Reklama

Wstrząs i szok w konkursie w Wenecji

Na festiwalu filmowym w Wenecji zakwalifikowany do głównego konkursu tak zwany film-niespodzianka, którego tytuł utrzymywano do ostatniej chwili w tajemnicy, okazał się pełną makabry, a nawet wątków kanibalizmu opowieścią o chińskim obozie koncentracyjnym.

Ubiegający się o nagrodę Złotego Lwa "Rów" (The Ditch) w reżyserii Wanga Binga został zaprezentowany w poniedziałek, 6 września, ale nie wszyscy widzowie wytrzymali do końca projekcji.

Reklama

33-letni chiński reżyser, nagrodzony wcześniej na międzynarodowych festiwalach za filmy dokumentalne, z realistyczną precyzją przedstawił mało znaną historię około 3 tys. osób deportowanych w celach "reedukacyjnych" do obozów pracy na granicy pustyni Gobi w zachodnich Chinach. Ludzie ci walczyli o przetrwanie w ekstremalnych warunkach klimatycznych i przy ograniczonych zasobach żywności. Uznani za prawicowych wrogów rządu za jakąkolwiek krytykę partii komunistycznej albo po prostu z powodu ich pochodzenia, wielu zginęło z głodu, choroby i wyczerpania w rowach, które służyły im za łóżka.

Obraz zdominowały wstrząsające sceny ludzi żyjących w jamach wykopanych w ziemi, żywiących się jak szczury i dopuszczających się kanibalizmu.

Film, koprodukcja Hongkongu, Belgii i Francji, był ogromnym wyzwaniem dla wrażliwości widzów. Ci, którzy pozostali w sali projekcyjnej do końca, nagrodzili go gromkimi brawami. Pojawiły się nawet opinie, że może zostać uznany za jednego z festiwalowych faworytów.

"Nie uważam, aby mój film był oskarżeniem czy protestem, ale jest konstruktywny i krytyczny" - powiedział reżyser na konferencji prasowej. "Nakręciłem go - wyjaśnił - by przypomnieć o tych wydarzeniach, by je poznano".

"Film nie jest przeciwko komukolwiek, ale jego celem jest krzewienie wagi szacunku między ludźmi"- oświadczył Wang Bing, który pracował nad nim przez sześć lat, zbierając relacje byłych więźniów. Zauważył, że w Chinach do tej pory tematem tabu są przedstawione przez niego obozy na pustyni Gobi, w których osadzano przeciwników komunizmu i jego krytyków.

"Rów" to jeden z 24 obrazów starających się o nagrodę Złotego Lwa w Wenecji. Statuetka zostanie przyznana w sobotę. W konkursie bierze również udział m.in. "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego, inny film obrazujący walkę o przetrwanie Talibańczyka poszukiwanego przez amerykańskie wojska. Ubogi w dialogi, bez ani jednej linijki wypowiedzianej przez głównego bohatera, to jeden z konkurentów chińskiej produkcji.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: konkursy | \ Film | wstrząs | film | szok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje