Małgorzata Szeptycka jest aktorką filmową, telewizyjną i teatralną. Od 2017 roku wciela się w Beatę Barską w serialu "Lombard. Życie pod zastaw". "Myślę, że jest główną winną tego, że musicie mnie oglądać" - żartował Kamil Szeptycki w wywiadzie dla Pauliny Zdebik z serwisu film.org.pl z 2024 roku. Wspominał w nim, że jako dziecko często towarzyszył mamie w pracy, dzięki czemu oglądał jej występy zza kulis. "Myślałem sobie wtedy, że to jest naprawdę jakaś niesamowita magia - nagle ktoś przebiera się, wychodzi na scenę i przez następne dwie, sześć czy półtorej godziny dajemy się porwać tej historii. Myślę, że to jest coś takiego, czego rzadko możemy doświadczyć w codziennym życiu".
Kamil Szeptycki. Przed maturą miał groźny wypadek
Mimo to praca aktora nie pociągała go, gdy był w szkole podstawowej. Jednak podczas wyboru szkoły średniej zdecydował się na klasę o profilu teatralnym w Liceum Ogólnokształcącym nr XVII im. Agnieszki Osieckiej we Wrocławiu. W rozmowie z Pauliną Zdebik przyznał, że nie wiedział wówczas nawet, co oznacza skrót PWST.

Punktem zwrotnym okazał się wypadek, do którego doszło przed maturą Szeptyckiego. "Przed egzaminem dojrzałości potrącił mnie samochód. Wylądowałem w szpitalu, gdzie miałem okazję zastanowić się nad tym, co chcę w życiu robić. Dotychczas czułem się w wiecznym niedoczasie, miałem wrażenie, że życie jest kilka kroków przede mną, a ja staram się uporczywie je dogonić. Wypadek pomógł mi zwolnić" - wyznał w rozmowie z "Wysokimi obcasami".
Kamil Szeptycki cieszył się, że nie został od razu pochłonięty przez film
Z powodu wypadku zdecydował się odłożyć egzamin dojrzałości o rok. "Zależało mi na tym, by dobrze i spokojnie się przygotować. Dzięki temu w szkole teatralnej trafiłem na wspaniały rocznik" - tłumaczył. Studia na Wydziale Aktorskim wrocławskiej filii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej ukończył w 2016 roku. W 2009 roku debiutował w teatrze. Już jako student PWST pojawiał się gościnnie w serialach telewizyjnych.
Filmowy debiut Szeptyckiego nastąpił w 2014 roku. Młody aktor wystąpił wówczas w "Kamieniach na szaniec" w reżyserii Roberta Glińskiego. Wcielił się w rolę "Alka". W rozmowie dla "Legalnej Kultury" wspominał czas na planie jako "bardzo ważny". "Byłem wtedy na drugim roku studiów. To było moje pierwsze zadanie z kamerą" - mówił. Wyznał także, że cieszy się, iż po premierze nie skupił się wyłącznie na karierze filmowej. "Później miałem kilka lat oddechu. Nie wpadłem w tę maszynę i nie byłem od razu eksploatowany. Też musiałem dokończyć studia, miałem jeszcze trzy lata szkoły przed sobą". Później mogliśmy go zobaczyć także jako Kazimierza Sosnowskiego w "Piłsudskim" Michała Rosy.
Kamil Szeptycki. W głośnym serialu chciał uciekać od stereotypów
Z kolei w "Czarnej owcy" Aleksandra Pietrzaka Szeptycki wcielił się w Tomka, popularnego youtubera, który boi się dorosnąć, chociaż dowiaduje się, że niedługo zostanie ojcem. Aktor musiał schudnąć do roli oraz zgolić brodę. Wszystko po to, by wyglądać młodziej - wcielał się w postać młodszą od siebie o pięć lat. "[Tomek] jest zagubionym chłopakiem po studiach, który cały czas umyka od tej dojrzałości" - tak opisywał swego bohatera dla Legalnej Kultury.

Kolejną ważną rolę zagrał w serialu "Kiedy ślub?" produkcji Canal+, którego gwiazdami byli Maria Dębska i Eryk Kulm Jr. Szeptycki wcielił się w Patryka, przyjaciela głównego bohatera. W wywiadzie dla Pauliny Zdebik przyznał, że nie chciał, by jego rola bazowała na prostych skojarzeniach. "Chcieliśmy pokazać, że mężczyzna o orientacji homoseksualnej jest czymś więcej niż naszym stereotypowym wyobrażeniem - a wszyscy wiemy, jakie się nasuwa" - tłumaczył. "Patryk to chłopak bardzo złożony pod względem swojego wnętrza i mam nadzieję, że będzie przyjemnym powiewem świeżości, jeśli chodzi o interpretowanie tego typu ról". Zaznaczył także, że bardzo chętnie wróciłby do roli Patryka w razie produkcji drugiego sezonu serialu.
W 2025 roku mogliśmy zobaczyć Szeptyckiego w filmie "Chopin, Chopin" Michała Kwiecińskiego. Wcielił się w Juliana Fontanę, bliskiego przyjaciela polskiego kompozytora. Po śmierci pianisty opiekował się on jego spuścizną.










