaczej będziesz tego bardzo żałował. To będzie świetna zabawa, niesamowite przeżycie i zarobisz mnóstwo pieniędzy"
Cóż, przepowiednia sprawdziła się w stu procentach - aktor do dziś zgarnia tantiemy za ten występ. W kinach produkcja zarobiła 115 mln dolarów przy budżecie wynoszącym zaledwie 50 mln dolarów, co od razu przesądziło o jej sukcesie.
"Jak stracić chłopaka w 10 dni": hit, który zarabia od lat
Matthew McConaughey opowiedział w podcaście "Happy Sad Confused", że film wciąż do niego wraca... pod względem finansowym. Regularne emisje w telewizji i obecność na platformach streamingowych gwarantują mu stały dopływ gotówki.
"To prezent, który ciągle daje korzyści" - podkreślił, dodając, że ze wszystkich jego projektów to właśnie ta komedia romantyczna przynosi mu najwięcej pieniędzy. Przed erą streamingu czeki docierały do niego cyklicznie.
"Kiedy królowało DVD albo telewizja kablowa, co roku w marcu dostawałem duży czek z okazji Walentynek"
Mimo ogromnego sukcesu filmów rom-com, sam aktor postanowił zmienić ścieżkę kariery i na długie lata odsunął się od tego gatunku.
"Rozpocząłem nowy rozdział w swojej karierze. Odmówiłem wielu reżyserom, którzy widzieli mnie znowu w roli słodkiego amanta. Myślę, że Hollywood w końcu zrozumiało, że ja naprawdę nie chcę brać udziału w takich produkcjach" - przekonywał McConaughey, definitywnie żegnając się z wizerunkiem gwiazdora komedii romantycznych.











