Pedro Pascal w pierwszej głównej roli w karierze!
Twórca serii o Jasonie Bourne'ie powrócił do łask Hollywood po kilkunastu latach przerwy i natychmiast zgromadził w swoim nowym filmie imponującą obsadę. Główną role w "Behemoth!", do którego prawa wykupiło studio Searchlight Pictures, zagra Pedro Pascal, kontynuując swoją imponującą, trwającą już od dobrych kilku lat filmową passę u największych współczesnych reżyserów.
Co ciekawe, mimo wielu udanych projektów, których aktor miał okazję być częścią (m.in. "Materialiści", "Dziki robot", "Gladiator 2" czy "Gra o tron"), będzie to jego pierwsza główna rola w dotychczasowej filmografii.
Choć początkowo w głównego bohatera miał się wcielić Oscar Isaac, znany fanom "Gwiezdnych wojen" aktor zrezygnował z udziału w projekcie w sierpniu zeszłego roku, a na jego miejsce wskoczył gwiazdor "Fantastycznej czwórki".
"Behemoth!": nowy film twórcy serii Jasona Bourne'a
Gilroy zatrudnił do "Behemotha!" szereg znanych hollywoodzkich twarzy. W drugoplanowych rolach w jego wielkim kinowym powrocie wystąpią Olivia Wilde, Ava Victor, Seth Rogen, Will Arnett i Hank Azaria.
"Pamiętam, że kiedy czytałem [scenariusz], pomyślałem sobie: Cholera, chcę tego... W tej historii było coś, z czym związałem się intelektualnie i emocjonalnie. [Alex] nie jest gwiazdą rocka. Nie szuka nawet blasku fleszy. Jest po prostu kimś, dla kogo muzyka jest pierwszym językiem... To list miłosny do muzyki; to list miłosny do filmu. Opowiada o rodzinie, o spuściźnie, o uzdrawianiu. Marzyłem o takim doświadczeniu jako aktor zanim nawet zacząłem to robić, a teraz nadeszło ono znacznie później w moim życiu i karierze... To było przeznaczenie" - przekazał Pedro Pascal magazynowi Vanity Fair.
Studio Searchlight Pictures udostępniło we wtorek pierwszy zwiastun nadchodzącej produkcji.
Fabuła "Behemotha!" koncentruje się wokół Alexa (Pedro Pascal) - wiolonczelisty, który niczym syn marnotrawny powraca do komponowania muzyki filmowej w Los Angeles po dekadach spędzonych na graniu w orkiestrach symfonicznych. Będzie to pierwsze dzieło Gilroya od czasu "Dziedzictwa Bourne'a" z 2012 roku i pierwsze tak odległe tematycznie od jego dotychczasowej filmografii. Sam wspomniał jednak w rozmowie z Vanity Fair, że w młodości marzył o byciu muzykiem, dlatego projekt ten ma w jego sercu specjalne miejsce.
Premiera filmu najprawdopodobniej odbędzie się w grudniu tego roku.











