Reklama

Z kim romansuje na planie?

Czy w sytuacji, w której wszystko się wali, można mieć powody do zadowolenia? Jennifer Aniston udowadnia, że tak! I nie pozwala, by przytłoczyły ją nieszczęścia.

Ulubienica amerykańskich widzów nie ma ostatnio dobrej passy. Jej najnowszy film, "Dorwać byłą", zrobił klapę, a Gerard Butler - z którym Jennifer jakoby łączył romans - pokazuje się publicznie w towarzystwie innej kobiety.

Reklama

Jeszcze niedawno wszyscy byli pewni, że to właśnie z nim aktorka ułoży sobie życie, tymczasem Butler zaczął zalecać się do francuskiej prezenterki telewizyjnej o swojskim nazwisku Laurie Cholewa.

Aniston próbuje robić dobrą minę do złej gry. Twierdzi, że z Gerardem łączyła ją tylko służbowa znajomość. Owszem, ostatnio byli nierozłączni, ale tylko dlatego, że wspólnie promowali "Dorwać byłą".

- Mam już dość tego, że plotkarze przypisują mi romans z każdym partnerem filmowym - twierdzi aktorka.

- Chciałabym schować się przed światem, uciec gdzieś daleko, żeby redakcjom nawet nie opłacało się wysyłać za mną paparazzich - dodaje.

Być może taką bezpieczną przystanią stanie się dla aktorki Meksyk. Aniston wiele łączy z tym krajem: ma dom w Cabo san Lucas, współpracuje z fundacją charytatywną Friends of El Faro, pomaga dzieciom z sierocińca Casa Hogar Sion w Tijuanie.

Uwielbia także kuchnię meksykańską i jak twierdzą jej znajomi, potrafi fantastycznie gotować. Regionalne dania wychodzą jej znakomicie.

W Meksyku także obchodziła w lutym swoje 41. urodziny. Jak na ironię, jednym z najważniejszych gości na tej imprezie był Gerard Butler.

Na razie jednak niewiele wskazuje, by Jennifer miała wynieść się z Hollywood. Jest na to zbyt zapracowana. W planach ma już kolejne filmy, chce także spróbować sił jako reżyserka. Ma już na koncie zrealizowany przed czterema laty krótkometrażowy film "Room 10" z Krisem Kristoffersonem, teraz jednak pragnie zmierzyć się z dłuższą formą.

Niedawno wypuściła też na rynek perfumy firmowane swoim nazwiskiem. Noszą nazwę "Lola Vie", co w swobodnym tłumaczeniu oznacza "Radość życia".

W kontekście osobistych doświadczeń aktorki brzmi to nieco ironicznie, Jennifer jednak konsekwentnie buduje wizerunek samotnej, ale zadowolonej kobiety. Ćwiczy jogę, zdrowo się odżywia (choć nie pogardzi cheeseburgerem, a bez kawy i wina nie wyobraża sobie życia), ostatnio zaś odkryła nowe hobby: kupiła za 3 tysiące dolarów teleskop i nocami patrzy w gwiazdy.

Istnieje dodatkowy powód, dla którego przeprowadzkę do Meksyku trzeba na razie odłożyć: Aktorka wyjechała bowiem na Hawaje. Kręci tam z Adamem Sandlerem komedię "Just Go With It". I paradując na planie w krótkich spodenkach, udowadnia, że Gerard Butler miał rację, mówiąc o niej: - Ta kobieta ma najlepsze nogi w Hollywood! Ciekawe, kiedy - zgodnie z dręczącym ją fatum - pojawią się plotki, że Aniston ma romans z Sandlerem?

Krzysztof Lipka-Chudzik

Teleświat

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Aniston | powody | Aniston | Nie | romans | aktorka | kim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje