"Martwe zło: Ogień" to nowa odsłona kultowej serii, która przedstawia widzom całkowicie niezależną historię. Główną bohaterką jest młoda wdowa, która po śmierci męża szuka ukojenia u swoich teściów w położonym na odludziu domu. Kiedy jednak kolejni domownicy zmieniają się w krwiożercze demony, rodzinne spotkanie zamienia się w prawdziwe piekło. Bohaterka odkrywa, że niektóre przysięgi trwają nawet po śmierci.
Na przestrzeni lat seria "Martwe zło" potrafiła przerażać i obrzydzać, a twórca najnowszej odsłony chciał pójść na całość. Wstrzymał się jednak ze względu na kategorię wiekową, którą mógłby otrzymać film. Mowa o kategorii NC-17 - przeznaczonej tylko dla dorosłych widzów o stalowych nerwach.
"Martwe zło: Ogień": To było za mocne
Sébastien Vaniček w rozmowie z SFX przyznał, że nowy film był zagrożony otrzymaniem kategorii NC-17.
"Jest scena, która nie mieści się w kategorii R. Jest naprawdę, naprawdę mocna. Niestety muszę ją wyciąć, więc nie doświadczycie jej w pełnej brutalności, ponieważ potrzebuję filmu z kategorią R. Staramy się więc znaleźć balans. Powiedziałem ludziom w wytwórni, że chciałem stworzyć obrzydliwy, bolesny film. Taki, który będzie testem dla widza. Chciałem włożyć do niego cały horror, który mam w sobie. Jeśli to się uda i nie zrujnuje mi kariery, będę mógł ruszyć dalej i tworzyć coś innego niż horrory".
Reżyser nie zdradził, co dokładnie wzbudziło niepokój wśród cenzorów, ale wiemy już, że powstanie wersja reżyserska "Martwego zła". Dzięki niej widzowie spragnieni ekstremalnej brutalności otrzymają to, czego nie zobaczą w kinach.
Premiera filmu zapowiedziana jest na 10 lipca 2026 roku.










