"Wrzeciono czasu": zapomniany polski film z lat 90.
Iga Cembrzyńska i Andrzej Kondratiuk stanowili jedną z najbardziej osobliwych i inspirujących par polskiego kina powojennego. Począwszy od lat 70. nakręcili razem kultowe filmy, takie jak "Hydrozagadka", "Gwiezdny pył" czy "Skorpion, panna i łucznik".
W ich twórczości szczególnie wyróżnia się jednak jeden tytuł. "Wrzeciono czasu" z 1995 roku to jeden z ich ostatnich wspólnych projektów, będący jednocześnie najbardziej intymnym i osobistym dziełem utalentowanego małżeństwa. To kameralna, pełna ciepła, humoru i sarkazmu opowieść o parze w średnim wieku, która ucieka na urlop z dala od wielkomiejskiego zgiełku.
"Wrzeciono czasu": fabuła i bohaterowie
Głównym bohaterem filmu jest doświadczony reżyser Andrzej (w tej roli Andrzej Kondratiuk), pałający niesłabnącym uczuciem do kina, mimo iż czasy jego świetności w tej branży dawno już minęły. Wraz ze swoją ukochaną żoną Marynią (Iga Cembrzyńska) postanawia zaszyć się w domku letniskowym, by powspominać dawne czasy i odpocząć od codziennego pędu. Już następnego dnia Andrzej wyjmuje kamerę i uwiecznia ich wspólne chwile.
Niebawem na daczę przyjeżdża brat reżysera (Janusz Kondratiuk) z matką (Krystyna Kondratiuk). Wszyscy wspominają zmarłego ojca. Marynia musi jednak opuścić towarzystwo, by zdążyć na premierę do teatru. Pod jej nieobecność Andrzej nawiązuje relację z piękną Matyldą (Katarzyna Figura), z którą umawia się na sesje zdjęciowe. Zraniona Marynia urządza reżyserowi awanturę. To moment, w którym Andrzej musi zdecydować, co jest dla niego ważniejsze: przelotny romans czy jesień życia z ukochaną u boku...
"Wrzeciono czasu" to nietypowa pozycja w filmografii Kondratiuka, będąca filozoficzną rozprawą o przemijaniu, sensie życia i rozmaitych odcieniach miłości. To filmowa fikcja w dość oczywisty sposób pomieszana z wątkami autobiograficznymi - w obsadzie znaleźli się w końcu członkowie rodziny Kondratiuka, a sam reżyser nadał swojemu bohaterowi własne imię.
"Wrzeciono czasu": najbardziej osobisty film Andrzeja Kondratiuka
Twórca zachęca widownię do refleksji nie tylko na tematy egzystencjalne, ale otwiera przed nią rozterki, jakie każdego dnia towarzyszą życiu filmowca. Jest to więc wyjątkowo głęboki i dojrzały obraz jego kariery, idealny dla widzów, którzy zamiast pościgów i dram cenią sobie nieśpieszną pracę kamery i pole do filozoficznych rozważań.
Film Kondratiuka przyciągnął publiczność w osobliwy sposób. "Film dla nielubiących krwi i przemocy na ekranie, zalecany od lat czterdziestu" - brzmiała bowiem zapowiedź twórców "Wrzeciona czasu". Jest ono drugą po "Czterech porach roku" częścią "pamiętnika artysty" pisanego kamerą Kondratiuka.
Dzieło zebrało pozytywne recenzje krytyków, którzy chwalili je za uniwersalny przekaz, nostalgiczny minimalizm i oszczędny scenariusz, który pozwolił widzom na samodzielną interpretację opowieści. Produkcja otrzymała trzy nagrody podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, w tym nagrodę specjalną dla reżysera, Andrzeja Kondratiuka.












