Urodzony w 1923 roku Stanisław Zaczyk był studentem tajnych kompletów aktorskich. W 1945 roku ukończył Studio Teatralne przy Starym Teatrze w Krakowie i zdał eksternistyczny egzamin aktorski. W tym samym roku debiutował w filmie "2 x 2 = 4" w reżyserii Antoniego Bohdziewicza. Choć ten pierwszy występ otworzył mu drzwi do świata kina, Zaczyk swoje prawdziwe umiejętności pokazał kilka lat później.
Rok 1960 przyniósł przełom w jego karierze filmowej. Zaczyk zagrał główną rolę sierżanta Łukasza Otryny w filmie "Rok pierwszy" Witolda Lesiewicza. Postać ta, odpowiedzialna za utrzymanie porządku w małym miasteczku, w którym ścierają się różne siły polityczne, została doceniona przez krytyków. Jego kreacja była pełna wewnętrznych konfliktów, które aktor oddał z subtelnością i głębią. Właśnie to wyróżniało go spośród innych - umiejętność ukazania skomplikowanych emocji w naturalny i nienachalny sposób.
Największa miłość i rozczarowanie
Jego największą miłością była Alicja Bobrowska, o którą konkurował z samym... Marlonem Brando. Aktorka miała szansę na karierę w Stanach Zjednoczonych. Hollywoodzkiemu gwiazdorowi urocza Polka wpadła w oko podczas konkursu Miss Universe 1958. Reprezentowała nasz kraj na gali w Kalifornii i zajęła czwarte miejsce, zostawiając w tyle aż 74 inne kandydatki z całego świata.
To właśnie wtedy Marlon Brando zaproponował jej trzyletni kontrakt z wytwórnią, dla której kręcił filmy. Ona jednak chciała jak najszybciej wrócić do Krakowa, gdzie czekał na nią Stanisław. Para kochała się nad życie, a narodziny ich jedynego syna, Macieja, były prawdziwym świętem. Chłopiec szybko stał się oczkiem w głowie rodziców.
Trudne rozstanie
Wkrótce po urodzeniu Maćka Alicja Bobrowska-Zaczyk zadebiutowała jako aktorka na scenie krakowskiego Teatru Słowackiego. Zaraz potem przeprowadziła się z rodziną do Warszawy, gdzie kontynuowała karierę w teatrach Narodowym i Polskim. Przez chwilę pracowała też jako spikerka w TVP.
Kiedy ich syn dorósł i założył własną rodzinę, Alicja zdecydowała się zostawić Stanisława i rozpocząć nowe życie. Aktor nie mógł pogodzić się ze stratą, co drastycznie wpłynęło na jego karierę. O rozpad ich rodziny posądza się częste nieobecności aktora w domu - relacji nie udało się już odbudować.
Na początku 1981 roku Stanisław Zaczyk po raz ostatni stanął przed kamerą, wcielając się w postać Ludwikowskiego w spektaklu Teatru Telewizji pt. "Korupcja". Kilka miesięcy wcześniej zakończył pracę na planie pierwszej serii serialu "Dom". Znakomity aktor, cieszący się ogromną popularnością, musiał zrezygnować z pracy, ponieważ z powodu udaru mózgu stracił nie tylko sprawność fizyczną, ale też ochotę do życia.
Był wtedy świeżo po rozwodzie z Alicją Bobrowską, którą nazywał swą największą miłością. Być może pogodziłby się z jej odejściem, gdyby nie fakt, że postanowiła wyemigrować z kraju. Wiedział, że na zawsze straci ją z oczu i nigdy nie dostanie szansy, by ją odzyskać. Usychał z tęsknoty.
Udar, oskarżenia o współpracę z SB (donoszenie na kolegów) oraz bolesna strata Alicji sprawiły, że stracił sens istnienia. Był w fatalnym stanie - przez ostatnie cztery lata praktycznie wegetował. Nigdy nie powrócił do formy sprzed choroby i nigdy nie wrócił do pracy. Twórcy "Domu", przystępując w 1982 roku do realizacji drugiej serii serialu, nie chcieli zastępować go innym aktorem.
Stanisław Zaczyk odszedł 6 kwietnia 1985 roku w wieku zaledwie 61 lat. Spoczął na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.










